No i co ja jej miałem powiedzieć? Sam zlałem Estelę. Maria chyba nawet przestała przekazywać jej prośby o kontakt. Ale z drugiej strony ona nie była mi bliska... Hm..
- A mógłbym wiedzieć kogo tak dokładnie masz na myśli? - spytałem ostrożnie.
Przygryzła wargę w odpowiedzi.
- Rozumiem - odparłem - a więc.. Nie mam pojęcia nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Jak któraś cos do mnie czuła a była mi kompletnie obojętna to odrazu dawałem jej to do zrozumienia by nie robiła sobie nadziei. A gdy była mi bliska.. To wiązałem się z nią co nie? - spytałem niepewnie.
Parsknęła śmiechem.
- Mnie sie pytasz? Zreszta... Nie zrozumiałeś. Chodzi mi o to jeśli jest ci bliska jako przyjaciółka a chce więcej..
- Aa - załapałem w koncu - Kurde ciężka sprawa.. Ale chyba bym z nią pogadał. Naprostował parę spraw.
- Nie chce go zranić... - szepnęła.
- Go?
- Nieważne - powiedziała szybko orientując się ze powiedziała za dużo.
Westchnalem.
- Bells przecież wiesz że możesz mi ufać.
- Nie chodzi o to że ci nie ufam. Po prostu.. Ehh naprawdę nieważne.
- W porządku - odparłem i zapatrzyłem się w niebo.
Dłuższą chwile przesiedzieliśmy w ciszy.
- A co u Huga? - spytałem w końcu.
Zdenerwowała się nagle.
- Huga? Czemu pytasz o Huga?
Zdezorientowany wzruszyłem ramionami.
- Po prostu.. Przyjaźnicie się chyba nie? - spytałem ostrożnie choć dobrze znałem odpowiedz.
- Przyjaźnimy - powtórzyła bezgłośnie i nagle poderwała się z miejsca - Wiesz co muszę iść. Widzimy się jutro - rzuciła na odchodne i pobiegła przed siebie.
Westchnąłem.
- Ach te baby.. - mruknąłem i ruszyłem do lasu.
Nie uszedłem dużo. Niespodziewanie natknąłem się na Masona i... Kath. Chyba lekko się o coś sprzeczali.
Mason kiwnął mi zachmurzony głową. Gdy sie przybliżyli przypomniało mi się coś.
- Mason w sumie mogę wrócić do baru od pojutrza.
- Świetnie - odparł i w tej samej chwili odezwała się Kath.
- Cześć kaleko!
Jakaś głupia przekora kazała mi nie odpowiedzieć. Zignorowałem ją i poszedłem przed siebie dalej.
- Hej! - usłyszałem jej oburzony krzyk za plecami a po chwili cos w stylu 'Mason idz dogonię cie'.
Podbiegła do mnie i złapała mnie za ramie.
- O co ci chodzi? - spytała zła - Od kiedy to udajesz że mnie nie znasz?
- Od dzisiaj - zacisnąłem usta i ruszyłem dalej przed siebie lecz szybko zagrodziła mi drogę.
- Zachowujesz się jak totalny dupek! - wydarła się - Myślisz że tego nie widzę?! Tak wiem że postąpiłam chujowo zabijając tego człowieka i wyprowadzając się bez słowa.. Ale nie miałam innego wyboru!
- Myślisz że chodzi mi tylko o to? - sam zacząłem podnosić głos.
- To o co do cholery chodzi?!
- Ja... - zacząłem i nie wiedząc co powiedzieć dalej zirytowany machnąłem ręką - Idź juz sobie. Mason czeka - dokończyłem obojętnie.
Doszliśmy już do skraju szosy. Kath truchtala za mną nie mogąc mnie dogonić.
- A więc chodzi ci o Masona! - krzyknęła triumfalnie.
- Co? - spytałem udając zdezorientowanego - Zresztą co to ma do rzeczy?!
- To że...
- Spałaś z nim? - przerwałem jej brutalnie.
Zatkało ją tak że w koncu sie zamknęła a ja zadowolony ruszyłem przed siebie.
- Co cie to interesuje?! To moja prywatna sprawa!
Prychnąłem. Po chwili usłyszałem dźwięk który przypominał ryk ranionego łosia. Odwróciłem się i zobaczyłem zdumiony z jaką siła ta istotka biegnie w moją stronę. Zanim zorientowałem się co sie dzieje rzuciła na mnie z impetem. Tak mnie to zaskoczyło że upadłem na ziemie a ona na mnie wściekłe wymachując rękami. W końcu się ocknąłem i przewróciłem ją tak że teraz ja siedziałem na jej brzuchu. Szybko unieruchomiłem jej ręce nad głową i spojrzałem na nią z bliska z satysfakcja.
Splunęła mi w twarz. Parsknąłem śmiechem i pochyliłem się jeszcze bardziej.
- Złaź ze mnie! Muszę zając się poważniejszymi sprawami. Muszę dogonić Masona...
- I może jeszcze Willa? - spytałem ironicznie.
Wściekła próbowała mnie zrzucić.
- Puść mnie ty przeklęty..
Przerwałem jej całując ją w usta. Czułem jak wściekłe wierzga się pode mną i próbuje mnie ugryć. Po dłuższej chwili przestała się jednak opierać. Znieruchomiała i z jękiem rozwarła usta. Docisnąłem ją mocniej do ziemi drażniąc zapamiętale jej język swoim.
Po chwili odsunąłem się od niej. Miała zamknięte oczy i lekko rozchylona usta. Parsknąłem śmiechem.
Momentalnie jej mina zmieniła się. Otwarła je wściekła, zaczela nabierać śliny w usta i wtedy..
- Dominic?
Odwróciliśmy się oboje. Dziewczyna stała na skraju szosy a obok zaparkowała czarny lśniący motor.
Estela.
Świetny sobie moment wybrałaś, pomyślałem ironicznie i lekko przerażony zerknąłem na Kath.
Ona zaś podobnie jak Estela ilustrowały się nawzajem wzrokiem. Podniosłem się szybko i podałem rękę Kath.
Ona odtrąciła ja (wcale sie tego nie spodziewałem) i podniosła sie z gracja sama.
Zerknąłem na coraz bardziej wściekłą Estele.
To dopiero miała być jazda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz