Odejście bolało, bardziej niż jakiekolwiek inne. Miałam ochotę płakać, zatrzymałam się i wrzasnęłam jak najgłośniej umiałam. Nienawidziłam tego kim jestem, Nienawidziłan szczerze i gardziłam sobą. Upadłam na trawę i zaczęłam płakać. Jestem beznadziejna. Straciłam Dominica. Na zawsze.
Stanął nade mną Elijah, patrząc na mnie z politowaniem westchnął.
-Nie rozumiem jak możesz go kochać.
-Nie mogę kochać wiesz o tym!
-To czemu płaczesz gdy odchodzisz od niego?
Zamilklam.
Kucnął przy mnie i spojrzał mi w oczy. Pogladzil po policzku i w tym momencie byłam pod niego kontrolą. Rzadko pierwotni używali tej wampirzej umiejętności hipnozy...
-Wylaczysz człowieczeństwo. - nakazał. - Nie będziesz cierpieć z jego powodu.
Cichy głosik w moim sercu zabranial mi tego ale w tym monecie to Elijah decydował.
Może rzeczywiście ma rację? Przestanie mnie obchodzić los Dominica, do którego tak czy siak mam słabość... odejdę ale zapewnie mu bezpieczeństwo a pierwotni dostaną mnie w 100%.
Zamknelam oczy.
Otworzyłam je jako stara okrutna Katherine.
Teraz miałam świadomość, że będą mnie trzymać pod kluczem dopóki nie będę w stanie okiełznać pragnienia.
Spojrzałam na Elijah. Pogladzil mnie po twarzy czule.
-Taka jak kiedyś... jeszcze piękniejsza... czerwone oczy...
Usmiechnelam się i wpadłam mu w ramiona.
Mój kochany Elijah...
czwartek, 4 sierpnia 2016
Od Kath
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz