środa, 3 sierpnia 2016

Od Julii

Obudziłam się. Na początku oślepiało mnie światło dnia. Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do światła dostrzegłam wokół siebie grupę wilków. Watahę.
Zerwałam się na proste nogi. Wpatrywali się na mnie zdezorientowali. Tak samo czułam się ja.
Na czele wyszedł duży potężny wilk. Intuicja podpowiadała mi że to alfa. Zrobiłam kilka kroków w tył i skuliłam ogon. Byłam dwa razy mniejsza od niego.
Pochyliłam łep w nadziei że pozwolą mi odejść. I tak miałam za dużo na głwie. Mimo to nie chciałam zostać pożarta przez wilki. Zdziwił mnie fakt że nie wyczułam tu żadnej smicy.
Alfa zawarczał. Zrobiłam kilka kroków w tył.
Uciekaj
Zerwałam się i zaczęłam uciekać. Nie musiałam się odwracać aby wiedzieć że biegną za mną.
Byli szybcy. Bardzo szybcy jednak miałam przewagę bo pierwsza zaczęłam biec.
Gwałtownie skręciłam aby ich spowolnić.
Zrobiłam kilka takich manewrów. Byłam od nich mniejsza więc miałam nad nimi lekką przewagę.
Po kilkunastu kilometrach po upewnieniu się że jestem sama zatrzymałam się dysząc. Chciało mi się pić. Zawahałam się przed wybiciem wody z leśnego źródła ale to zrobiłam.
To sprawiło że straciłam czujność. Ktoś skoczył na mnie i wpadliśmy oboje do płytkiego źródełka. Leżałam w wodzie na plecach a nade mną był jeden z wilków.
Miał dziwnie znajome mi oczy.
Może to ta wataha przed którą ochronił mnie Dominic.
Zaskomlałam. Wilk wpatrywał się we mnie.
I co teraz?

(sorki ze krotkie ale pada mi bateria.. :( )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz