sobota, 27 sierpnia 2016

Od Dominica

 Na śniadaniu Noah szturchnął mnie w ramię.
- Ej, ona cały czas się na ciebie gapi - mruknął.
Podążyłem za jego spojrzeniem i popatrzyłem na Elise, która szybko zawstydzona spuściła wzrok.
- Nono romans z uczennicą - zażartował - Wiesz, że to zabronione.
Obojętnie zamoczyłem chleb w jakimś sosie i zacząłem szukać wzrokiem osoby, na której mi w tym momencie najbardziej zależało.
Nie było jej przy stole, przy którym najczęściej jadała. Po chwili jednak zauważyłem jak wchodzi do sali w towarzystwie jakieś nieznanej mi dziewczyny. Wyprostowałem się lekko obserwując każdy jej ruch. Ta druga to chyba dostrzegła, bo szturchnęła Bellę patrząc na mnie i coś do niej szepnęła.  Bells zmrużyła tylko oczy i odwróciła wzrok.
Świetnie. Czyli teraz się nie znamy.
- No no masz powodzenie - mruknął rozbawiony Noah.
W tej samej chwili zobaczyłem jak podchodzi do niej Gnash. Spiąłem w jednym momencie.
- Mówiłem ci, że tak będzie.. -mruknął mój towarzysz.
- Dobra, idę na trening - mruknąłem i wstałem od stołu.
Miałem jeszcze sporo czasu, ale wolałem ostrzyć noże w sali niż przyglądać się zalotą Gnasha do Belli.
Gdy grupa weszła w duszy odetchnąłem z ulgą. Mogłem w końcu czymś zająć myśli.
- Dobra. Dziś będziemy rzucać do celu, ale pokonując różne przeszkody - pokazałem ręką na rozwieszone liny, siatki, tunele i drewniane płotki - Dodatkowym utrudnieniem będzie to, że cel będzie r u c h o m y, ale to przerabialiście już ostatnio.
Elise nie spuszczała ze mnie wzroku, a ja uparcie wpatrywałem się we wszystkich tylko nie w nią.
- Dobra, podzielcie się na dwa zespoły. Jeden zaczyna tu, drugi tam - pokazałem gestem przeciwną stronę sali.
Wytłumaczyłem im jeszcze dokładniej zasady i zaczęli. Obserwowałem ich dokładnie, udzielając szczegółowych rad.
- Tyler, musisz bardziej skupić się na celu - powiedziałem zauważywszy, że znowu chybił.
Znalezione obrazy dla zapytania Tobias eaton gif
- Greg, ruszaj się szybciej-  krzyknąłem - Victor uważaj, bo trafisz...
Za późno. Elise nagle upadła na ziemie, z nożem tkwiącym w jej udzie.  Podbiegłem do niej szybko.
- Co mówiłem, żeby poczekać, aż osoba pokona początkowy odcinek? - warknąłem do niego.
- Ja-ja nie chciałem to tak nagle wszystko i...
- Dość - przerwałem mu. Wszyscy zgromadzili się wokół nas - Trochę zaboli, ale jesteś wilkołakiem więc nie będzie większych problemów, dobrze? - zwróciłem się do Elise.
Pokiwała w milczeniu głową.
- Dobra... To raz, dwa... - zacząłem odliczać a ona zacisnęła zęby - Trzy - zakończyłem i szybkim ruchem wyjąłem ostrze.
Popłynął potok krwi. Jedna z bliższej stojących dziewczyn gwałtownie zbladła.
- Cholera - mruknąłem i pospiesznie zdjąłem bluzę zostawiając na sobie obcisły, czarny podkoszulek. Nie wiem czy mi się wydawało, czy usłyszałem czyjeś westchnięcie. Zignorowałem to jednak i obwiązałem nogę Elise.
Po paru dłużących się minutach i nerwowych szeptach krew przestała płynąć. Gdy zobaczyłem, że sytuacja jest już opanowała, zakomunikowałem.
- Na dziś to koniec treningu. Żegnam. Do następnego razu.
Usłyszałem rozżalone westchnięcia i obraźliwie słowa skierowane pod adresem Victora. Szczerze? Należało mu się.
- Odprowadzę cię do skrzydła szpitalnego, dobrze? - mruknąłem.
- Nie trzeba, nic mi...
- Idziemy - rozkazałem i zarzuciłem sobie jej rękę na plecy, by pomóc jej wstać.
Gdy szliśmy korytarzem, miałem wrażenie, że mignął mi gdzieś cień Belli. Zacisnąłem zęby. Nie chciałem teraz o tym myśleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz