wtorek, 9 sierpnia 2016

Od Julii

Widzę czyjąś twarz. To mężczyzna, młody. Patrzy na mnie i się uśmiecha. Jest szczęśliwy.
Mówi coś. Jakieś imię. Nie słyszę. Wydaje się zdezorientowany ale szczęśliwy.
Dotyka mojego ramienia. Mówi coś.
Adam. To imie dźwięczy mi w głowie.
Adam. Adam. Adam. Adam. Adam.

Otworzyłam oczy. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem lecz przytomność wróciła wraz z ogromnym pragnieniem. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do kuchni. Nalałam sobie do szklanki wodę i od razu ją wypiłam.
Było pić wczoraj? A przynajmniej aż tyle?
Wiedziałam że będę rano tego żałować. Ale w sumie bawiłam się dobrze, tylko czemu konsekwencje tego muszą być aż takie?
Poszłam do łazienki i wzięłam chłodny prysznic. Potem poczułam się już lepiej.
Ubrana i przywrócona do żywych wyszłam z pokoju. W kuchni spotkałam Tobyego i małą.
-Bella pojedziesz ze mną na zakupy?-zapytała Sophie.
-No jasne.-uśmiechnęłam się.
-Późno wróciłaś.-powiedział Toby.-Piłaś?
-Przepraszam.. Hugo zabrał mnie do baru ale jest dobrze. Pojadę z małą na zakupy a potem pomoge przy obiedzie.
Toby uśmiechnął się lecz na jego twarzy był jakiś dziwny cień. Jest na mnie zły? Zły że wyszłam z Hugo?
A jak tak to dlaczego? Przecież zna Huga..

***

Pojechałyśmy z Sophie do centrum. Miałam swoje pieniądze więc stwierdziłam że przy okazji zaopatrze się w jakieś nowe ubrania.
-I jak?-wyszłam z przymierzalni w czarnej sukience.
-Śliczna! Kup ją! Pasuje Ci-powiedziała Sophie z uśmiechem.
Przejżałam się w lusterku.
-Bella ty jesteś z Hugo parą?-zapytała nagle czym mnie zaskoczyła.
-Nie, kolegujemy się tylko. A dlaczego pytasz?
-Bo ostatnio dużo razy z nim wychodzisz..
-Pomaga mi przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Wiesz.. To wszystko jest dla mnje nowe.
Poszłyśmy do kasy i kupiłyśmy ubrania. Wchodząc ze sklepu wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam..-powiedziałam chcąc go ominąć.
-Czekaj..-złapał mnie za ręke.
-Stało Ci się coś? Przepraszam powinnam być bardziej..
-Julia?
Spojrzałam się na niego zdezorientowana a on póścił moją ręke patrząc się na nią.
-Julia? Ale jak to? Nie powstała więź?
Teraz już go miałam za wariata.
-Przepraszam ale nie wiem o kim mówisz i o czym.. Muszę iść..
Sophia wzięła mnie za ręke. Najwyraźniej dla niej to wszystko też było dziwne.
-Nie poznajesz mnie? Julia!
-To jest Izabella..-powiedziała cicho Sophia.
-Musiałeś mnie z kimś pomylić..
-Tej twarzy Julka się nie zapomina. Na prawde nie pamiętasz mnie? Adam.
Zamarłam.
Adam.. Czy nie to imie słyszałam we śnie?
Teraz byłam już na prawde przerażona.
-Przykro mi.. Przepraszam..
Wyminęłsm go szybko i odeszłam z Sophie.
-Julia? Ale ty masz przecież na imię Izabella. Znasz go?
-Nie, nie wiem..
-A jak.. On Cię na prawde zna i ty masz na imię Julia a nie Bella?
-To nie możliwe. Miałam przy sobie dokumenty. Nazywam się Izabella Quin.
-A jak to nie były twoje dokumenty?
-Jest na nich moje zdjęcie.
-To wszystko jest dziwne..
-Musiał mnie z kimś pomylić.
Na dziś to już koniec zakupów. W obawie że jeszcze mogłabym go spotkać w centrum.. Wróciłam z Sophie do domu.
Jednak nie mogłam zapomnieć, wybić sobie z głowy tego chłopaka i snu.
Czy.. Ale nie to nie możliwe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz