niedziela, 21 sierpnia 2016

Od Emilie

  Było mi trudno to przeżywać z dnia na dzień czułam się gorzej. Jednak gdy usłyszałam panikę ma korytarzu i strzelanine podniosłam się i patrzyłam w stronę drzwi.
-GDZIE JEST EMILIE?! - wrzasnął Dean.
-Nie powiem wam. - zaśmiał się psycholog.
-Odstrzele ci łeb... - wycedzil Dean.
  Słyszałam ich nad sobą, bo moja cela była pod podłogą, w piwnicy schowana tak by nikt nie mógł się tam dostać od tak.
-Dean... - szepnęłam.
  Gdy usłyszałam zdenerwowany głos Sama wstałam ledwo co o własnych siłach.
-Sam! Pomocy...!
-Gdzie ona jest? - spytał zdezorientowany Dean.
-Pod podłogą - odparł zdziwiony Sam.

  Gdy się dostali do środka bez problemu eliminując ochronę, widząc Sama przytuliłam go. Objął mnie ramieniem, zszokowany tym jak wygląda moje ciało, blado sine, widoczne ślady kłucia. Czuł jak słaba jestem gdy mnie do siebie tulił. Kątem oka spojrzałam na Deana,  on również był zszokowany moim widokiem.
  Gdy Sam usiadł ze mną na tyłach impali Deana położyłam głowę na jego klacie, wtulając się w niego resztkami sił. Sam gladzil mnie po ciele tak delikatnie jakby bał się, że mocniejszy ruch mógłby mnie skrzywdzić.
-Co oni jej robili? - spytał Dean szeptem, jakby myślał, że śpię.
-Nie wiem... wygląda... naprawdę źle...
-Testowali na mnie narkotyki... wstrzykiwali mi je w dużych ilościach i przeprowadzali badania na temat moich mocy, chcieli wiedzieć więcej o Richu... - wyszeptałam.
-Jak to o Richu? - zdziwił się Dean.
-I jakie narkotyki? Jak oni w ogóle mogli...
-Gdzie jest Rich? - zignorowałam ich dalsze pytania.
-Bezpiecznie z Casem. - odparł Dean.
-Z Casem....? - szepnęłam zaskoczona. - Czyli?
-W bezpiecznym miejscu.
-Dean... - warknal Sam zirytowany jego oschłym tonem.
-Co? - spytał znów chłodno.
  Zignorowałam Deana i przytuliłam się do klatki piersiowej Sama.
-Kocham Cię. - szepnęłam do niego i zasnęłam wyczerpana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz