
Mam 17 lat. O sobie samej wiele powiedzieć nie mogę.
Boję się, moje życie jest samotne i pełne strachu. Nie mam za wiele. Rodziny też nie mam. Kiedyś miałam rodzinę, rodziców. Jednak straciłam ich.
Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Nie wiem, dlaczego to się zaczęło. Nie wiem nic o niczym poza krzykiem.
Krzykiem mojej matki, kiedy zrozumiała, że nie może już mnie dotykać. Krzykiem ojca, kiedy zdał sobie sprawę, co zrobiłam matce. Krzykiem rodziców, kiedy zamknęli mnie w pokoju i powiedzieli, że powinnam być im wdzięczna. Za to, że tak humanitarnie traktują coś, co nie może być przecież ich dzieckiem. Za centymetr, którego używają, żeby odmierzyć bezpieczną odległość.
Nadal słyszę ich słowa, że zrujnowałam im życie.
Odebrałam im szczęście. Sprawiłam, że moja matka porzuciła nadzieje na kolejne dzieci.
Często pytali, czy wiem, co zrobiłam, że wszystko zrujnowałam.
Tak bardzo pragnęłam naprawić to, to wszystko! Każdego dnia starałam się być taka, jaka chcieliby żebym była. Codziennie starałam się być lepsza, choć nigdy tego nie osiągnęłam, nie wiedziałam jak to osiągnąć.
Teraz już wiem, że Ci wszyscy naukowcy się mylą!
Ziemia jest płaska.
Wiem to, ponieważ zepchnięto mnie z jej krawędzi, choć przez 17 lat swojego życia, próbowałam się jej trzymać.
Próbowałam wspiąć się z powrotem, ale pokonanie grawitacji graniczy z cudem kiedy nikt nie chce podać ręki.
Kiedy nikt nie chce ryzykować, dotykając Cię..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz