wtorek, 9 sierpnia 2016

Od Julii

Na prawde ostatnio działo się tyle że powoli miałam dość. Ten nowy wilk.. Nie lubię go. Czułam, mój instynkt mi podpowiadał że nie wolno mu ufać. Dlatego też tak zareagowałam na spotkanie z nim. Czemu w ogóle przyjechał? Po co Matt go ściągnął? O co chodzi?
Kiedy Matt z nim odszedł a reszta się rozeszła pobiegłam się przemienić i ubrać wcześniej mówiąc Hugowi by zrobił to samo pod moją nieobecność. Mieliśmy się spotkać w "naszym"(jak to Hugo mówi) miejscu w ludzkich postaciach.
-Wiedziałeś że Matt ma przyrodnieho brata?
-Nie.
-Nie podoba mi się on.. Po co on nam tu?
-Może Matt uważa że potrzebujemy pomocy??
-A potrzebujemy?
-Nie wiem.
-Nie chce by on tu był ale dobrze.. Przynajmniej nie chcę być znuszona do przebywania w jego towarzystwie. Źle się wtedy czuje.
-No dziś pokazałaś co o nim myślisz.
-Instynkt mi podpowiada by mu nie ufać. I nie będę tego robiła.
-A mi ufasz?
-No jasne.. Inaczej czy bym z tobą rozmawiała? A poza tym to ostatnio mam tylko ciebie i Toby'ego.. Dominic mnie chyba unika a nie wiem czy Maria nadal chce mnie w swoim motelu..
-Zawsze możesz na mnie liczyć.
-Jesteś dobrym kolegą-powiedziałam i go przytuliłam.
Poczułam jak pod koszulką napinają się jego mięśnie. Może nie czułam tego czegoś do niego ale nie powiem.. Był seksowny.
-Dziękuje ale muszę już wracać.-powiedziałam.
-Zostań..
-Obiecałam Tobyemu że dziś wrócę wcześniej niż ostatnio. Chcę dotrzymać obietnicy.
Tak naprawde to mówiłam mu że wrócę przed 24 a dopiero dochodziła 22 więc spokojnie mogłabym jeszcze z nim posiedzieć ale jakoś nie chciałam. Nie dziś. Nie miałam nastroju.
Pożegnałam się z nim i ruszyłam w strone domu.
Nie weszłam jednak nawet na podwórko. Usiadłam na kamieniu w lesie i przypatrywałam się oknom w domu Dominica.
Widziałam przez okno w kuchni jak Toby wraz z córką a mamą Dominica piją herbatę. Nie słyszałam o czym Toby mówi lecz widziałam szczęście na twarzy jego córki. W innym oknie widziałam Kath i Sophie. Bawiły się. Mała była szczęśliwa. Dominc albo był w domu ale innej części albo gdzieś poszedł.
Uświadomiłam sobie że ja nigdy tak na prawdę nie będę częścią czegoś tak pięknego jak rodzina. Ja swoją zgubiłam albo nie miałam jej po prostu. Lekarze mówili że z czasem pamięć wróci ale już minęły prawie 3 miesiące i nic..
Kiedy tak o tym rozmyślałam przypomniał mi się ten chłopak zentrum. Adam. A jeśli on miał rację? Znał mnie?
Ale czy chcę znać prawdę? To kim byłam?
Sama już nie wiem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz