czwartek, 11 sierpnia 2016

Od Julii

-Wracaj do nas Bella-usłyszałam głos Dominica.
Czułam jego dotyk na twarzy i ręce. Zrobiło mi się od tego ciepło na sercu. To nie to samo jak wcześniej był tu Hugo. Przy nim czułam ból. Bolało mnie to że był mi jak brat a on chciał czegoś więcej. Czy ja go czymś sprowokowałam do tego? Nie wiem.. Zachowywałam się normalnie.
Kiedy dotyk Dominica zniknął chciałam krzyczeć, wołać żeby został bo czułam się taka samotna..

-Masz ochote na spacer?-spojrzałam się na Sama zaskoczona.
Bałam się lecz mu ufałam. To był dla mnie wielki krok aby opuścić bezpieczny dom Winchesterów ale wyszłam.
Poszliśmy do psiego parku. Usiedliśmy na ławce. Milcząc obserwowałam bawiące się psy. Były takie szczęśliwe.
-Chcę mieć psa.
-Te psy mają już domy.
-Ale nie ten.
-Który?
-Ten pod ławką.
Wiedziałam że on tam jest. Czułam go. Był smutny.
Udało mi sie jednak namówić Sama na przygarnięcie psa.
W domu wykąpałam go i kiedy leżałam z nim na kanapie podszedł Sam.
-Jak mu dasz na imię??
-Koda.
-Czemu Koda?
-Pasuje do niego.
Burek pomerdał ogonem.

Przypominałam sobie każdy moment ze swojego życia. Niektóre wspomnienia były dobre lecz większość nie. Warto było pamiętać jednak o wszystkich. Wyciągnąć z nich naukę.
Tak też zrobiłam.

Otworzyłam oczy. Zamrugałam. Zobaczyłam biały sugit. Maszyny wydały z siebie serię głośnych dźwięków. Za drzwiami zrobiło się zamieszanie. Miałam coś w ręce. To coś dawało mi ciepło. Czy właśnie to dał mi Dominic?
Zamknęłam oczy. To wszystko trwało zaledwie kilka sekund.
Znów spałam. Chciałam się obudzić lecz byłam nadal za słaba.
Słyszałam zamieszanie obok łóżka.
-Nie rozumiem.. Wszystko wskazywało na to że się obudziła..-powiedziała pielęgniarka.
-Najwyraźniej nie do końca. -odparł lekarz.
Przebadali mnie. Musieli to zrobić bo to czułam.
Kiedy wyszli znów zostałam sama a wspomnienia wróciły..

***

Nie wiem ile trwałam w tym stanie. Nadal jednak po głowie chodzily mi słowa Dominica.
"Wracaj do nas Bella".. One dawały mi siłę. Zapragnęłam wrócić jeszcze bardziej.
Toczyłam walkę sama ze sobą. Traciłam coraz bardziej siły. Ledwo łapałam oddech lecz walczyłam.
Nieoczekiwanie wróciło wspomnienie(?)

-Wital Julia.-powiedziała Gabriella.
-Nie przypominam sobie spotkania naszego w takich okolicznościach.
-Bo to nie jest wspomnienie.
Spojrzałam się na nią zdezorientowana.
-Nie?
-Nie. Odwiedziłam Cię bo tego potrzebujesz.
-Czego?
-Pomocy, rady
Patrzyłam się na nią zdezorientowana.
-Potrafisz zrobić tak abym się obudziła??
-Ja tego nie zrobię. Musisz ty to zrobić.
-To po co mnie odwiedziłaś?
-Pomogę Ci lecz nie sprawie że wygrasz walkę ze sobą
-Jak mi pomożesz?
-Aby wygrać tę walkę musisz się poddać.
-Poddać?
-Starasz się blokować swoj umysł dlatego jeszcze się nie obudziłaś. Otwórz się. Poddaj a wygrasz.
-Mam się poddać aby wygrać? Wiesz że to nie logiczne?
-Postaraj się

Znikła i pojawiła się znowu ciemność.
Mam się poddać aby wygrać? Jak?!
Po chwili zrozumiałam. Odetchnęłam i otworzyłam się na wspomnienia.
Było spokojnie. Nic się nie działo.
Aż do chwili.
Zalały mnie wszystkie wspomnienia, wszystkie chwile z mojego życia.
Pod ich ciężarem tonełam.
Słyszałam gdzieś w oddali hałasy szalejących maszyn.
Czułam że słabnę. Czułam jakbym umierała..
Nagłe uderzenia prądu uświadomiły mi że lekarz i pielęgniarki walczą o to by moje serce znów zaczeło bić.
Pierwszy wstrząs.
Drugi wstrząs.
Trzeci wstrząs.
Spokój
-Śmierć nastąpiła o 2.37..-powiedział lekarz.
Nie bałam się. Może moje serce przestało bić ale moją głowe nadal zalewały fale wspomnień.
Jedna sprawiały że chciałam płakać, inne były radosne.
Otworzyłam oczy i słyszałam jak maszyny znów wydają z siebie te odgłosy.
Zobaczyłam zaskoczone twarze personelu szpitala.
-Nie możliwe..
-To cud..
Obudziłam się..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz