Płakałam w poduszkę całe popołudnie, do drzwi nie słyszałam dobijającego się Willa... powinien za mną przyjść? Jest przywódcą swojego stada, powinien z nimi zostać i nie rzucać wszystkiego ze względu na mnie.
Jednak gdy usłyszałam pukanie do drzwi wstałam i podbiegłam do nich, otworzyłam, a tam zobaczyłam Dominica. Uniosłam brwi, zdziwiona wpatrywałam się w niego.
-Co tu robisz?
-Chciałem porozmawiać... ale chyba nie w porę. - zauważył moje zaczerwienione oczy i mokrą bluzę od łez.
-A czego chcesz?
-Pogodzić się...?
-Spoko. Zgoda.
-I tyle?
-Nie mam ochoty na rozmowy..
-Kath, co jest? - spojrzał mi w oczy a ja zła warknęłam na niego.
-Will się stał!
Na jego twarzy wystąpiła złość. Nie wiem czemu się tak nienawidzili.
-A co ci zrobił?
Niestety nie mogłam powiedzieć. Trzymała mnie tajemnica, jeśli do tej pory Will ukrywał to to oznaczało, że nadal nikt ma nie wiedzieć, szczególnie osoba, której nie za bardzo chcialby powierzyć taką tajemnicę. Wilki od Matta już kompletnie by mu nie ufały, bardziej niż teraz.
-Nie mogę powiedzieć.
-Kath...
-Nie interesuj się tym jeśli chcesz żyć w zgodzie ze mną. - westchnęłam.
Za nami stanął Will. Przepchnął się przez Dominica i stanął przede mną.
-Wyjdź. - poprosiłam go niż nakazałam.
-Chcę pogadać. - wycedził.
-Powiedziała, że masz wyjść. - rozjuszył się Dominic.
-Zostaw nas samych, Dominic. - zwróciłam się do niego a on wyszedł trzaskając drzwiami.
Will patrzył się na mnie chcąc coś powiedzieć, wyjaśnić, jednak nawet nie wiedział co ma powiedzieć. Musiałam zaakceptować jego wyjątkowość, jego inność... Jednak milczałam.
-Nie mogłem powiedzieć ci o tym. - zaczął poważny. - Ale jedno nie daje mi spokoju... jeśli mi wybaczysz...
-Co ci nie daje spokoju? - spytałam ciekawa.
-Ty. - spojrzał mi w moje zaszklone oczy.
Rozpłynęłam się. Vayne mówiła, że nie jest dla mnie... jednak... czemu nie...?
Uśmiechnęłam się słabo, przytulił mnie do siebie i pocałował.
Jednak... jednak dobrze, że dałam mu mówić...
Spojrzałam na niego zaciskajac dłonie na jego klacie... raz ja widziałam i jest niezła... czuć każdy mięsień pod koszulką...
-Vayne mówiła, że jesteś nie dla mnie ...
-Ona jest... we mnie wpojona od roku.
-Domyślalam się... ale zaprzeczyła...
-Udaje że jest z Emmetem ale to pozory... skomplikowane...
-Emmet ja kocha?
-Powiedzmy. Ale ona go nie... on o tym wie. Lekko pogmatwane.
Przytulilam się do niego.
-Musze iść z moimi na patrol. Teraz wilki będą w całym lesie...
-Will... - zatrzymałam go. - Dobrze się czujesz?
-Zabije go za moją matkę. W Orleanie tez zapanuje porządek... wtedy będzie dobrze.
Usmiechnelam się słabo i gdy wyszedł dopadłam Dominica.
-Hej! U mnie już w miarę dobrze a u Ciebie? - Usmiechnelam się do niego.
sobota, 13 sierpnia 2016
Od Kath
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz