Całą drogę przejechałam przytulona do Dominoca. Na miejscu wysiedliśmy z samochodu jednak staliśmy obok siebie.
-Julia pójdziesz ze mną-powiedział jeden z nich.
Spojrzałam się na Dominica.
-Na prawde nie możemy iść razem?-zapytałam.
-Wykluczone.
Ścisnęłam dłoń Dominicowi. Tak bardzo chciałam by wrócił do domu.. Wiedziałam jednak że go nie przekonam.
Poszłam za facetem zerkając za siebie na Dominica.
Zaczynałam mieć wątpliwości.
***
Minął tydzień.. Treningi i szkolenie nie były aż tak męczące teraz kiedy byłam wilkołakiem.
Najgorsze jednak było aktywowanie daru.
-Nie opieraj się temu!-wrzasnął mój trener tracąc cierpliwość.
-Nie potrafię!
-Dasz radę.
Psychicznie starałam się uaktywnić swój dar.
-Jeśli nie dasz rady sama to pomożemy Ci.
-Jak?
-Zależy ci na Dominicu? A co jeśli stałoby mu się.. Coś przykrego.
Na samą myśl o tym wściekłam się.
-Nic mu nie zrobicie!
-Dlaczego? Kto nam zabroni? Bez swojego daru nie dasz rady go obronić..
-Nie!
Przez ten tydzień widziałam się z nim sporadycznie i na bardzo krótko. Chciałam to zmienić.
-Bo co?
Wściekła podeszłam do niego. Wzięłam zamach i uderzyłam go.. Na początku tak myślałam jednak.. Nie mogłam.. Oderwać od niego dłoni. Upadł na kolana jęcząc a więź nadal była..
Przyjemność zalala moje ciało. Przerażona zabrałam ręke.
Mężczyzna krztusząc się wstał.
-Odrobina motywacji i prosze bardzo..
-Nie.. Nie.. Nie..
-Odpocznij. Na dziś koniec.
Uciekłam. Biegłam placem. Miałam łzy na policzkach. Odkąd utraciłam (jak myślałam) swój dar.. Zdążyłam zapomnieć o tym jak bardzo stanowił on zagrożenie dla otoczenia.
-Bella!
Odwróciłam się. Tutaj tylko on tak do mnie mówił.
-Poczekaj!
-Nie! Nie podchodź!-powiedziałam robiąc kroki do tyłu
-Co się stało? Zrobili ci jakąś krzywdę?!
Wyciągnął do mnie ręke a ja odskoczyłam jak opażona.
-Nie..
Odbiegłam mimo iż mnie wołał.
Wiedziałam jakie będą konsekwencję jednak nie.. Wiedziałam że aż tak bardzo one mnie zranią. Wiedziałam że teraz nie mogę zbliżać się do Dominica. Nie mogę już wziąść go za ręke czy się przytulić. Takie rzeczy nie są już dla mnie.
Znowu je utraciłam..
Wbiegłam po schodach do swojego lokalu. Jako że miałam dla nich wartościowy dar mieszkałam w dobrych warunkach.
To nie odkupiało tego ile musiałam poświęcić. Jednak nie mogłam teraz się rozklejać. Podjełam decyzję. Nie myślałam egoistycznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz