Dopiero po kilku dniach zorientowałam się co się działo z moim organizmem. Cas sprawował opiekę tymczasową nad Richem, a Sam i Dean starali się rozwalić ''biznes'' narkotykowy grupie, która wstrzykiwała we mnie narkotyki i wymagali ode mnie informacji na temat Richa. Zestresowana krzątałam się po już wysprzątanym mieszkaniu i czekałam na to, kiedy będę mogła widzieć Richa. Sama często nie było w domu jednak od czasu do czasu informował mnie gdzie jest i że żyje. Dopiero gdy stałam się silniejsza niż poprzednio wybrałam się do centrum San Francisco, weszłam do apteki i poprosiłam o test ciążowy.
Dopiero w domu go wykonałam i był pozytywny. Byłam w szoku, jednak wiedziałam, że to dopiero pierwszy tydzień. Ostatni raz z Samem uprawialiśmy seks tak około tydzień temu, więc wszystko by się zgadzało... Jednak nie miałam kiedy powiedzieć o tym Samowi. Weszłam do tej samej apteki po jeszcze jeden test a aptekarka spojrzała na mnie z bólem w oczach paląc papierosa.
-Przerąbane. - stwierdziła. - Kolejny?
Kiwnęłam zdenerwowana głową.
-Może pani go wykonać w kiblu na zapleczu.
Weszłam tam szybko i znów wykonałam drugi. Był pozytywny. Znowu.
Zestresowana wyjęłam telefon i napisałam do Sama, by wracał jak najszybciej bo muszę z nim porozmawiać, jednak nie dostałam odpowiedzi.
-Nie odezwie się. Oni tacy są. - wzięła ostatniego bucha aptekarka.
-Nie, on taki nie jest... - sprostowałam nerwowo.
-Pewnie, każda tak mówi a potem... - wskazała na brzuch. - Ile ma pani lat? Dziewiętnaście?
Parsknęłam.
-O sześć więcej... - odparłam.
-Wygląda pani na dziewiętnaście... - zdziwiła się. - W każdym razie, to marnowanie sobie życia.
-Mam już synka.
-Och, no to nawet jeśli. Drugie dziecko, matko kochana.. Aborcja jest dobrym rozwiązaniem.
-Oszalała pani? - zaskoczona spojrzałam na nią.
Uśmiechnęła się i podała mi rękę.
-Ayris.
-Emilie...
-To jaki jest ojczulek dzieciaków?
-Ehm... Dean jest ojcem chłopca a tego dziecka... Sam...
-No nieźle. - zaśmiała się. - A przystojni?
-To bracia.
-O cholera jasna. - zakrztusiła się dymem. - Lubię cię bardziej.
Spojrzałam na wyświetlacz.
-Nadal nie wiem, jak powiedzieć to Samowi...
-Prosto z mostu. - wzruszyła ramionami.
Może tak... może nie...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz