niedziela, 3 lipca 2016

Od Amy

  Cofnijmy się 7 godzin do tyłu.
  Idealny związek? Normalne życie? Uczciwa i wierna?
  Chciałabym.
  Ja uwolniłam Abaddona i Abalama. Musiałam. Potem było tylko gorzej, zmieniają mnie i chcą, bym była ich niewolnicą. Udaje się im to. Tylko, że to nie jestem dawna ja.
  Już wcześniej byłam tą, przez którą związek Eryka z Gabrielą się rozpadł. Tak, siostra Emilie. Chodziłyśmy kiedyś razem do szkoły, nie lubiłyśmy się. Robiłam wszystko, by uwieźć Eryka, tak bardzo go kochałam. Ale ona była przeszkodą.
 
  Obudziłam się w łóżku z Erykiem, przyjaźniłam się z nim. Usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Napisał Stefan.
  Zdradziłam go. Znowu.
  Nie jestem wampirem, tylko sukkubem. To przez Abaddona i Abalama. Jestem ich niewolnicą i szpiegiem, robię dla nich wszystko. Stąd wiedzą o dziecku Emilie i o tym, gdzie mieszka. Jednak nie jestem tak dwulicowa i fałszywa. Dbam o bezpieczeństwo przyjaciółki. Postawiłam pewne warunki diabłom, więc musieli na nie przystać. Oczywiście przyjęłam postać ducha by wejść do czyśćca, najpierw musiałam zdobyć zaufanie Emilie na tyle, by mnie tam dopuściła. Nie mogła przecież dopuścić, by jej przyjaciółka trafiła do piekła, prawda?
  Stefan zaraz będzie w domu.
  Cholera.
-Stefan... - szepnęłam, a Eryk tylko się uśmiechnął.
-Czyli co? Mam się zmywać?
  Spojrzałam na niego podirytowana.
-Kiedy w końcu mu powiesz, że to mnie kochasz?
-Przecież wiesz, że nie mogę! - warknęłam.
-Potrzebujesz go, co? W dalszym ciągu?
-Odczep się.
-Musisz mu kiedyś powiedzieć.
-Miłość z upadłym aniołem jest niemożliwa. Dlatego zostaje mi związek z wampirem. Poza tym Stefan to twój brat.
-Co to za różnica? Niedawno się odnalazł i teraz nie zaboli mnie jego odejście. Dwieście lat temu trochę mnie zrobił w konia, teraz chciałbym się odpłacić tym samym.
-Ale nie teraz. - odparłam zła i kazałam mu wracać do czyśćca.
  Pocałował mnie i zniknął.
 
  Popołudnie. Opiekowanie się synkiem Emilie. Pokochałam go. Nie jestem taką znieczulicą za jaką wszyscy mnie mają. Mały jest dla mnie jak młodszy brat...
  Stefan przyszedł chwilę po tym jak Eryk zniknął. Położyłam małego do łóżeczka gdy tylko go nakarmiłam i zmieniłam pieluchę.
  W drugim pokoju oddałam się chwili ze Stefanem. Trudno mi było go ranić. Ale nie widziałam innego wyjścia. Stefan był potrzebny. Nie mnie...
-Nie zwracasz na mnie uwagi. - odparł Stefan żartobliwie.
-Nie prawda! - zaśmiałam się. - A ty dawno mnie nie całowałeś...
  Podniósł się i pocałował mnie.
   Wiedziałam, że źle robię.
    Gdy usłyszeliśmy na dole kroki podnieśliśmy się, poprawiliśmy pościel i zeszliśmy na dół. Emilie i Abaddon... zmroziło mnie. Spojrzał na Stefana jak na cel.
  Jeszcze nie teraz, Abaddon.
-To my pójdziemy... mały śpi i...
-Możecie zostać. - odparła Emilie.
  Dziwnie wyglądała. Jakby smutna, jakby jej serce było rozdarte na kilka kawałków. Co się stało?
  Zmartwiona tylko spojrzałam na nią, nic nie mogłam powiedzieć.
  Stefan wiedział kim jest. Wszyscy tu wiedzieli.
  Starając się mnie obronić złapał mocniej za rękę.
-My jednak pójdziemy.
  Nie wiedział, że ja wiem...
-No dobra... dzięki za pomoc.
-Poczekaj, Amy. Pójdziemy zaraz porozmawiać. - spojrzał na mnie Abaddon.
  Stefan napiął mięśnie jakby w gotowości.
-Idź już. - poprosiłam.
-Ale...
-Idź. - powiedziałam ostrzej.
  Wyszedł zły.
Abaddon gdy skończył rozmawiać z Emilie na temat dziecka i Abalama wyszedł ze mną. Co znowu mam zrobić, kogo zabić? Szpiegować...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz