Emilie, gdyby nie Dean, nie miał bym pojęcia gdzie zacząć.
Dean dowiedział się od Richa, co dokładniej dzieje się w szkole.
Poszliśmy za tym tropem i trafiliśmy do domu chłopaka
którego pobił Rich. Okazało się ,że jego matka jest demonem,
a raczej teraz jest. Korzystając z tego ,że była sama, wtargaliśmy
do jej domu. Próbowała schować się w piwnicy ale to był jej
gwóźdź do trumny. Gdy Dean ją obezwładniał ja znalazłem wiadro z
wodą i wlałem do niego wodę święconą z piersiówki którą
trzymałem w kurtce. Aby trochę ochłonęła, Dean od razu
podtopił ją w wiadrze.

-Czego chcesz od Richa?! - Dean nie panował nad emocjami
-Pieprz się - syknęła a Dean znów ją podtapiał
-Dean starczy, wyjmij ją na chwilę - powiedziałem gdy demon po woli tracił werwę.
-Gadaj! - Dean wyjął jej głowę z wiadra.
-To że mnie zabijesz nic nie pomoże, każdy chce tego smarka dla siebie
-Każdy czyli kto?
-Wal się!
Dean znów zanurzył ją w wiadrze.
-Gadaj a może cię oszczędzę! - wrzasnął
-Nie oszczędzisz! - wrzasnęła
-Masz rację, ale będziesz której zdychać. - odparł ironicznie
Kobieta zamilkła, nie przewróciła nawet oczami gdy ją o coś pytaliśmy.
Raz, drugi, trzeci ją podtapialiśmy a ona tylko wrzeszczała, gdy Dean
wyjął jej głowę z wiadra po raz czwarty i ona nadal milczała, puściły mu nerwy,
wyjął pistolet z kieszeni i wymierzył jej w tył głowy, pociągnął za spust
nie czekając na ostatnie słowo demona.
Martwe ciało ciężko opadło na ziemię a głowa s powrotem wróciła do wiaderka, które
się wywaliło na bok.
-Dean!
-Co?
-Jajco!
-Twoje - Dean, zdmuchnął dym ze spluwy i schował ją do kieszeni
-Za wiele to się od niej nie dowiedzieliśmy
-No niby nie, ale więcej by nam nie powiedziała - ruszył w stronę drzwi
-A ty gdzie? - rozłożyłem ręce
-Chcesz czekać na jej rodzinę i się tłumaczyć?
-Będzie o tym głośno
-Trudno się mówi, nikt nas nie widział.
Chwilę później byliśmy już w impali, w drodze do domu Dean'a, w radiu leciały ulubione
nuty Dean'a.
-Trochę głupio wyszło.. - zacząłem
-Trochę
-Sorry
-Spadaj
-Ej!
-Bardziej nadajesz się na ojca niż ja
-...Nie zaprzeczę - uśmiechnąłem się
-Ale wieź tam zadbaj o nich ok?
-Masz to jak w banku.
Resztę drogi siedzieliśmy cicho. Napisałem sms do Em. ,,Jadę do Dean'a, sprawa załatwiona
i teraz chciałbym z nim trochę powiedzieć... napić się"
Nie dostałem odpowiedzi ale wierzyłem ,że odczytała.
U Dean'a niemal od razu zaczęliśmy pić, nie rozmawialiśmy o tym co sie aktualnie
dzieje, rozumieliśmy się bez słów, brakowało nam tylko swojej obecności.
-I co teraz będziesz robił - spytałem chwiejąc się do tyłu
-A co mogę robić? To co zawsze! Praca, whiskey, seks
-Cały ty - zaśmiałem się
-Myślałem wyjechać ale nie chce ostawiać młodego
-Gdzie wyjechać?
-Dołączyć do Casa, może tam się przydam...
-Chcesz zostać aniołem?
-Sam nie wiem... - wziął łyka piwa
Nagle zawirował mi telefon, dzwonił Adam.
-Sam? Ej wiesz co znalazłem Julkę! Nic nie pamięta, chyba będziesz musiał tu
przyjechać.
-Jak to nic nie pamięta?
-Tak normalnie, ale zajmę się tym.
-Ok dzięki za info.
Rozłączył sie a Dean patrzył się na mnie pytająco.
-Dobrze słyszałem, Julka się odnalazła? - spytał
-Chyba tak - zamyśliłem się - Jak myślisz powinienem do nie jechać?
-A chcesz
-No.. tak chce wiedzieć co się stało
-To jedź
-A Em?
-Zrozumie...
Skończyliśmy pic koło 2, Dean zasnął na kanapie a ja na fotelu, był duży i w miarę wygodny.
Obudziliśmy się późnym południem. Wziąłem telefon do ręki... zero wiadomości od
Em. Upuściłem go i kopnąłem nogą Dean'a, żeby to zrobić musiałem tylko trochę zsunąć się
z fotelu.
-Dean wstawaj - mruknąłem
-Tam są drzwi - mruknął tak cicho ,że ledwo go zrozumiałem
-Jest 15
-I co?
-I kreci mi się w głowię
Dean wyciągnął rękę przed siebie i chwycił butelkę piwa, położył ją na boku i przeturlał
w moją stronę
-Masz lekarstwo
-Dzięki Hause
Pokazał kciuka w górę. Skorzystałem z jego oferty i wypiłem piwo niemal ,że jednym tchem.
Spróbowałem zadzwonić do Em ale nie odbierała, czyżby się obraziła?
-Dean?
-Co?
-Em nie odbiera
-To baba
-Tak ma być?
-Taaa
-A ja zadzwonię jeszcze raz
-Pantofel... - mruknął
Napisałem do niej sms ,, Jestem u Dean'a, nie wiem czy dziś wrócę, kiepsko się czuje,
ale jutro będę na pewno"
Nagle w końcu dostałem odpowiedz ,, Ok, baw sie dobrze."
-Sprawa załatwiona
Dean usiadł i przechylił do ust piwo
-Zdrówko - powiedziałem otwierając kolejne
I tak minął nam kolejny dzień. Chipsy, piwo i tv. Kolejnego ranka, poczułem
ogromną chęć zjedzenia czegoś normalnego, więc wstałem i poszedłem
do kuchni gdy Dean jeszcze spał. Zajrzałem do każdej szafki, nie znalazłem
nic prócz niezidentyfikowanych mieszanek przeróżnego jedzenia, wszystko było napoczęte,
i moim skromnym zdaniem nie jadalne ale miałem szczęście, udało mi się namierzyć w lodówce,
zamkniete jeszcze mleko i kilka płatek które nie przekonywały wyglądem ale byłem głodny.
Przyszła pora na poszukanie miski, obróciłem się dookoła patrząc otwarte szafki ale
naczynia nalazłem tylko na szafkach w okół zlewu. Spośród wszystkich misek wybrałem
tą która nie ociekała jakąś plazmą lub nie zawierała w sobie szczątek wysuszonych robali.
Teraz tylko ją umyć, ale tego było już za wiele, w zlewie znalazłem trzy brudne, zgrzybiałe,
skarpety. Wkurwiony poszedłem w stronę sofy na której siedział Dean.
-Mam Cię dość! - wrzasnąłem.
Spojrzał się na mnie głupio.
-Nie można mnie nie lubić
-Tak? A twoje brudne skarpety w zlewie? Twoje żarcie?
-Co jest nie tak z moim żarciem?
-Nawet nie przypomina żarcia, Dean!
-Mieszkam tu sam, nie wymagaj zbyt wiele
-Wrrr !
Naszą wymianę zdań przerwał telefon, to Adam.
-Julka jest w szpitalu, musisz przyjechać. - Podał mi dane i lokalizację, prosił abym
szybko dotarł na miejsce, podobno było z nią źle.
-Adam?
-Ta..
-I co?
-Muszę jechać do szpitala, Julce coś jest
-To jedź
-Lecisz ze mną?
-Co ? Zgłupiałeś! Moje jedyne skarpety na zmianę są w zlewie, nie mogę w takim
stanie wejść do Impali, ona zasługuje na szacunek
-Jedziesz?
-Spotkam się jeszcze z Richem i dojadę do ciebie, jak coś to powiem wszystko Em.
-Ja do niej zadzwonię
-Jak tam chcesz.... pantofel.
-Debil
-Sucza
Zadzwoniłem do Em gdy byłem już w drodzę.
-Em muszę jechać do szpitala, znajoma miała wypadek i straciła pamięć, mogę się przydać
-Kiedy wrócisz?
-Jak najszybciej.
-A Dean?
-Przyjedzie do Richa
-Sammy...
-Słucham Em
-Będę czekała
-Kocham cie
Rozłączyła się a ja po dłuższej chwili byłem juz na miejscu. Gdy wszedłem do szpitala,
właśnie kończył się czas odwiedzin, ale Adam czekał tam na mnie pół dnia więc
lekarz pozwolił na 5 minut wpaść do Julki. Wszedłem do jej sali, patrzyłem się
w nią osłupiały, nie wiedziałem co mam myśleć, tyle miałem pytań, dlaczego uciekła?
Adam z grubsza przedstawił mi sytuację, ale bardzo okrojoną, mieliśmy w końcu tylko
5 minut a później on pojechał w swoją stronę.
Pół dnia zajęło mi żeby tu przyjechać więc nie bardzo było ,żebym od razu wracał, przecież
jeszcze niczego się nie dowiedziałem, nic nie zrobiłem. Dałem znać Em ,że noc spędze tu
i będę ją informować o postępach w tej sprawie.
Gdy Julka się wybudziła, co wiem od Adama. Nie odwiedziłem jej, Adam twierdził ,że jest to
trochę skomplikowane i ,że juz wszystko pamięta. Poczułem się nie potrzebny ale w dniu wyjazdu,
zaryzykowałem i poszedłem do niej, niestety dowiedziałem sie ,że tego samego dnia ją
wypisano. Nie miałem czasu jej szukać, tak długo już nie widziałem Em.
Gdy wróciłem, nikt nie otworzył mi drzwi, nie było nic słychać w środku, a Em powinna
teraz tam być z Richem, przecież był wieczór. Zadzwoniłem do Dean'a, dowiedziałem się
od niego ,że on ma Richa, a Em wczoraj nie odebrała młodego i właśnie teraz miał jechać
do niej zobaczyć co się dzieje. Spotkaliśmy się w domu Em który otworzyłem kluczem zapasowym.
Rich, od razu wbiegł do domu i przeszukał go całego a gdy nie znalazł Emilie,
stanął na środku salony i łzy zaczęły spływać mu po policzkach, chciał je zatrzymać ale
nasiliły sie gdy powiedział
-A więc to prawda? Mamie coś się stało?
Nie wiedziałem co powiedzieć, westchnąłem i zbierałem myśli w głowię gdy Dean
podszedł do niego, przykucnął aby patrzeć mu w oczy.
-Wiem, że musi być Ci ciężko, ale chcę, żebyś wiedział, że jestem tu dla Ciebie.
Mały, dzielny żołnierzyku. Rozumiem Twój ból. Chodź tu! Jesteś zbyt cenny dla
tego świata. - powiedział to a młody przytulił sie do niego.
-Dean? - nie dowierzałem ,że Dean potrafił powiedzieć coś tak głębokiego.
Młody wytarł nos i kilka łez.
-Musimy ją znaleźć - powiedział odważnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz