Nie mogłam wytrzymać w domu, Flynn usiłował mi wyjaśnić zaistniałą sytuacje a jego dziewczyna nadal była na niego wściekła. Broniła mnie, odwiedziła gdy mama zbierała się do nowej pracy...
-Wszystko w porządku Sarah? - spytała mama przed samym wyjściem.
-Nie. - mruknęłam.
-Dasz sobie radę?
-Jestem przy niej proszę pani wiec nic jej nie grozi. - uśmiechnęła się Vera.
-Dobrze. Miej ja na oku.
Vera była dwie godziny, załatwiła mi wolne na kilka dni u Louisy, była jej babcią... wiec wyjaśniła sprawę. Świetnie, dopiero dostałam prace a już opuszczam i biorę wolne... Alberto nadal nie wrócił do domu, widocznie zaliczył i uciekł... jak ja mogłam pozwolić na coś takiego? W sumie na początku mnie zmuszał ale potem się poddałam... z jednej strony chciałam a z drugiej nie...
Dziadek nie pytał o co chodzi, wiedziała tylko mama, Vera i Flynn który głęboko w myślach trzymał zaistniałe wydarzenie wiec chłopaki nie mogli się tam dokopać... mama często ze mną siedziała, wolałam z nikim nie rozmawiać na ten temat. Zaczęłam brać leki na ból głowy który pojawił się pierwszy raz od kiedy stałam się wampirem, wypłakałam chyba wszystko co miałam, musiałam zmienić poduszkę bo była cała mokra. Nie wychodziłam z pokoju, nawet przestałam jeść. Miałam tego dość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz