czwartek, 18 sierpnia 2016

Od Belli

Czułam się dziwnie po wizycie Dominica. Co to było? Czemu moje ciało tak zareagowało? To była dla mnie kompletna nowość. W sumie nigdy nie byłam tak blisko z żadnym facetem.
Całą noc rozmyślałam i starałam się dodzwonić do Adama. Nie poddawałam się. A co jeśli coś mu się stało? Nie.. Na pewno to co innego.
Zasnęłam dopiero nad ranem ale tylko na chwilkę. 

Kiedy wyszłam zrobić śniadanie zobaczyłam Dominica. Spał rozwalony na kanapie w salonie.
Zrobiłam naleśniki a on jeszcze spał.. Postanowiłam zemścić się za wczoraj. Nalałam zimnej wody do największego kubka i podeszłam do łóżka. Spał na plecach. Oddychał spokojnie. Nawet uśmiechał się przez sen. Postanowiłam zetrzeć mu ten.. Słodki uśmiech. Centralnie nad twarzą przechyliłam kubek a cała jego zawartość wylała się na chłopaka. Szybko się zerwał przerażony. Ja prawie nie umarłam ze śmiechu kuląc się na podłodze.
-Co do.. Bella!!!
Śmiałam się głośno. Jego mina była bezcenna.
-Za co to?
-Za wczoraj i tak po prostu. Może cię trochę ochłodziłam?
Zaczęłam uciekać do kuchni jednak był szybszy. Złapał mnie w pasie i przerzucił przez plecy!
-Taak?! Bo to teraz się doigrałaś!
Zaczął iść w stronę łazienki.
-Nie!-krzyczałam przez śmiech.
Wrzucił mnie do wanny. Chciałam uciec lecz on szybko odkręcił kran i po chwili byłam mokra. Nie dałam mu za wygraną i wciągnęłam go do wanny pełnej wody. Na szczęście rodzice mieli na prawde dużą wanne.
Po chwili leżeliśmy w niej śmiejąc się.
-I po co zaczynałaś?-zapytał przez śmiech.
-To ty zacząłeś!
-Nie prawda!
-Zrobiłam neśniki..
-Na prawde?
-Yhm..-uśmiechnęłam się.
Wstał a następnie pomógł mi się podnieść.
-Ale wiesz... Może najpierw się przebierzemy.-odparłam.
-Yhm..-powiedział patrząc się na moją koszulkę
Dopiero wtedy uświadomiłam sobie że jest ona biała i teraz.. No wszystko było widać!
Złapałam ręcznik i okryłam się nim.
-Zboczeniec!
-Nie ja chodzę roznegliżowany!-krzyknął śmiejąc się.
-Pfff.. Chciałbyś!
Poszłam do sypialni rodziców mijając mój pokój.
Nie wiem czy będę wstanie tam wejść..
Kiedy już się przebrałam poszłam do kuchnii i zobaczyłam że Dominic naszykował już wszystko.
-Pachnie świetnie..-westchnęłam siadając do stołu.
-Yhmm.-odparł pakując do buzi spory kawałem naleśnika z syropem.
Uśmiechnęłam się. On jest strasznie denerwujący.. Ale i uroczy na swój wyjątkowy sposób. Co nie zmienia faktu że nadal denerwujący..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz