Dziś rano dostałam list od mamy. Nie miałam z nią kontaktu od kiedy odszedł ojciec,od kiedy ja odeszłam zostawiając ją z tym wszystkim. Minęło sporo czasu, nawet kilka niezliczonych lat... tyle czasu bez rozmowy z mamą, bez widywania jej... moja wściekłość, opętanie Lucyfera i kłamstwa mamy które co prawda były dla mojego bezpieczeństwa...
Jako dziecko, byłam zżyta bardziej z ojcem, rzecz jasna z mamą również, ale tata był autorytetem dla mnie, który potem chciał mnie spalić w jakiejś chorej sekcie.
Trzymałam list w dłoniach, drżały mi przeraźliwie, przez co nie mogłam przeczytać listu. Wzięłam nożyczki i rozcięłam kopertę, wyjęłam kartkę i spojrzałam na pierwsze, starannie napisane Droga Emilie...
Nie sądziłam, że kiedyś napiszę ten list... ale stwierdziłam, że zrobię to i poproszę Evę, by wysłała Ci ten list po mojej śmierci. Skoro go czytasz, to zapewne nie żyję. Zastanawiasz się pewnie skąd znam adres, skąd tyle o tobie wiem? Nie jestem zwykłym człowiekiem, jestem czarownicą, od zawsze śledziłam twoje kroki i to, co robiłaś np, na wagarach. Pamiętasz jak znalazłam twój pamiętnik a ty nazwałaś mnie zołzą? Nie najlepsze wspomnienie na taką chwilę, ale co zrobiłaś, gdy wyprowadziłaś się do przyjaciółki na trzy dni i wróciłaś w moje objęcia... pamiętasz jak bardzo byłyśmy zżyte? Potem... niestety pozwoliłam, by to wszystko się zepsuło, żałuję... do teraz. Jestem gdzieś tam, w górze, jak to się mówi...
Piszę ten list znad Morza Śródziemnego, pamiętasz, jak bardzo chciałam tam pojechać z twoim ojcem? Niestety nie było nam dane, ale ja spełniłam swoje marzenie. Chciałabym tu umrzeć, może właśnie wyprzedzam czas i właśnie tu ''kopnę w kalendarz''?
Mam nadzieję, że wszystko w porządku z moim wnukiem, wiem, że jesteś dobrą matką... wiem, że zrobisz wszystko by go przy sobie zatrzymać i jestem przekonana, że z twoim partnerem wszystko się ułoży. Żałuję, że nie byłam w stanie utrzymać naszej więzi na tyle, by móc patrzeć jak z początku wychowujesz Richa, gdybyś tylko dała mi wtedy znak...
Nie smuć się, wiem, że uronisz kilka łez ale niestety wdałaś się w ojca - nie okazujesz żadnych emocji gdy serce ci krwawi, najpierw działasz a potem myślisz... jednak pamiętaj, że będąc ''klonem'' tatusia musisz zachować zimną krew i być twarda, nie płakać. Mimo naszej długiej rozłąki wierzę, że rozeszłyśmy się w zgodzie... że odeszłam nie zostawiając cię w trudnej sytuacji.
Kochałam Cię, kocham i zawszę będę kochać, prawdziwie i nieskończenie, jestem i będę twoją mamą, która po każdym zawodzie miłosnym pocieszała Cię, wychowywała i starała się być przyjaciółką, chociaż ojcu lepiej to wychodziło. O Gabi nikt nie zapomni, Tobie wyryło to znamię w duszy i sercu na całe życie, śmierć ojca dotknęła cię bardzo, moja również to zrobi. Jednak pamiętaj, że masz syna, masz rodzinę i mimo wszystko, oprócz żałoby musisz być silna.
Kocham - mama.
Siedziałam przy stole i zapłakałam się. Nie pogodziłam się z nią, nie pragnęłam nawet się z nią zobaczyć, ani razu nie kiwnęłam palcem by się z nią spotkać. Po odrzuceniu przeze mnie odpuściła, nawet bała się kolejnej sytuacji, że ją odepchnę, zostawię i wtedy będzie jej jeszcze bardziej przykro.
-Mamo... przepraszam... - starłam łzy.
Usłyszałam szelest za sobą, szuranie małych, chłopięcych stópek. Rich stanął obok mnie i pociągnął za kawałek koszulki, odsunęłam się i wzięłam go na kolana. Spojrzał na mnie, starł mi łzy z policzków i potem zerknął na list.
-Co to? - spytał, wskazując na kartkę.
-To jest... list od twojej babci...
-Mam babcię?
Miałeś. Ale jak ja mu to powiem?
-Nie żyje? - spytał, gdy milczałam.
Patrzyłam na niego, dalej w milczeniu szukając dobrego wytłumaczenia dla pięciolatka, jednak miałam w głowie pustkę i żal. Pogładziłam go po włosach i stwierdziłam, że nigdy nie okłamałam syna i najlepiej milczeć.
Wtulił się we mnie i westchnął ciężko starając się mnie pocieszyć.
-Szkoda, że nie poznam babci. Opowiesz mi o niej?
Musiałam się przełamać i po prostu powiedzieć mu o mojej mamie, w końcu czemu by nie? To moja wina, że jej nie poznał.
-Była wspaniałą kobietą, matką i przyjaciółką dla mnie i mojej siostry.
-Miałaś siostrę?
-Gabrielę, też była wspaniała.
-A co się z nią stało? Też umarła?
Kiwnęłam głową powoli, nie wiedząc co mam odpowiedzieć.
Jednak mój syn jak na pięć lat miał spore pojęcie o świecie, może dlatego, że ma te wszystkie tajemnicze umiejętności...?
-Straciłam kontakt z babcią na długi czas... - zaczęłam znów płakać i przestałam mówić.
-Może pójdziemy spać, mamo? - przerwał ciszę kończąc temat.
Zeskoczył z moich kolan, wstałam i gdy uśpiłam go poszłam do salonu. Mieszkanie nie było wielkie, ale nie było małe a salon nie należał do pomieszczeń małych rozmiarów. Usiadłam na kanapie i tylko wpatrywałam się w nicość, ciemny pokój. Byłam sama ze wszystkimi myślami, musiałam w końcu poukładać sobie życie, zrobię to zaraz po pogrzebie mamy. Musiałam wszystko załatwić a potem iść dalej... tylko jak...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz