Nie mogłam wytrzymać w domu, Alberto nadal był nieobecny. Matt i ekipa nie czuli jego zapachu a Vera klocila się z Flynnem. W końcu wyszło na to, że przyjaciółka zażądała ze jak zmądrzeje to ma wrócić, zostawiła go na środku pola i wróciła do mnie do zalanego łzami pokoju.
-Alberto chyba na dobre zniknął... - mruknęła.
W tym samym czasie wszedł do mnie Cody, z kapturem naciągniętym na czoło usiadł obok mnie leżącej na łóżku.
-Zostawię was. - mruknęła Vera zakłopotana i wyszła.
-Trochę lipa, co? - przegryzł wargę.
-A co z Kayle? - spytałam wymijajaco ścierając łzy z policzka.
-Rzuciła tego dryblasa i napisała do mnie.
-Gratuluję przyjacielu. - uśmiechnelam się słabo.
-Źle wyglądasz... - pokręcił głową.
-Dzięki... - parsknelam.
-Dupek z niego... - mruknął pod nosem.
-Tacy jesteście. - wzruszyłam ramionami.
-Nie prawda! - zaśmiał się. - Wyglądasz jak osiem nieszczęść.
-Zamkniesz się? - zaśmiałam się.
Dopiero wieczorem wyszłam pierwszy raz z pokoju przekręcając klucz w swoich drzwiach, poszłam w kierunku lodówki i wyjęłam kabanosy, jakiś sok i zniknęłam za drzwiami zamykając je znów.
Zakopałam się pod kołdrą i zajadalam kabanosy... byłam w rozsypce...
Od Kath
Wróciłam. Will i ja... to pomyłka. Okazał się moim przyjacielem, nie pasował do mnie ani ja do niego. Gdy wróciłam do dawnego domku letniskowego poczułam nieprzyjemny chłód, ogrzalam kominek i siebie, a potem poszłam zrobić zakupy. W lesie spotkałam Carla, który był nieco rozszalały. Kiwnelam mu a on zaszczekal zaskoczony. Uśmiechnęłam się i poszłam do sklepu, zrobiłam masę zakupów a potem odwiedziłam dom Dominica.
Czułam dziwna atmosferę w domu, czyżby coś z Dominicem? Jednak szybko Sophie wyjawiła mi ze z Sarah jest źle, jednak gdy tam zajrzałam nie otworzyła mi, słyszałam ciche westchnienia i płacz... odsunelam się od drzwi i poszłam z mama Sophie pomoc z kuchni... co się tu działo...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz