Wstałam dopiero następnego dnia. Niepewna co robić wyszłam z pokoju. W kuchni urzędowała mama Dominica a w salonie siedział jego dziadek.
-Dzień dobry..-powiedziałam niepewnie.
-Dzień dobry śpiąca królewno. -powiedział Toby z uśmiechem.
-Śniadanie!-zawołała siostra Doninica.
Weszliśmy do kuchni i usiedliśmy przy stole.
Nie byłam pewna czy powinnam.
-Uśmiechnij się Bello.-powiedziała mała.
Uśmiechnęłam się ale nie było to szczere.
-Zostaniesz u nas na jakiś czas. Maria już została powiadomiona.
-Nie mogę, dziękuję ale..
-Nie ma żadnego ale. Zostajesz Bello. Będzie nam miło.
-Nie wiem czy powinnam.
-Nie możesz zostać sama z tą całą nową.. rzeczywistością.
-Ja nie wiem czy ja chcę..
-Nie ma odwrotu. Taka się stałaś. Przykro mi że nie miałaś wyboru ale teraz musisz się z tym pogodzić i zaakceptować to. Będę ci ponagał. Chłopcy na pewno też.
-Jest Pan bardzo miły
-Jaki Pan?! Na pana to trzeba mieć wygląd i pieniądze. Jestem Toby.
-Dobrze. -uśmiechnęłam się.
Mama Dominica podała nam śniadanie. Były to pyszne onlety.
-Ktoś syropu?
-Ja chcę bitą śmietanę!-zawołała mała.
-Dominic nie przyjdzie?-zapytałam.
-Miał nocną wartę. Pewnie śpi.
-Aha..
Jadłam powoli. Nie to że nie smakowało mi bo smakowało tylko.. Jakoś nie miałam apetytu.
Po śniadaniu ponogłam zmywać i sprzątać. Do domu wrócił Doninic
-Co tak długo? Gdzie byłeś?-zapytał Toby.
-Nic.. -burknął i poszedł do swojego pokoju.
Miałam nadzieje że ten jego zły humor nie był przeze mnie. Przecież ja sama umyślnie nic nie zrobiłam, nie chciałam wpaść w tarapaty.
Po godzinie poszłam pod drzwi jego pokoju
Zapukałam.
-Kto tam?
-To ja Bella.
-Wejdź.-wyczułam w jego głosie coś dziwnego.
Weszłam. Stał do mnie plecami. Miał na sobie tylko spodenki.
-Em.. Przepraszam-powiedziałam.
Odwrócił się do mnie zaskoczony.
-Za co?
-Jesteś zły na mnie?
-Co? Nie! Skąd Ci to przyszło do głowy?
-Nie wiem.. Po prostu pomyślalam że narobiłam wam, tobie problemów
-Słuchaj Bella. Nie jestem na ciebie zły i nie narobiłaś nikomu problemów. Mogłaś poczuć się czegoś winna fakt.. Chłopaki i starszyzna mogli wzbudzić w tobie takie emocje ale zrozum dla nas wsystkich to po prostu nowość. Nigdzie nie słyszeliśmy o kobiecie która bylaby wilkołakiem.
-Na prawde?
-Tak.
-To dobrze czy źle?
-Nie wiem. Zobaczymy. Możesz na mnie polegać. Wytłumacze Ci wszystko.
-Wolałabym jednak nie musieć niczego rozumieć.. Chciałabym być.. Normalna.
Dominic posmutniał i westhnął.
-Nie da się tego cofnąć. Musisz nauczyć się żyć z tym jaka się stałaś. Jak chcesz mogę powiedzieć Hugo'wi by z tobą porozmawiał. On Cię rozumie jak nikt inny z nas. Sam został ugryziony, reszta z nas już taka była.
-To straszne! Kto mu to zrobił?
-On nie lubi o tym rozmawiać.
-Aha..
Usiedliśmy na jego łóżku i rozmawialiśmy. Długo.
Zgodziłam się na rozmowe z tym Hugo. Może to mi pomoże?
-Matt będzie wiedział czy chcesz do nas dołączysz.
-Nie wiem... To wszystko jest dla mnie takie nowe..
-Dobrze zastanowisz się a kiedy bedziesz gotowa to nam powiesz.
Dobrze.
Dominic musiał wyjść do salonu bo wołał go Toby. Podeszłam do okna i wpatrywałam się w niebo. O tej porze roku szybo zapadała noc..
czwartek, 4 sierpnia 2016
Od Julii
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz