Chłopaki powoli uczyli mnie wszystkiego. Całe to wilcze życie mnie fascynowało ale także przerażało. Hugo przekonywał mnie abym dołączyła do ich watahy. Sama jeszcze nie wiedziałam czy chcę. Ale chyba lepiej być razem z ludźmi którzy są tacy jak ty niż być samym?
Dominic szperał przy samochodzie. Wyczułam za plecami Huga.
-Siema. To jak gotowa?
-Tak.
Dominic spojrzał na nas zaskoczony.
-Gdzie idziecie?
-A zabieram naszą małą Belle na wycieczkę.-mówiąc to objął mnie ramieniem.
-Kiedy wracacie?
-Spokojnie. Mam przecież wartę za kilka godzin.
Oddaliliśmy się machając Dominikowi.
Poszliśmy do lasu.
-Postaraj się mnie złapać mała!-krzyknął Hugo zaczynając biec.
-To nie fer!-powiedziałam biegnąc za nim.
Dogoniłam go i raz on był na przodzie a raz ja. Dawałam jakoś radę.
Zatrzymaliśmy się przy ławeczce na skraju klifu.
-Pierwszy!-powiedział
Ja byłam zaraz za nim.
-Oszukiwałeś!
-E tam. Po prostu nie umiesz pogodzić się z przegraną.
Pacnęłam go łokciem w bok.
-Auć!-udał że go to zabolało.
Zaczeliśmy się śmiać.
-No to rozgrzewka zakończona. Teraz czas na prawdziwy trening.
-Co masz na myśli?
-Przemianę.
-Nie wiem czy..
-Jesteś wilkołakim. Zaakceptuj to.
-No dobrze..
Na moich oczach przemienił się. Nadal nie mogłam się do tego przyzwyczaić.
Zaszczekał co pewnie znaczyło że teraz jest moja kolej.
Zaparłam ręce na biodrach.
-Nie patrz zboczeńcu!-zaśmiałam się a ten przewrócił oczami i odwrócił się.
Starałam się wyobrazić sobie że się przemieniam. Wyobrażałam sobie białe futro, cztery łapy.. Wilka. Udało się!
Kiedy stanęłam na czterech łapach zaatakowałam Huga.
Przewróciliśmy się na ziemię
-No nie normalna-powiedział Hugo.
-Oj tam oj tam. I co teraz?
Chłopaki nauczyli mnie tej czałej sztuczki z porozumiewaniem się pod postacią wilka.
-No nie powiem by to było nam na ręke.. Wiesz ile faceci mają sekretów?
-Oj przesadzasz!
Zaśmiałam się jednak bardziej wyglądało to na ujadanie
-Przemyślałaś oferte Matta?
-Jeszcze nie.. Wiesz nadal zastanawia mnie to kim byłam. Dlaczego straciłam pamięć..
-A może warto zostawić przeszłość i zacząć żyć przyszłością?
-Może masz racje?
-Ja mam zawesze racje!
Przewróciłam oczami.
-Dobra. Teraz nauczę Cię tropienia. Jakie zapachy czujesz?
Zaczęłam wąchać
-Sarny, zające.. Woń wody.. I coś jak mokry pies. Wilkołak.
-Tak brawo geniuszu właśnie czyjesz mój zapach.
Dobijały mnie jego sarkazmy.
-To teraz pobawimy się w chowanego! Szukaj mnie!
Po prostu uciekł. No świetnie!
Kiedy odczekałam kilka minut zaczęłam skupiać się na jego zapachu. Szłam za tropem. Po chwili go znalazłam.
-Co tak szybko?
Co ja mówiłam a propo jego sarkaznów?
-Przyzwyczaisz się.
-Przestań czytać mi w myślach!
Irytowało mnie to.. Na prawde.
***
Wróciliśmy dopiero wieczorem. Mimo całego dnia biegania.. Nie byłam zmęczona a wręcz przeciwnie. Miałam ochote na więcej i więcej! Wzięłam sobie do serca to co powiedział mi Hugo. Czas zapomnieć o tym co było a czas myśleć o tym co będzie. Postanowiłam dołączyć do watahy. Lepiej być w stadzie niż samemu co nie?
Spotkałam przed domem Dominica.
-To co mówiłeś? Że wygrasz ze mną? To jak? Zakład?
Spojrzałam się na niego rzucając mu wyzywające spojrzenie.
-Odrazu uprzedzam że nie będę dawała Ci fory!-zaśmiałam się a on się uśmiechnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz