piątek, 12 sierpnia 2016

Od Dominica

 Uśmiechnąłem się do niej lekko i złapałem ją za wychudzona rękę.
- Wszystko w porządku Bells.
Zerknęła na nasze splecione dłonie.
- Od kiedy takie... gesty?
Parsknąłem śmiechem.
- Nie martw się mała. To przyjacielski 'gest'. Chce cie troche ogrzać bo jak na jedną z nas jesteś okropnie zimna.
- No mam nadzieje - pogroziła mi palcem drugiej ręki  i wróciła do tematu - A więc? Co nowego?
- Matt szkoli armie - przewróciłem oczami.
- Czyli akcja 'pogoń za pijawką' jeszcze nie dobiegła końca?
- Bells mam ci przypominać że wszystkie nasze 'akcje' koncentrują się na pogoniach za pijawkami?
- Hm.. A ja myślałam że patrolujemy ten las tylko w celach rekreacyjnych.
Wybuchnąłem śmiechem. Matt i rekreacja..
- A jak tam niezrównoważony braciszek naszego przywódcy? - spytała złośliwie.
- Chyba w swoim żywiole. Nawet własny oddział przyprowadził.
- Jacy są? Pewnie tak samo jebnięci jak on.
Parsknąłem śmiechem.
- Idealnie to ujęłaś. Chociaż jedna dziewczyna..
- Dziewczyna? - uniosła brwi - Czyli jednak nie jestem dziwolągiem?
Znów sie roześmiałem.
- Przykro mi to mowić, ale... I tak jestes.
Żartobliwie uderzyła mnie w ramie.
- Au Bells... Nie tak mocno bo się przewrócę.
Zwężyla oczy w szparki.
- Poczekaj aż tylko stąd wyjdę..
- To na pewno uderzysz mocniej.
Roześmiała się.
- Więc podoba ci sie ta dziewczyna? -  spytała a ja nim zdążyłem zaprzeczyć zadała kolejne pytanie - A w takim razie co z Kath? - przypatrywała mi się uważnie.
Mój dobry nastrój momentalnie znikł. Dopadł mnie okropny żal. Odwróciłem wzrok wbijając go w jakis punkt na ścianie.
- Szczerze to nawet już nie wiem. Ma teraz Willa więc na co jej ja - mruknąłem.
- Ej nie mów tak - przerwała mi - Nie wierzę żeby ot tak zaczela cie mieć w dupie. Musiał byc jakis powód.
Westchnąłem.
- Idź do niej i pogadaj z nią szczerze. Napraw to wszystko.
- Wiesz może to wcale nie taki głupi pomysł - popatrzyłem na nią w zamyśleniu.
- No to na co czekasz?! Idź zanim będzie za późno.
Popatrzyłem na nią z nagłą czułością. Co mogłem poradzić żna to że ta dziewczyna przypadkowo znaleziona w lesie jest dla mnie coraz ważniejsza? Pocałowałem ją dalikatnie w dłoń którą trzymałem w swoich rękach. Zarumieniła się lekko odwracając ode mnie wzrok.
I w tym samym momencie uchyliły się drzwi. Do sali wszedł Hugo zamierajac na nasz widok.
Bella chyba irracjonalnie wysunęła swoją dłoń z moich. Hugo byl chyba na skraju załamania nerwowego. Patrzył na mnie z zazdrością  a ja... A ja ze szczerym współczuciem.
Wstałem powoli.
- To ja już pójde Bells zostawię was samych. Wpadnę pewnie jeszcze dzis. Trzymaj się tu mała - szepnąłem i ściskałem ją delikatnie za rękę.
Ten gest nie uszedł uwagi Huga. Bella chrząknęła zmieszana ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu że odprowadzała mnie do drzwi ciepłym spojrzeniem.
Jak pomyślałem tak zrobiłem. Postanowiłem pojechać prosto do Kath i wziąć sprawy w swoje ręce.
Zobaczymy. Może uda mi się przynajmniej jakos pogodzić z tą upartą jędzą..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz