poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Od Belli

Miałam przyjemny sen. Można było go nazwać jednak tylko snem, marzeniem. Śniło mi się że nie miałam żadnego daru i mieszkałam z rodzicami. Kochali mnie.
Kiedy się obudziłam zaskoczona spojrzałam na śpiącego Dominica. Postanowiłam go jednak nie budzić. Spojrzałam na godzinę i stwierdziłam że musiał godzinę temu zejść z warty.
Patrzyłam jak śpi. Miał miarowy, spokojny oddech. Musiało mu się śnić coś dobrego.
Pierwszy raz widziałam jak śpi. Miałam ochotę pogłaskać go po włosach lecz nie chciałam go budzić.
Do sali weszła pielęgniarka. Przycisnęłam znacząco palec do ust.
Kiwnęła głową i wyszła. Chciałam aby Dominic odpoczoł. Spojrzałam w stronę korytarza. Nikogo więcej nie było ale co się dziwić. Było bardzo późno. Spojrzałam na Dominica i zobaczyłam że ma otwarte oczy.
-Wyspałaś się?-zapytał.
-Yhm a ty?-uśmiechnęłam się.-Po warcie?
-Yhm.. Matt wymieszał nas z wilkami z watahy Willa.
-Czemu?-zamarszczyłam brwi.
-Byśmy mogli lepiej działać.
-Coś się stało? Znaleźliście tę pijawkę?
-Szykamy. Najgorsze jest to że on ma Kath.
-Kath? Porwał ją?!
-Yhm..-westchnął.
-Matko.. Trzeba ją odnaleźć!
-Ty to lepiej odpoczywaj a nie się będziesz martwić.
-Chcę się wypisać ze szpitala. Mam już dość siedzenia tu bezczynnie. Przyda wam się teraz pomoc.
-Odpoczywaj.-powiedział.
-Nie lubię być bezradna.
-Musisz wrócić do zdrowia a dopiero wtedy zacząć myśleć nad powrotem na warty.
Westhnęłam. Miał rację.. Ale tak bardzo ciągnęło mnie aby stąd wyjść..
-Jak tam się czujesz?
-Dobrze w tym rzecz... Nic mi nie jest od kilku dni. Siedzę tylko i wegetuje.
-Wczoraj był u ciebie jakiś facet..
-Adwokat.
-Adwokat?
-Tak.. Przekazał mi incormację.
-Jaką jeśli mogę wiedzieć?
-Moi rodzice mieli wypadek.
-Twoi rodzice? Żyją?
-Zginęli..
Dominic wziął mnie za rękę.
-Będzie dobrze. Myślałem że oni cię porzucili..
-Bo tak było ale nie chowam do nich urazy. To nadal byli moi rodzice..
Widziałam w oczach Dominica smutek.
-Ej! Nie smuć się!-uśmiechnęłam się
Zaśmiał się.
-No dobrze.
-Rozmawiałam z Hugo..
-Jak to?
-Przyszedł..
-A Adam co na to?
-Musiał wyjechać.. Nie było go już tu
-Hugo znowu się awanturował?
-Nie.. Było spokojnie. Rozmawialiśmy i znowu wszystko jest dobrze.
-To o niego chodziło jakcwtedy mnie zapytałaś o radę?
-Nie trudno się domyślić.. Ale już jest dobrze. Powiedziałam mu co do niego czuje.
-Czujesz coś do niego?
-Tak.
Dominic spojrzał się dziwnie na mnie. Nie mogłam już nic odczytać z jego twarzy.
-Ale to jest takie uczucie którym darzysz przyjaciela czy brata. Nie kocham go jako chłopaka.
-Jak to znósł?-zapytał Dominic po chwili.
-Jest mu trudno ale chyba się z tym pogodził.
-Nie ma wyjścia. Nie można kogoś zmusić do miłości.
-Dokładnie.
Rozmawialiśmy jeszcze długo aż zasnęłam wyczerpana.
Znowu miałam sen. Podobny do poprzedniego.
Siedziałam z rodzicami przy stole i jedliśmy obiad. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Było na prawde fajnie.
Spać nie spałam długo a kiedy się obudziłam ku mojemu zaskoczeniu Dominic jeszcze był. Uśmiechnęłam się do niego.
Te sny powinny mnie smucić jednak sprawiały że byłam szczęśliwa.

(sorki ze tyle ale jako ze jest dzis swięto a mam sklep otwarty to jest bardzo ruch..)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz