niedziela, 21 sierpnia 2016

Od Belli

Po wojnie na poduszki mimo że się śmieliśmy widziałam u Dominica e oczach smutek.
-Co się stało?-zapytałam.
-Nic..
-Dominic widze że coś jest nie tak.
Oparłam się o łóżko obok niego.
-Powiedz mi. Przecież możesz mi zaufać.
-To nie o to chodzi..
-A o co?
-To bardziej skomplikowana sprawa..
-To powiedz. Pomogę może.
-Nie możesz pomóc.. Nie pomożesz bez poświęcenia.
-Poświęcenia?
Westchnął.
-I tak muszę z kimś o tym porozmawiać..
-Mów.
Powiedział mi wszystko. O tej organizacji łowców i o tym że pewna konspiracja zbiera utalentowanych wojowników. Wszystko co wiedział.
-Trzeba im pomóc.
-Nie rozumiesz.. To jest pewna śmierć.
-Już taki nas los. Przecież nawet jak tu walczymy z naszymi wrogami.. Też ryzykujemy.
-Nie rozumiesz.. Oni chcą ciebie.
-Mnie?
-Ze względu na twój dar. Jak spotkałem tamtego w lesie.. Powiedziałam mu że nie masz już daru. Nie obchodzi go, ich to co mówimy.
Zamyśliłam się. A co jeśli mój dar da się przywrócić? Czy jestem w stanie poświęcić to w miare normalne życie aby znów żyć z tym darem? Aby bać się że skrzywdzę kogoś? Kogoś mi bliskiego? Żyć bez możliwości przytulecia się do kogoś bez ranienia go.. Odpowiedź była oczywista. Nie chciałam znów tak żyć. Ale czy mogę myśleć tak egoistycznie?
-Dominic.. Ty nie wiesz wszystkiego o mnie.
Spojrzał się na mnie nic nie mówiąc.
-Wiesz dlaczego byłam w Europie? Zanim tu do was trafiłam? Byłam na misji. Zostałam wyszkolona na żołnierza. Moim celem było samodzielnie pozbyć się pewnej mafii. Miał mi pomóc w tym mój dar. Ja już mam takie coś za sobą..
-Ale teraz nie masz daru!
-A jeśli da się go "uaktywnić"?
-Nie chcę..
-Też nie chcę. To dla mnie trudne. Nie chcę znow żyć z tym darem. Jednak nie mogę myśleć egoistycznie. To dla większego dobra. Jeśli konspiracja przegra.. Ile myślisz że zostanie nam czasu? I tak będzie grozić nam niebezpieczeństwo. Jesteśmy wilkołakami.. Łowcy tu przybędą. Prędzej czy później. Musimy zrobić co do nas należy. W tej wojnie nie zginą tylko nasi i łowcy. Straty będą z pewnością także w zwykłych ludziach. Musimy walczyć.
-A jak zginiesz?
Milczałam patrząc prosto w jego oczy.
-Kiedyś.. Kiedy byłam w tym szpitalu psychiatrycznym.. Żyłam z dnia na dzień ze świadomością że moje życie jest zależne od innych. Pogodziłam się z tym jak tylko umiałam. Byłam gotowa na śmierć. Czasem nawet o nią błagałam. Uszłam z życiem już dwa razy. Już dwa razy przechytrzyłam śmierć. Jeśli było mi wtedy życie to wierze w to że nie żyję po to by uciekać. Muszę się pogodzić z tym że w końcu jestem jaka jestem. Może właśnie po to się urodziłam? Może dlatego jeszcze żyję. Może takie jest moje przeznaczenie..
-Nie chcę Cię stracić..
Uśmiechnęłam się smutno.
-Ja też nie chcę odchodzić.. Ale nie mogę myśleć egoistycznie.
-Może jest inne wyjście..
-Wątpie w to...
Milczeliśmy. Biłam się z myślami. Na prawde nie chciałam aby mój dar wrócił.. Znowu byłabym samotna mimo iż bym była otoczona przez bliskich.
O ile przeżyje.. Ta myśl nagle pojawiła się i nie dawała mi spokoju..
Nie chcę umierać. Całe życie jednak zastanawiałam się dlaczego taka jestem. A co jeśli to jest odpowiedź na moje pytania.
Oparłam głowęno ramię Dominica.
Nie chciałam odchodzić..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz