czwartek, 25 sierpnia 2016

Od Dominica

 Gdy obserwowałem jak Bella tańczy z Gnashem.. Czy tam Gnashowem...Coś we mnie pękło. Czułem się jakbym stracił ją na zawsze.  Wyszedłem z tego idiotycznego balu i ruszyłem na dół ku sali treningowej.
Okazało się, że ktoś już tam był. Dziewczyna siedziała tyłem do niej i z początku nie mogłem jej rozpoznać. Gdy podszedłem bliżej rozpoznałem w niej Elise. Strasznie płakała.
Gdy mnie zauważyła pospiesznie wytarła łzy i wstała. Dobrze wiedziała, że w salach treningowych po zajęciach nie może być nikogo oprócz trenerów.
Westchnąłem.
- Siadaj - mruknąłem i sam zająłem miejsce obok niej.
Nie odzywała się czekając na to co dalej powiem.
- Wiesz, że nie wolno ci tu być - powiedziałem po dłuższej chwili.
- Wiem trenerze. Jestem gotowa ponieść wszelkie konsekwencje
Przyjrzałem jej się w zadumie. Ta zawsze najodważniejsza, najsilniejsza z grupy teraz płakała w samotności. Westchnąłem znowu.
- Co się stało? - spytałem.
Popatrzyła na mnie zaskoczona.
-Nic takiego trenerze.
- I przez nic takiego płaczesz sama w sali gdy wszyscy się bawią? - spytałem z sarkazmem.
- Po prostu - wydukała - Tęsknie za rodziną. I.. dowiedziałam się dziś od przyjaciółki, że zdradził mnie mój chłopak - popatrzyła na mnie z lekką obawą.
- Dowiedziałaś się? - zerknąłem na nią.
Zrozumiała, że powiedziała za dużo. Popatrzyła na mnie przestraszona.
- Elise i co ja mam z tobą zrobić? Przecież wiesz, że nie wolno się z nikim kontaktować poza ośrodkiem bez zgody dowódcy.  Łamiesz zakaz za zakazem.
Spuściła wzrok.
- Wiem. I jak już powiedziałam wcześniej jestem gotowa ponieść wszelkie konsekwencje.
Wyglądała tak żałośnie przykro, że coś mnie tknęło.
- Dziś ci odpuszczę i nie zawiadomię góry. Ale żeby mi się to więcej nie powtórzyło. Ktoś inny na moim miejscu nie byłby taki łaskawy.
- Wiem trenerze. I dziękuję - szepnęła.
Popatrzyłem na nią przez dłuższą chwilę
-  I nie przejmuj się nim. Jest dupkiem jeśli zdradził taką wspaniałą dziewczynę - mruknąłem.
Elise uśmiechnęła się przez łzy.
- A trener...
- Mów mi Dominic - przerwałem jej niecierpliwie.
- Hm.. No dobrze. Więc... Czemu nie jesteś na balu? - spytała nieśmiało.
- Może z tego samego powodu co ty?
- Chodzi o tą dziewczynę prawda? I Gnasha? - spytała pewniej.
Widząc moją minę zreflektowała się szybko.
- Przepraszam... nie powinnam.
- Nic się nie stało - mruknąłem.
Znalazła się nagle jakoś blisko mnie. Zbyt blisko. Panował półmrok, a w tle było słychać muzykę z balu. Nie wiem co mną kierowało, ale pochyliłem się lekko i pocałowałem ją.
Z początku zaskoczona szybko odwzajemniła pocałunek. Zaczął powoli przeradzać się w coś mocniejszego. Przysunęła się jeszcze bliżej mnie.
Wtedy zapaliła się czerwona lampka. Co ja do cholery wyprawiałem?! Szybko oderwałem się od niej.
- Przepraszam Elise.. Nie powinienem.
Przygryzła wargę.
- Nic się nie stało, ja...
Wstałem.
- Oboje próbujemy odreagować. Ty po zdradzie a ja... Sam już nie wiem - machnąłem ręką i ruszyłem do drzwi - Zapomnij o tym. I nie siedź zbyt długo - mruknąłem i wyszedłem z sali czując się jak totalny kretyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz