środa, 13 lipca 2016

Od Sama

Gdy mnie nie było z Julią, byłem u Dean'a, razem przedyskutowaliśmy
tą sytuacje i doszliśmy do jednego z ważniejszych wniosków, Julie trzeba wtajemniczyć.
Jako ,że nie należę do istot poza ludzkich moze mi nie wierzyć ale przygotowałem się
na to. Zaprowadziłem dziewczynę na sofę w salonie i usiadłem obok, na pewno zauważyłam
moje zakłopotanie, nie byłem dobry w ukrywaniu emocji nie to co Dean.
Nie wiedziałem od czego zacząć, zastanawiałem się dłuższą chwilę ale Julia
mnie ponagliła.
-Sam? O co chodzi?
-Wiesz, bo świat nie jest taki prosty jak się wydaje.
Gdy powiedziałem te słowa poczułem się jak dziadek opowiadający wnuczce bajkę na dobranoc.
-Wierzysz w Boga? - zacząłem trochę inaczej
-Szczerze to nie, nie czułam go nigdy nawet gdy cierpiałam - powiedziała przyciszonym głosem
-A no widzisz, ja zawsze wierzyłem a Dean nie, teraz i on wierzy. Ciężko będzie ci
to ogarnąć ale widziałem Boga i nawet jego siostrę, która niemal zniszczyła świat tylko
dlatego ,że się pokłóciła z bratem.
Mina Julii była jednoznaczna, nie wierzyła mi ani trochę a chyba nawet się zaczęła bać,
ponieważ się nieco odsunęła.
-Chwila, no nie wiem jakby by to powiedzieć tak ,żebym nie wyszedł na wariata.
-Sam... mów co masz powiedzieć a później ocenie czy cię wyśle do izolatki czy wystarczą
prochy.
-Ha ha bardzo zabawne... Julia ja ci mówię prawdę - złapałem ją za dłonie - na świecie,
istnieją demony, anioły a nawet wilkołaki i wampiry, hybrydy, saskłącze wszystko, duchy
również.
-Mów dalej - patrzyła sie na mnie tymi wielkimi oczyma, robiła to tak sztucznie ,że nie wiedziałem
co może sobie teraz myśleć.
-I chodzi o to ,że jest dwóch takich typków, naprawdę złych któży mogą coś chcieć od ciebie...
mówię ci to dlatego ,żebyś nie była zaskoczona gdy się pojawią, musisz wtedy przyjść
do mnie lub do Dean'a, na pewno ci pomożemy. Prawda jest taka ,że nie jesteś nigdzie
stuprocentowo bezpieczna puki się ich nie pozbędziemy a nie jest to łatwe bo to bracia,
dziewczyny Dean'a, Emili.
-Chyba znam jednego z nich - spuściła głowę
-Jak to? Rozmawiałaś z nim!?
-Nie... bałam się... był ze mną w celi.
-Zrobił ci coś?!
-Tak, ale nie czułam bólu tylko strach...Emilia też tam była - ostatnie wyszeptała tak cicho
,że ledwo usłyszałem.
-Emilia jest tą dobrą tylko trochę się pogubiła, wątpię ,że była tam z tobą.
-Przyglądała się jak on mnie krzywdził, tego się nie zapomina Sam.
Przytuliłem ją i nie zadawałem więcej pytań, chusteczką wytarłem łze z policzka.
Tylko jeden dzień żyje ze świadomością ,że nie mogę jej dotknąć a już mnie to
strasznie męczy, jest to taki mój osobisty zakazany owoc. Tak blisko a jednak tak daleko,
oddzielała nas grubość zaledwie chusteczki. Lepiej się czułem gdy o tym nie wiedziałem,
nie miałem wtedy tego ograniczenia gdzieś z tyłu głowy.
-Jutro powiem o tym Dean'owi
-Pokłócą się
-Nic nowego - uśmiechnąłem się, jeszcze mocnej ją przytuliłem i poszedłem do kuchni.
Wygrzebałem z szafki, puszkę koli, mleko a później z barku wino, whiskey i piwo.
-Które pani sobie życzy? - uśmiechnąłem się stojąc w kuchni, dzięki temu ,że nie było jednej ściany
między salonem a kuchnią, dobrze ją widziałem.
-Chwila, o whiskey zapomnij, to nie dla dzieci
-A piwo i wino niby już tak? - uśmiechnęła się uroczo, z jeszcze trochę zapłakanymi oczami.
-W twoim wieku jest to wskazane bo najlepiej smakuje. - wziąłem wino i dwie lampki, chodź
tak naprawdę miałem ochotę na whiskey. Postawiłem kieliszki na stoliku przed sofą i nalałem
czerwone wino.
-Jeśli nie będzie ci smakować to możemy wymienić na coś innego.
Na szczęście chyba jej smakowało, i tak rozmawialiśmy ze sobą popijając napój,
zeszliśmy z tematów mało przyjemnych do raczej komicznych, śmieliśmy się co chwila.
Ale gdy sie skończył pierwszy kieliszek poczuliśmy dotkliwy brak przegryzki,
i tu zaliczyłem wtopę, nie miałem pojęcia co się je do czerwonego wina.
Wszedłem do kuchni i grzebałem po szafkach, zakłopotany wyciągałem na blat co tylko
miałem z nadzieją ,że Julia coś wybierze. Ale ona tylko siedziała po turecku na
sofie i obserwowała mnie. Nie było tego zbyt wiele, w końcu przez dłuższy czas
mieszkałem sam, kupowałem tylko tyle by mi starczyło. Nagle Julia wstała
i bez słowa mnie ominęła, otworzyła lodówkę i wyjęła z niej karton z dwiema mrożonymi
pizzami. Podała go mi i się uśmiechała.
-Mam na to ochotę, znalazłam to wczoraj przypadkiem.
-Ok - odpowiedziałem szybko i wrzuciłem je do piekarnika. W tym czasie Julia schowała
s powrotem produkty do szafek.
-Zrobiłaś się całkiem odważna - stwierdziłem oparty o blat w kuchni
-Przy tobie tylko... inni jeszcze mnie krępują.
Obserwowałem każdy jej ruch, jeszcze niedawno była schowana w swoim pokoju a teraz
nie boi sie wyprostować do końcu nogi idąc przed siebie i to z uniesioną głową, robiła
postępy.
-A czy ty... czy ja cię krępuje? - spytała teraz nieco tracąc na odwadze - Bo wiesz, dziś
jakoś inaczej się zachowujesz, przypominasz trochę mnie... boisz się?
-Na pewno nie ciepie, nie schlebiaj sobie - zaśmiałem się wyciągając, się z amoku własnych
myśli - po prostu myślę nad, tym wszystkim - powiedziałem
Nagle usłyszeliśmy tak długo oczekiwany dźwięk piekarnika, sygnalizujący koniec pieczenia.
Wyciągnąłem pizze po kolei na dwa talerze. Oczywiście poparzyłem sobie przy tym dwa palce,
ale nie dałem po sobie poznać nikłego bólu.
Julia wzięła jedną pizzę, szła z nią bardzo ostrożnie, nie odrywała od niej wzroku.
Ja zamknąłem piekarnik i ją dogoniłem.
-Pizza do czerwonego wina? Ciekawe - uśmiechnąłem się lekko biorąc łyka
-A czemu nie? Pizza jest dobra... tylko gorąca
-To ostrożnie, nie poparz się
-Ty już to zrobiłeś
-S... skąd wiesz? Aż tak było to po mnie widać?
-Wyciągnąłem pizze gołymi rękoma z piekarnika.
-Fakt.
Razem napiliśmy się wina, ona patrzyła w jego środek a ja na nią. Nie uwierzyła mi
z tym drugim światem, pewnie opije mnie i pod moją nieuwagę ucieknie jak najdalej myśląc
,że jestem wariatem.
Wyciągnąłem z kieszeni smartphone i wszedłem w galerię, tam miałem parę ciekawych zdjęć.
Nie zdążyłem znaleźć tych właściwych gdy Julia zaczęła spoglądać mi w ekran.
Na początku tylko ukrytkiem ale później gdy zobaczyła zdjęcie Dean'a z rozbitym jajkiem na głowię
zaczęła się lekko uśmiechać i teraz bez wahania oglądała wszystkie fotografie.
Widziała moje zdjęcia z imprez, było ich najwięcej bo zdjęcia robię zazwyczaj pod wpływem.
Niektóre były nie smaczne inne zabawne a inne zwykłe niczym się nie wyróżniające.
Przeszedłem już chyba cała galerię i owszem znalazłem wampiry, demony i inne na zdjęciach
ale nie były w swojej pierwotnej formię tylko ludzkiej, gdy zacząłem jej tłumaczyć
kim są ci zwykli na pozór ludzie wydawało się to nawet dla mnie śmieszne, sam nie wiem
czy bym uwierzył. Muszę jutro Dean'a ściągnąć by mi pomógł być bardziej wiarygodnym.
Nadchodziła północ, my byliśmy już po półtora butelki wina. Julia była już nieźle
wkręcona, ja jakbym nie pił ukrytkiem whiskey jeszcze bym się trzymał ale niestety.
Julia w końcu przyłapała mnie na podwójnym piciu i chciała też spróbować, już złapała
za butelkę ale zabrałem ją jej.
-To nie dla dzieci - mówiłem dość nie wyraźnie ponieważ plątał mi się język
-Słyszałam to już - śmiała się dość przesadnie, alkohol robił swoje. Chciała
odzyskać butelkę.
-Pora spać - powiedziałem odkładając butelkę na podłogę koło sofy.
-Oj no trochę tylko.
Spojrzałem się na jej szczenięcy wyraz twarzy i uległem.
Poszedłem tylko po cole do kuchni. Wlałem jej dość sporo do kieliszka po winie Julii a
resztę uzupełniłem whiskey, zrobiłem podobnie u mnie.
-Zdrowie - powiedziałem unosząc lampkę
Nawet się nie skrzywiła pijąc trunek ale gdy już skończyła stwierdziła ,że woli wino.
Rozmawialiśmy jeszcze parę minut a później zasnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz