Sama już nie wiedziałam co robić z tymi facetami. Hugo darzył mnie najwyraźniej uczuciem a Adam moim zdaniem prześladował mnie!
Tak.. Stwierdziłam to kiedy rano robiłam zakupy na śniadanie dla Marii a on tam był.
-Jezu! Czy ty mnie prześladujesz?
-Co? Nie.. Robiłem tylko zakupy..
-Yhm..-prychnęłam chcąc go wyminąć lecz zagrodził mi drogę.
-Daj mi jedną jedyną szansę. Sporo przez te kilka dni udało mi się dowiedzieć dzięki.. Swoim zdolnością i znajomością które zdobyłem jako łowca.
-Jesteś łowcą?
Zamarłam przerażona.
-Spokojnie. Wiem kim się stałaś, z kim mieszkasz i o tej waszej watasze. Nie stanowie dla was zagrożenia. Nie przyjechałem tu w sprawach zawodowych. Moja broń jest zawieszona i nie zamierzam was atakować.
Troche mi ulżyło. W końcu gdyby było inaczej to czy nadal byłabym w jednym kawałku?
-Dobrze-westchnęłam.-Daje ci 10 minut i ani minuty dłużej.
-Dziękuje. Chcę tylko pomóc.
Pojechałam z Adamem do motelu i naszykowałam śniadanie dla Marii a kiedy wyszłam z jej pokoju poszliśmy do salonu na dole.
-Czas start.
-Co chcesz wiedzieć?
-Wszystko co wiesz o mnie.
-Tak jak mówiłem poszlerałem troche i wykonałem kilkanaście telefonów i wiem wszystko.
Spojrzałam się na niego znacząco że czas ucieka.
-Nazywasz się Julia Ferrars. Masz prawie 19 lat. Jesteś jedynaczką i zostałaś porzucona przez rodziców. Kiedy miałaś kilka lat uaktywnił się twój dar a twoich rodziców to przeraziło-przypomniałam sobie te sny..- ograniczyli z tobą kontakt do minimum a kiedy miałaś 15 lat zostałaś zabrana z domu i umieszczona w zakładzie dla chorych psychicznie ze względu właśnie na ten dar.
-Jaki dar?
-Kiedy ktoś cie dotknął w nagą skórę powstawała więź. Ty czerpałaś z niej przyjemność ale druga osoba powoli traciła siły i mogła nawet umrzeć.
-Nie posiadam takiego.. Daru.
-Słyuchaj dalej. Po prawie 3 latach jak byłaś tam zamknięta pojawiłem się ja. Także mnie tam zamknięto. Spędziliśmy tam dwa miesiące. Zaprzyjaźniliśmy się chodź z początku były pewne.. Trudności w komunikacji. Byłaś bardzo nieufna. W czasie ucieczki zostałem ranny. Wiedziałem że jak będziemy razem to szybciej nas znajdą. Oddałem cię pod opiekę mojego przyjaciela i także łowcy Sama. Zamieszkałaś u niego. Nasz kontakt się wtedy urwał aż do teraz. Jednak dowiedziałem się o wszystkim co cię spotkało. Zostałaś znowu uprowadzona przez ludzi z zakładu. Potem trafiłaś do wojska ze względu na swój dar. Wyszkolili cię i wysłali do Europy. Do francji.-czułam pulsujący ból w głowie, powoli zaczynał mi się obraz rozmazywać-Miałaś załatwić pewną zorganizowaną mafię. Zawarłaś znajomość z synem szefa mafii. Kiedy amerykańskie wojsko wkroczyło do akcji zostałaś poszczelona. Zabrali cię spowrotem do ameryki. Do tego miasteczka. W szpitalu dostałaś krwotoku wewnętrznego. Umierałaś na stole operacyjnym. Twoje serce się zatrzymało. Ratowali cię a kiedy znów wróciłaś do żywych okazało się że straciłaś swój dar. Wojsko cię zostawiło wraz z fałszywymi dokumentami. Był im potrzebny tylko twój dar a kiedy go nie było stałaś się im obojętna. Przekupili lekarzy. Kiedy się obudzilaś już sama wiesz co było.
Ból wzrastał. Już prawie nic nie widziałam. Krzyknęłam i złapałam się za głowę.
Poczułam na ramieniu dotyk Adama. Mówił coś. Był przerażony.
Zamknęłam oczy i zwinęłam się na podłodze a potem już nic nie pamiętam..
***
Nie obudziłam się już. Widziałam ciemność ale słyszałam co się działo obok mnie. Syreny. Liczne głosy. Spanikowany Adam.
Nie wiem ile to trwało ale po dłuższym czasie znów usłyszałam głosy.
-Co z nią?-ten należał do Adama.
-Zapadła w śpiączke. Z tego co mówiłeś wynika że blokada w jej głowie znikła. Nagłe odzyskanie pamięci musiało spowodować jej stan.
-Obudzi się?
-Jest w śpiączce farmaceutycznej. Jednak jesj stan jest w miare stabilny.
-Kiedy się obudzi?
-Nie wiemy.. Teraz wszystko zależy od niej.
Byłam w śpiączce? To dlaczego słyszałam to wszystko?
-Nie należysz do rodziny. Nie mogę ci nawet tych informacji wyjawiać.
-Ona nie ma rodziny!-wrzasnął Adam.
-Jest pełnoletnia?
-Tak.
-Więc przykro mi. Musisz opóścić salę. Tylko rodzina może ją odwiedzać.
-Cholera nie słyszysz że ona nie ma rodziny?!
-Proszę wyjść albo powiadomię ochronę.
Adam się jeszcze spierał z lekarzem. Potem usłyszałam głosy które musiały należeć do ochroniarzy. Po kilku minutach nastała cisza którą przerywała maszyna która musiała pokazywać bicie mojego serca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz