piątek, 26 sierpnia 2016

Od Sarah

 Mijały tygodnie a ja czułam się coraz gorzej. Miałam pewne obawy i postanowiłam je w końcu sprawdzić.
- No i gdzie chcesz iść? - zapytał gdy szliśmy chodnikiem przez miasto.
Udałam, że się zastanawiam.
Znalezione obrazy dla zapytania cara delevingne gif
- Mówiłeś, że potrzebne ci jakieś części do samochodu..
- Taak.. - mruknął - Ale mogę to załatwić kiedy indziej.
- Nie, nie - zaprotestowałam - Ja muszę wyskoczyć po coś do apteki, więc możemy się spotkać za pół godziny... w tej restauracji no wiesz której.
Albi przyjrzał mi się podejrzliwie.
- Czemu do apteki?
- No wiesz... Takie tam kobiece sprawy - wymyśliłam na poczekaniu.
- Aa - mruknął - To za pół godziny w restauracji - powiedział i pocałował mnie szybko w usta.
Ruszył przed siebie, a ja jeszcze przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w jego plecy.


Po chwili ruszyłam w kierunku apteki.
Gdy stanęłam w środku w kolejce strasznie się denerwowałam. Gdy wypadła kolej na mnie zacięłam się sama w sobie.
- W czym pani pomóc? - popatrzyła na mnie zniecierpliwiona aptekarka.
Ludzie za mną chrząkali znacząco. Zebrałam się w sobie i powiedziałam cicho.
- Poproszę test ciążowy... Albo dwa. Niech pani da dwa od razu.
- Tej samej firmy?
- Niech będą dwa różne - mruknęłam.
Gdy odchodziłam z zakupem wydawało mi się, że aptekarka spojrzała na mnie ze współczuciem. Potrząsnęłam głową. Gdyby wynik wyszedł pozytywny nie byłoby mi to na rękę... wciąż myślałam o powrocie na studia. Jednak nie byłby też tragedią...
Doszłam do restauracji przed czasem i Albiego jeszcze nie było. Gdy przyszedł (punktualny jak zawsze) miał jakąś dziwną minę.
- I co kupiłeś? - mruknęłam. Zerknął na torebkę którą kurczowo przyciskałam do siebie. Miałam wrażenie, jakby miał w oczach rentgen.
- Tak, wszystko jest już w bagażniku. A ty? - zaczął ze znudzeniem przeglądać kartę.
- Też - odparłam patrząc się w okno.
- Wybrałaś już? - mruknął.
- Mhm - odparłam.
Gdy podeszła kelnerka i złożył zamówienie, nie umknęło mojej uwadze, że wodził za nią wzrokiem gdy odchodziła.
Znalezione obrazy dla zapytania Hugh dancy gif
Nie mogłam już wytrzymać tego napięcia. Był tak dziwny, że poważnie zaczęłam się martwić.
- Stało się coś? - wypaliłam.
Zerknął na mnie równie obojętnie co na tą kartę dań.
- Nie, a czemu pytasz?
- Dziwny jesteś.. - mruknęłam.
- Wydaje ci się - odparł - A co słychać u Dominica?
Super. Zmiana tematu.
- Nie wiem. Nie możemy się kontaktować - mruknęłam.
- To słabo - odparł patrząc się w dalszym ciągu na kelnerkę.
Nie wytrzymałam. Wstałam gwałtownie. Popatrzył na mnie zaskoczony.
- Wiesz co jednak nie jestem głodna. Wracam do domu - powiedziałam stanowczo i wyszłam z restauracji.
Nie obchodziło mnie to, jak i czy wyregulował rachunek. Dogonił mnie na ulicy.
- Poczekaj, odwiozę cię do domu - złapał mnie za rękę.
Wyrwałam mu się.
- Nie, dzięki - burknęłam i złapałam nadjeżdżającą taksówkę.
Poczułam jak do oczu napływają mi łzy. Czyżby to te 'hormony' dawały o sobie znać?
- Stało się coś panienko? - spytał taksówkarz - Może pomóc jakoś?
- Nie trzeba - mruknęłam.
Po dojechaniu okazało się, że rachunek był gigantyczny. Mimo to zapłaciłam, podziękowałam taksówkarzowi i weszłam do domu.
Zobaczyłam Sophie i jakiegoś chłopca. To chyba był ten Rich. Weszli do jej pokoju. Przynajmniej ona była zadowolona.
Nie miałam ochoty rozmawiać ani z Tobym, ani z mamą. Ruszyłam do pokoju i zamknęłam się pospiesznie, a potem rzuciłam się na łóżko wylewając z siebie cały żal z tego popołudnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz