wtorek, 9 sierpnia 2016

Od Dominica

Belka. Bella. Bella. Bella śmiejąca się. Bella zamyślona. Belka pijana. Usta Belli. Oczy. Włosy.
Uda. Cycki.
Hugo od jakiegoś czasu nie myślał o niczym innym.
Nakręcaliśmy się wzajemnie. On starał się nie myśleć o niej żeby mnie nie drażnić choć mu tu kompletnie nie wychodziło, ja natomiast starałem się nie pokazywać jak mnie to irytuje choć też mi to nie wychodziło. Cholerne błędne koło.
W końcu zacząłem się skupiać na bzdurnych rzeczach. Rejestrowałem każdy najmniejszy rys na liściu i wypatrywałem śladów mniejszych zwierząt. Zając ptak zając sarna dzik.. 
Wręcz wyczuwałem rozdarcie Flynna. Z jednej strony przyznawał mi racje ale z drugiej nie chciał się mu narazić. Dziś wyjątkowo braliśmy patrol w trójkę. Po akcji z łowcą który zaatakował Cody'ego i który dziwnym zbiegiem okoliczności zniknął z kraju Matt dostał prawdziwego szału. Gdy dowiedział się od Alberta że w lesie pojawił się jakiś zabłądzony wampir kazał nam w trójkę od 12 marnować dzień i pilnować terenów. 
Po pijawce nie było śladu a ja nudziłem się niemiłosiernie. Na dodatek Hugo tak mnie drażnił że miałem wątpliwości czy wytrzymam jeszcze 2 godziny do końca zmiany nie wstrzynając bójki. 
Dominic daj spokój, mruknął niepewnie Flynn słysząc moje myśli. 
To niech nasz ukochany Hugo zachowa swoje wspomnienia dla siebie, wycedziłem.
Dobrze wiesz że ciężko mi nad tym panować. Ja nie narzekałem jak przez ciebie moją głowę zaśmiecały obrazy cudownej Kathie, warknął.
Czując że jest niedaleko mnie przyspieszyłem. Obnażyłem zęby i w tym samym momencie wpadliśmy na siebie.
Trzymaj się od niej z daleka, wycedziłem warcząc.
Hah a to niby na jakiej podstawie? Ona nawet za tobą nie przepada. Kiedy ostatni raz z nią gadałeś?
Rozjuszony rzuciłem się na niego i padliśmy na trawę. Kłapał zębami milimetry od mojej twarzy Widząc jego przednią łapę w zasięgu pyska bez namysłu wgryzłem się w nią instynktownie. Ciszę w lesie rozdarło jego przeraźliwe wycie. Słyszałem gorączkowe prośby Flynna biegnącego tu żebyśmy przestali. W tej samej chwili jednak ten dupek ugryzł mnie w prawy bok. Zaskomlałem cicho czując jak łamie mi się żebro pod naciskiem jego paszczy. Rozwścieczyło mnie to do tego stopnia że ignorując nasilający się ból rzuciłem mu się do gardła.
Jednak zamiast wgryźć się w szare futro zahaczyłem zębami o brązowe.
W mgnieniu oka się wycofałem. Flynn patrzył się na mnie szeroko otwartymi oczami a Hugo cofał się powoli dysząc ciężko.
Wyplułem kawałki sierści i odwróciłem się w kierunku Huga.
Rób sobie co chcesz. Ale jeśli stanie jej się krzywda z twojej winy... Już nie będę się powstrzymywał, zagroziłem mu.
Dźwięk który z siebie wydał zabrzmiało jak pogardliwie prychnięcia ale nie myślał juz celowo o niczym i pobiegł przed siebie.
Co to miało być? Chcesz mieć do czynienia z Mattem?, naskoczylam na mnie Flynn.
I tak mi wszystko jedno, odparłem i splunąłem w ludzkim geście odchodząc od niego.
Bólu już nie dało się ignorować. Kości nie goiły się tak szybko jak rany a podejrzewałem że poszło więcej żeber niż jedno. Niewiele myśląc przemieniłem się bezmyślnie na skraju lasu.
To co wtedy poczułem.. Tego nie dało się opisać. Usłyszałem tylko głuchy trzask i odrazu upadłem na ziemie. Miałem wrażenie jakby odłamki zatapiały mi się w ciało. W ogromnym bólu nasunąłem spodenki.
Nie wiem ile tak leżałem. Wyczułem czyjąś obecność i zobaczyłem cień przed sobą. W  odruchu obronnym chciałem wstać ale zabolało jeszcze bardziej. Jeknąłem cicho i wtedy usłyszałem dobrze znany mi głos.
- Leź nie podnoś się idioto. Zaraz sprowadzę pomoc.
Nie wierzyłem że to ona. Podniosłem się lekko i upewniłem się że to naprawdę Katherine.
- Idź stąd Kath - jęknąłem zupełnie irracjonalnie.
- Zamknij się lepiej bo jeszcze sobie coś uszkodzisz - warknęła.
Uśmiechnąłem się lekko pod nosem mimo bólu.
- Zaraz sprowadzę chłopaków poczekaj chwileczkę - mruknęła. Czyżbym wyczuwał w jej głosie zmartwienie?
Chciałem jakoś zaprotestować lecz nawet nie wiem kiedy odjechałem na chwile. Gdy się ocknąłem wyczuwałem na plecach czyjeś ręce i zrozumiałem że niosą mnie do domu. Poczułem się zażenowany. Przecież to tylko parę żeber.
Słyszałem gdzieś z boku przekomarzania Kath i Flynna. Rozgniewany głos Matta. Chyba nawet Belle..
Nie chciałem dłużej się nad tym zastanawiać. Wyczerpany po prostu zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz