środa, 3 sierpnia 2016

Od Julii

Kobieta uśmiechnęła się do mnie. Siedziałam w kojcu. Byłam dzieckiem. Miałam zaledwie może 3 czy 4 lata.
-Masz na coś dobrego ochotę? A może się pobawimy?-zapytała podchodząc do mnie
Wstałam i podniosłam rączki do góry pozwalając jej wziąść się na ręce.
Nachyliła się. Dotknęła mnie.
Poczułam ogromną przyjemność. Uczucie nie do opisania. Pragnęłam czuć je już zawsze choć byłam tak mała..
Moja mama krzyknęła lecz nie mogła mnie póścić.
Nie wiedziałam o co jej chodzi. Przecież ta chwila była taka wspaniała!
Mama przestała krzyczeć. Zrobiła się blada. Z nosa zaczęła jej płynąć czerwona maź. Krew.
-Elizabeth!!!-ktoś krzyknął jednak ja nadal czułam tę przyjemność
Mężczyzna. Mój tata krzyknął odciągnął mamę. Teraz byłam przerażona. Cofnęłam się a kiedy mama przestała mnie dotykać przyjemność ustała a na jej miejsce pojawił się lęk. Tata mówił do mamy. Krzyczał. Zadzwonił gdzieś a ja jedtne co mogłam zrobić to płakać. Płakałam głośno i długo.
Płakałam jak mame zabierali jacyś mężczyźni.
Płakałam jak chciałam aby tata mnie ptzytulił a on patrzył się z nienawiścią na mnie.
Płakałam no nie wiedziałam co się stało.

Obudziłam się. Okazało się że zasnęłam na ławce. Co to był za sen? Był mi znajomy i sprawiał że czułam dziwne emocje. To byłam ja? Wspomnienia?
Jeśli tak to co się wtedy stało! Gdzie są moi rodzice? Rodzina? Nic nie rozumiałam..
Była jeszcze noc co oznaczało że zasnęłam tylko na chwilke. Wsłuchiwałam się w leśne odgłosy. Gdzieś w oddali usłyszałam wycie wilka. W tym lesie przecież nie powinno być wilków.. Tak wyczytałam. Podobno ostatnia wataha odeszła już dawno.
A jednak widziałam wilki a teraz słyszałam nawet jednego.
Nadal miałam ochotę biegnąć lecz widok tego jeziora, księżyca na niebie.. Sprawiał że nie mogłam tak po prostu stąd odejść.
W głowie miałam pełno myśli. Odczuwałam przeróżne emocje. Najsilniejszą była tęsknota. Tęskniłam za bliskością, za tym czego nie pamiętałam, za posiadaniem kogoś komu na mnie zależy, komu nie jestem obojętna.
Czy na tym świecie jest ktoś taki? Czy ten sen był częścią utraconych wspomnień? Czy ktoś mnie szuka?
A może jestem na tym świecie całkiem sama? Obojętna? Zostawiona na pastwę samotności?
Może powinnam zacząć od nowa? A może jednak jest szansa na odnalezienie kogoś kto mnie zna?
Tyle myśli, tyle pytań. Doczekam się odpowiedzi?
Westchnęłam wpatrując się w księżyc.
-I co dalej? -zapytałam głuchą ciszę.
Zero odpowiedzi.
Ponownie westchnęłam.
Nagle dostrzegłam na brzegu jeziora jakiś ruch. Zobaczyłam wyraźnie pomimo odległości psa. Był to ten sam pies który mnie zaatakował. Jakby na potwierdzenie tego moja nlizna po ugryzieniu zaczęła piec. Syknęłam a wszystkie moje mięśnie się napieły. Zerwałam się na równe nogi.
Miałam ochotę uciekać.. Mój instynkt który w ostatnich dniach zaczął zabardzo działać podpowiadał mi to samo.
Uciekaj. Tu nie jest bezpiecznie-powiedział głos w mojej głowie.
Odwróciłam się i zaczęłam biec ile sił w nogach a na nie ostatnio nie mogę narzekać.
Biegłam jeszcze szybciej niż wcześniej.
Grozi Ci niebezpieczeństwo. On Cię szuka. Uciekaj!-krzyczał głos w mojej głowie.
Wbiegłam na leśną ścieszkę i kierowana instynktem pędziłam w stronę motelu. Czemu oddaliłam się aż tak?
Usłyszałam za sobą hałas. Krzyknęłam i przez nieuwagę potknęłam się o wystający korzeń. Runęłam na ziemię. Usłtszałam trzask w kostce i ból. Krzyknęłam.
Złapałam się za obolałą nogę
Wstawaj!
Próbowałam się podnieść co sprawiało mi ogromny ból w nodze.
Jest na twoim tropie! Szybko!
Kuśtykając skietowałam się w stronę motelu. Już nie daleko..

****

Weszłam przez okno. Motel był przy ścieżce leśnej z której wybiegłam. Opadłam na łóżko dysząc. Zdjęłam buty i spojrzałam na uszkodzoną nogę.
Jak nic skręcona albo i gorzej.
Była za piętnaście czwarta. No ładnie.
Spojrzałam na obolałą nogę.
I co teraz?
Nie mogłam zgłosić się teraz do lekarza. Kuśtykając zeszłam do recepcji i wzięłam apteczkę. Usztywniłam sobie stopę i wróciłam do pokoju.
Położyłam się na łóżku już przebrana.
Omały włos nie zginęłaś-powiedział ten głos.
Wyjrzałam przez okno. Mogłabym przesiąść że wydziałam dwa ciemne krztałty na skraju lasu. Powieki same mi się zamykały.
Zasnęłam mając przed oczami tego psa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz