-Też chcę!-powiedziałam.
-Ty masz szlaban na procenty.
-Oj no weź..
-N i e
-Pff.. sama sobie wezmę!
Wstałam i poszłam do kuchni. W lodówce znalazłam sporo puszek piwa.
-Ej! To moje!-oburzył się Dominic.
-Coś ci sienie podoba?-zaśmiałam się siadając obok niego na kanapie
-Tak!
-Nie interesuje mnie to.-odparłam otwierając piwo.
-Co za baba..
-Co? Pokazuje Ci ze byłeś w błędzie i córka pastora wcale nie musi być sztywniacką panną.
-Nie musi? Ale jest..-odgryzł się.
-Najwyraźniej jestem wyjątkiem. -ruszyłam ramionami i upiłam spory łyk piwa.
***
Dominic potem już nie narzekał (aż tak bardzo) kiedy bałam kolejne puszki piwa. Rozmawialiśmy, oglądaliśmy filmy i piliśmy. Potem zamówiliśmy pizze.
-Piwa.. pizza.. zero zdrowego trybu życia.-zaśmiał się Dominic kiedy szczęśliwa przybiegłam z pizzą.
-Oj tam! Nie gadaj tylko jedz!
Urwałam kawałek i polałam go sosem.
-Jutro wracamy?
Gryząc kawałek pizzy spojrzałam się na niego i poruszyłam ramionami. Kiedy już przełknęłam odpowiedziałam.
-Jak chcesz.. Matt pewnie się niecierpliwi.
-Martwię się że coś się dzieje złego w domu.
-Niby co?
-Właśnie nie wiem. Nikt mi nic nie mówi.
-Jutro wrócimy a najwyżej niedługo znowu tu przyjadę. Musze jeszcze załatwić wszystkie sprawy papierkowe i zastanowić sie nad paroma sprawami.
-Jakimi?
-No na przykład co zrobić z domem..
-Sprzedajesz?
Rozejrzałam się po salonie. Spojrzałam na zdjęcia rodziców.
-Nie. Jeszcze nie wiem co zrobię ale na pewno nie sprzedam.
Zjadłam swój kawałek pizzy i podeszłam do barku. Chwilę się zastanawiałam aż wreszcie wzięłam jedna butelkę whiskey.
-No chyba Ci się..-zaczął Dominic ale mu przerwałam.
-No proszę.. chcę odreagować.
-Potrzebujesz do tego alkoholu?
-Nie daj się prosić. Albo pijesz ze mną albo sama będę piła.
-No dobra dobra..
Usiadłam obok niego i polałam whiskey z colą i lodem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz