- Lubię wyzwania - odparłem rozbawiony i rozparłem się wygodniej na krześle.
- Cześć Jamie - wyszeptała jakaś dziewczyna i objęła mnie ramionami. Rozejrzałem się szybko. Collins nigdzie nie było więc w sumie... Mały flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził.
Pociągnąłem dziewczynę za nadgarstek, tak, że usiadła mi na kolanach. Przyjrzałem jej się z lekkim zawodem. Nie miałem zbyt wielkiej ochoty na Stephanie. Ta jednak rozanielona zaczęła już wędrówkę swoimi dłońmi.
Celowo rozchyliła nogi tak, że pod miniówką było jej widać sporą część stringów. Przymrużyłem oczy i uśmiechnąłem się pod nosem. Kątem oka zobaczyłem jak Jass posyła swój uśmiech jakieś innej dziewczynie, całkowicie ignorując Verę.

Parsknąłem śmiechem. I w tej samej chwili Ash szturchnął mnie w ramię.
Spojrzałem na niego zdezorientowany.
Collins idzie - zakomunikował mi telepatycznie.
Zareagowałem impulsywnie. W jednym momencie zepchnąłem z kolan Steph tak, że spadła na podłogę. Miała tak głupią minę, że Ash wybuchnął śmiechem. Ludzie ze wszystkich stolików patrzyli na nas rozbawieni. W tej samej chwili wyczułem na sobie czyiś wzrok.
Collins stała w progu i uśmiechała się pod nosem. Gdy zobaczyła,że też na nią patrzę odwróciła wzrok i wyszła ze stołówki.
- Jamie, co to miało być? - syknęła czerwona na twarzy Steph podnosząc się z ziemi.
- Wybacz mi Steph - z trudem powstrzymywałem się przed śmiechem. Ash cały się trząsł schowawszy twarz w dłoniach na stoliku. Jason był zbyt zajęty podrywem żeby się śmiać, ale zerkał na nas kątem oka rozbawiony.
Zadzwonił dzwonek.
- Ja mam teraz Hiszpański - mruknął Ash.
- Ja historię - dodał Jason wpatrując się w tyłek idącej laski którą wcześniej podrywał.
- A ja zajęcia dziennikarskie - zakończyłem rozbawiony.
Ash i Jason wytrzeszczyli na mnie oczy.
- To do roboty - poklepał mnie Ash po ramieniu.
Wszedłem do klasy zaraz po dzwonku. Brooks zerknął na mnie zdezorientowany.
- A to ty pewnie ten nowy - mruknął.
Zrobiłem szybko rozeznanie. Collins przy swojej części stolików siedziała sama. Udawała, że mnie nie zauważa. Inne dziewczyny wręcz przeciwnie. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Siadaj Feather - dodał.
Feather. Uśmiechnąłem się pod nosem. Feather znaczyło pióro do pisania - jak i pióro anielskie.
Skupiłem się szybko na nim, zmuszając go żeby posadził mnie obok Collins.
- No co tak stoisz? - przyjrzał mi się - Siadaj.. Obok Collins.
Dziewczyna patrzyła na niego z lekkim wyrzutem, Zresztą nie tylko ona. Rozbawiony zająłem obok niej miejsce.
Przez parę minut, gdy Brooks tłumaczył coś monotonnym głosem panowała cisza. W końcu odchylając się na krześle zwróciłem się do Collins.
- Feministka?
Rzuciła mi szybkie spojrzenie.
- Co proszę? - wykrztusiła szybko.
- Jesteś feministką? - powtórzyłem - A może lesbijką?
Zarumieniła się lekko.
- Skąd takie pytania? - syknęła.
- Z zawodową precyzją zbywasz facetów - odparłem bawiąc się długopisem. Zauważyłem, że Brooks patrzy w naszą stronę więc szybko zbyłem jego zamiar by zwrócić nam uwagę.
- Co to znaczy 'zbywam facetów'? - spytała rozdrażniona - Śledzisz mnie?
- Unikasz kontaktów z nimi - sprecyzowałem ignorując drugie pytanie.
- Bzdura - odparła - Mój najlepszy przyjaciel jest f a c e t e m.
- Czyli jednak lesbijka.. - mruknąłem rozbawiony włączając komputer na polecenie Brooksa.
Poczułem na sobie zirytowany wzrok Collins. Mijały chwile, a ona nie odwracała wzroku.
- Wiem, że jestem przystojny - powiedziałem rozbawiony nie odrywając wzroku od monitora - Ale może włączyłabyś komputer? Brooks już na ciebie zezuje.
Collins w końcu się odwróciła. Mruczała coś pod nosem, co brzmiało jak 'dupek' i 'idiota'. Zauważyłem, że zalogowała się na komunikatorze i pisała z kimś. Odszukałem jej nazwę i napisałem do niej ukrywając uśmiech.
Ja: Czyli potwierdzasz, że jesteś lesbijką?
Kątem oka zobaczyłem jak się irytuje.
Lucy Collins: Nic ci do tego, ale jeśli tak się uparłeś to zaspokoję twoją ciekawość. Nie jestem.
Ja: Więc czemu nie jesteś zainteresowana płcią przeciwną? Trauma z dzieciństwa? Własna ideologia na życie?
Lucy Collins: Jak się nie odczepisz to zaraz poznasz moją ideologię na życie.
Parsknąłem śmiechem. Mógłbym przysiąc że na twarzy Collins zaświtał lekki uśmiech. Wylogowała się z komunikatora skupiając uwagę na nauczycielu. Zerknąłem na Brooksa.
- Jak już wspominałem parę lekcji temu, wywiady są jedną z najistotniejszych spraw w pracy dziennikarza. Od następnej lekcji będziecie w parach tworzyć wywiad na temat informacji o was. Przygotujcie sobie pytania na następne zajęcia. Będę sprawdzał prawdziwość informacji, więc żadnego zmyślania. Praca z partnerem też jest bardzo ważna w zawodzie dziennikarza. A teraz przejdźmy do artykułów...
Wyłączyłem się. Na dziś postanowiłem dać Collins spokój. Na następnej lekcji którą mieliśmy też razem, siedziałem za nią zamyślony. Jak taka do bólu normalna dziewczyna mogła być córką kryminalisty...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz