wtorek, 23 sierpnia 2016

Od Jamiego

- Pamiętacie wszystko? - spytałem gdy byliśmy prawie pod tą budą.
- Żadnego wyróżniania - westchnął Jason.
-Żadnych akcji żeby nas nie wywalili po paru dniach - dodał Ash.
- Żadnych większych podrywów, blablabla.
Uśmiechnąłem się pod nosem. Dziś wyjątkowo nie byłem w humorze, co zdarzało mi się rzadko. Nie zaliczyłem żadnej tej nocy - więc czułem się wyjątkowo nie spełniony. 
- Gdybyś mnie wtedy stamtąd nie wyciągnął... - mruknąłem do Asha.
- O co ci chodzi?! Spędziliśmy świetną noc w towarzystwie Kendalla.
Parsknąłem śmiechem. 
- No więc jak tam ten wasz sex shop? - spytałem rozbawiony.
- Pamiętasz? - przyjrzał mi się zdziwiony - To byłby świetny interes... 
Wyobraziłem sobie Asha sprzedającego różowe wibratory i wybuchnąłem śmiechem. 
Parking był przepełniony. Byliśmy już prawie spóźnieni - niczym za dawnych lat.
Gdy ruszyliśmy w kierunku szkoły Jass gwizdnął pod nosem. 
- Dobra widzę jedną... drugą. Dobra ta też. Aim zerknij na tą blondynkę.. 
-Preferuję brunetki, zapomniałeś Jass? - parsknąłem śmiechem.
- To ta będzie dla mnie. A ty Ash masz jakąś na oku?
- Cześć chłopaki - usłyszałem za plecami. Dwie dziewczyny. Obie blondynki. Jedna trochę bardziej nieśmiała.
- Cześć piękne - od razu zareagował Jass.
- Jesteście tu nowi? Chętnie was o p r o w a d z i m y.
Przewróciłem oczami. To by było na tyle z nie wyróżniania się.
Chciałem ich popchnąć dalej, ale w tej samej chwili doszła jeszcze jedna. 
Ruda.
- Stephanie? Vera? Nie przedstawicie mnie nowym kolegom? 
- Dopiero się poznajemy, Suzan - uśmiechnęła się sztucznie 'ta odważniejsza' która w tej chwili wyjątkowo o d w a ż n i e  eksponowała swój biust. 
Na chwilę zapomniałem o swoim zadaniu nie odrywając wzroku od wyjątkowo smukłego ciała chyba Stephanie.  Później jednak zreflektowałem się. Tłum gapiów rósł, a jeśli ta Collins gdzieś tu była, nie mogła mnie zobaczyć z tymi dziewczynami. Chyba że była tak pusta jak one, z czego bym się ucieszył, bo zadanie byłoby o wiele prostsze. 
Już chwytałem za ramię Asha, lecz w tej chwili podeszła grupka chłopaków. Szybko rozpracowałem który był liderem. Nosił się wyżej niż tamci i obserwował nas oceniając. Typ szybko zrozumiał, że ma 'konkurencję'. Patrzył na nas wyzywająco.
- Nowi? - spytał.
- Dla ciebie nowi - uśmiechnąłem się złośliwie. 
Zmrużył oczy. Grupa gapiów rosła. Obrzucił tłumek spojrzeniem i uśmiechnął się sztucznie. 
- Jestem Finnick. To moi kumple.
Zaczął przedstawiać wszystkich po kolei lecz wyłączyłem się szukając w tłumie Collins. Noah pokazał mi jej zdjęcie, ale była tak pospolita, że łatwo było mi pomylić ją z innymi. Owszem była ładna... I nie wydawała się wyjątkowo pusta co znaczyło utrudnione zadanie. Miałem nadzieję, że jej wygląd to tylko pozory.
Grupa Finnicka chyba była jakąś wyjątkowo dobrą szkolną drużyną. Laski również od nich nie odrywały spojrzeń. 
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, przerwał nam dzwonek. 
- Jason później sobie z nimi porozmawiasz - powiedziałem rozbawiony obserwując jego minę. 
Najpierw poszliśmy do sekretariatu. Oparłem się o kontuar i zacząłem czarować sekretarkę. Ta pod moim spojrzeniem mocno się zarumieniła.  Zaczęły jej z rąk wypadać papiery. Zaśmiałem się cicho, ale byłem zniecierpliwiony jej roztrzepaniem. Jason i Ash rozmawiali ze sobą za moimi plecami.
Dostaliśmy dosyć różne zestawy lekcji i chodziliśmy tylko na parę z nich razem. Dostosowałem swoje zajęcia pod Collins. Nie trudno było wydobyć informacje na jakie uczęszcza od tej sekretarki. Co parę słodkich słów, spojrzenie i uśmiech robią z kobietami.. 
Sekretarka po chwili trochę onieśmielona spróbowała jakoś zagadać. Pytała czemu akurat postanowiliśmy zmienić szkołę w ostatniej klasie i że wcale nie wyglądamy na 19 latków. Wiedziałem, że próbowała komplementować, ale postanowiłem ją szybko uciszyć. Skupiłem się i pozmieniałem jej myśli tak, że wyraźnie zagubiona życzyła nam dobrego dnia.
Widząc, że dziś nie mam ani jednych zajęć z Collins, nie widziałem większego sensu siedzieć dziś w tej norze. Namówiłem Asha i Jassona abyśmy zrobili sobie 'wagary'. 
- Jamie nie ma to jak wajsy pierwszego dnia szkoły - powiedział rozbawiony Ash gdy wsiadaliśmy do samochodu.
- Co nam mogą zrobić? -  uśmiechnąłem się kpiąco - Sekretarka jest już moja, a jak ktoś będzie dopytywał to sami wiecie.
- A kto dopiero mówił że nie można nadużywać 'mocy'? - spytał Jasson wyraźnie zawiedziony, że nie porozmawia dziś z dziewczynami.
- Nie mówiłem że nie można. Tylko tak radzili - uśmiechnąłem się pod nosem i wyjechałem z parkingu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz