niedziela, 7 sierpnia 2016

Od Dominica

  Ostatnio działo się tyle, że powoli mnie to zaczynało przerastać.  Ulgę przynosiły mi głownie patrole. Mogłem się wtedy zatracić w tropieniu i nie myślałem o niczym innym.
Przy Cody'm spędzałem pozostały czas, a wieczorami dorabiałem dalej w barze. Młody powoli dochodził do siebie.
Dziś patrol obejmowałem od 1 w nocy. Zmianę w barze miałem dopiero od 20 więc zostało mi trochę czasu. Postanowiłem sprawdzić co u niego.
Przy łóżku siedział już rozbawiony Carl. Ostatnio razem z Flynnem stali mi się dużo bliżsi. Szczególnie jak po paru browarach Flynn przestawał w koncu opowiadać szczegółowo co Vera powiedziała, jak się na niego patrzyła i gdzie byli na spacerze.
- Jak sie czujesz młody? - spytałem siadając obok Carla.
- Nie juz taki młody przypominam ci że kończę 16 lat za dwa miesiące - odparł wesoło
- To nie zmienia faktu że i tak jestem dużo starszy - droczyłem się z nim.
- Parę lat, też mi dużo - prychnął.
Roześmiałem się.
- Pytam cie jak się czujesz a ty mi o jakiś latach pieprzysz - powiedziałem.
- Czuję się już na tyle dobrze że usiłuje mnie bezkutecznie rozbawić opowiadając jakieś denne kawały - odezwał się milczący dotąd Carl.
- Hej! - zaperzył się Cody - Wcale nie denne! Dominic wiesz czemu beton nie ma pracy?
Przewróciłem oczami a on nie doczekując się innej reakcji dokończył.
- Bo go wylali! Ha ha!
Parsknąłem śmiechem i poczochrałem go po gęstej czuprynie.
- Zawodowy z ciebie komik - powiedziałem uśmiechając się złośliwie.
- Jak tak dalej pójdzie to jego największą bronią będą własne żarty - mruknął Carl.
Cody przewrócił oczami i zwrócił się do mnie.
- Jak tam w domu? Co u Kath? I jak Bella.
Zamarłem. Carl wykonywał jakieś rozpaczliwie gesty w stronę Cody'ego myśląc że nie widzę. Młody   jednak nie orientował się w niczym bo wpatrywał się we mnie oczekując odpowiedzi i nie zauważając Carla.
- W domu prawie nie bywam. Starszy zrzędzi że w ogóle nie widuje Belli a Sophie domaga się - utknąłem ale po chwili dokończyłem szybko - domaga się Kath.
Carl postanowił obrócić wszystko w żart.
- Jak tak dalej pójdzie to wyprawimy wesele Toby'emu i Isabelli.
Roześmiałem się szczerze a Carl mrugnął do mnie.
- Chyba Hugo'wi i Belli - zażartował tez Cody nieświadomy niczego.
Momentalnie zacisnąłem zęby i cały się zjeżyłem. Cody był bystry. Widząc moja reakcje nie obwijał w bawełnę.
- Jeteś o niego zazdrosny? - spytał z rozbrajającym zaciekawieniem.
Carl obserwował mnie z niepokojem.
- Zazdrosny? - prychąłem - Po prostu uważam że Hugo.. Nie jest kimś dla niej.
- A to niby czemu? - odparł
- Sam przecież wiesz że on jest maniakalnym babiarzem. Nie ma laski w Clearwater której by nie zaliczył. Moze z wyjątkiem młodzinek Matta i dziewczyny Flynna - burknął niespodziewanie Carl.
- A wiesz co mi się wydaje? - mruknął Cody - wy po prostu od zawsze ze sobą konkurujecie. O pozycje o uwagę o dziewczyny.. O wszystko..
Naprawdę się zirytowałem.
- Hugo wyznacza sobie cel i dąży do niego nawet po trupach.
- Nie przesadzaj... - mruknął cicho Carl ale zignorowałem go ciagnąc dalej.
- Wolałbym 100 razy żeby była z kimś innym. Choćby z Alberto. Tobą.. Carlem.
- O nie nie - roześmiał sie mój przyjaciel - Mnie do tego nie mieszaj. Bella ani trochę nie jest w moim typie. Choć jest bardzo ładna - dodał szybko.
- Albo z tobą Dominic - dodał Cody z szerokim uśmiechem.
Zgromiłem go wzrokiem. Nie wiem czy obrał sobie na cel zeby mnie dzis rozwścieczyć czy jak..
- Choć w sumie to nie. Ty przecież pałasz uczuciem do Kathie.
Wstałem wściekły. Carl złapał mnie za rękę a Cody popatrzył na mnie z przestrachem.
- Przepraszam ja nie wiem co mi... - zaczął sie tłumaczyć.
- Nic nie szkodzi - uciąłem.- I tak miałem się zbierać - rzuciłem i obiecując mu że wpadnę jutro wyszedłem na zewnątrz bijąc się z myślami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz