Czułam się na prawde niezręcznie. Miałam ochotę stąd uciec.
Las, las to bezpieczeństwo
Usiedliśmy wszyscy w salonie.
-Jak to się w ogóle stało?-zapytał jakiś starszy mężczyzna.
-Musiał tu być jakiś obcy wilk.-powiedział Dominic-Bella została zaatakowana w motelu przez "psa" który wyleciał z pokoju w którym zatrzymał się jakiś facet.
Wszyscy spojrzeli na mnie.
-Opowiedz nam to-powiedziała jakaś kobieta.
-Zatrzymał się w motelu Marii jakiś dziwny facet. Tulko na jedną noc. Miał pojój obok mojego więc kiedy w nocy usłyszałam dziwne hałasy zaniepokoiłam się. Pamiętam że była pełnia bo patrzyłam przez okno na niebo. Wyszłam na korytarz i zapukałam jednak nikt mi nie otworzył. Nie powinnam ale martwiłam się więc otworzyłam drzwi a w zasadzie je uchyliłam. Wtedy wyskoczył na mnie z środka jakiś pies. Zemdlałam a kiedy się obudziłam byłam w swoim łóżku. Miałam liczbe rany na rękach i ślad po ugryzieniu ba ramieniu.
-Jak się nazywał ten facet?
-Nie wiem. Maria pewnie zapisała jego dane.
-Trzeba przypyszczać że są fałszywe.
-Jak się czułaś po tym wypadku?
-Słabo. Zemdlałam kilka godzin po obudzeniu się.
-A to nie przez to że nie wzięłaś leków?
-Też możliwe. Jednak odczuwałam nagłe gorąco. Miałam dziwną ochotę na bieganie. Zorientowałam się że coś na prawde jest nie tak. Ciągło mnie do lasu. Moje zmysły wariowały.
-Wszystko jasne. Trzeba wytropić tego wilkołaka. Może jeszcze bie opuścił okolicznych lasów
-Bella dziś była twoja pierwsza przeniana?
-Tak..
-Jak do niej doszło?
-Wyszłam pobiegać jak ostatnio mam w nawyku. Ciągło mnie do lasu więc tam pobiegłam. Biegłam może z kilometr kiedy na mojej drodze zobaczyłam powalone drzewo. Odbiłam się od jego pnia i skoczyłam. Kiedy upadłam wszystko mnie bolało. Musiałam zemdleć albo zasnąć no kiedy otworzyłam oczy.. Byłam.. Wilkiem.
-Czemu uciekłaś na nasz widok?-zapytał jeden z kolegów Dominica.
-A ty byś nie uciekł? Coś się stało, świat zwariował a ty jesteś nie człowiekiem tylko jakimś wilkiem. Nie wiesz co się stało a tu nagle dwa inne wilki wychodzą z krzaków i idą w twoją stronę. Każdy by zaczął uciekać. Byłam wystarczająco przerażona.
-Fakt.
-A więc pojawia się pytanie co z tym wszystkim zrobić.-powiedział najstarszy z dorosłych który cały czas milczał.
-Ugadajmy to na osobności. Bello odpocznij. Jednak zapamiętaj. Nikomu nie wolno ci wyjawić tego wszystkiego.
Kiwnęłam głową.
Mama Dominica i jego siostra zabrały mnie do jakiegoś pokoju. Po zobaczeniu wnętrza mogłam się domyślać że to pokój Dominica.
Ich mama zaczęła gestykulować.
-Mam mówi że za tymi drzwiami jest łazienka. W szafce masz czyste ręczniki. Weź kąpiel. Przyniose Ci zaraz jakieś mamy ubrania które powinny na ciebie pasować. Wyśpij się a kiedy wstabiesz dostaniesz coś do jedzenia. Nie bój się jesteś w dobrych rękach.
-Dziękuje.
Wyszły a ja poszłam wziąść długi prysznic. Kiedy niepewnie wyjżałam z łazienki do pokoju owinięta tylko w ręcznik zobaczyłam na łóżku ubrania. Wzięłam je pośpiesznie do łazienki. Założyłam czarne materiałowe lecz obcisłe spodnie i koszulkę która była troche na mnie za duża. Wyszłam z łazienki i podeszłam do okna. Spojrzałam w niebo. Był teraz wczesnt wieczór lecz było widać, słabo ale jednak, księżyc.
Usiadłam na łóżku i westhnęłam kładąc się.
I co teraz? Jestem wilkołakiem?
Ale one przecież nie istnieją na prawdę. To tylko istoty z bajek, mitów i legend. One nie mogą być prawdą.
No ale jak to wszystko inaczej wytłumaczyć???
Nie wiedziałam.
Biegłam przez las w towarzystwie księżyca. Biegłam obok rzeki. Widziałam w niej swoje odbicie. A raczej odbicie białej wilczycy.
Byłam wolna. Szczęśliwa.
Zatrzymałam się na znajomym klifie na którym była ławka.
Spojrzałam pod nią. Zobaczyłam tam psa. Nie wielkiego burka.
Koda.
To imię dźwięczało mi w głowie. Zamerdał ogonem i znikł.
Usiadłam niedaleko ławeczki i spojrzałam na księżyc. Uniosłam jeszcze wyżej głowę wyjąc do księżyca a moje wycie było słychać w całym lesie.
Odbijało się echem i roznosiło jeszcze dalej.
Biała wilczyca.
Czy tak musiało się stać???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz