sobota, 16 lipca 2016

Od Emilie

  Nie rozumiałam tej sytuacji ale nie musiałam nawet czekać długo na wyjaśnienia. Wstarczylo to, że wskrzesilam braci wzywając ich s powrotem. Wpatrywałam się w nich z zazenowaniem i kręciłam głową. Śmiałam się z nich, było głupi i nie ostrożni.
-Po co się pokazywaliście? - spytałam. - Teraz Dean i Sam są na nogach i czekają aż wrócicie.
-Tym razem siostrzyczko rozegramy to inaczej. - zaczął zmęczony i wyczerpany Abaddon.
  No tak, wskrzeszanie i przywoływanie trochę jest wyczerpujące. Podszedł do mnie i patrzył mi w oczy.
-Ty ją nam dostarczysz.
-Nie zrobię tego, wiesz o tym.
-Co jest przeszkodą?
-Nie mogę tego zrobić ze względu na nią samą, nie jestem potworem...
-A kto pozwalał mi karmić się nią w celi? Pamiętasz? Jakim byłaś potworem? I jakim się stajesz? Dean to przeszkoda?  Sam?
-Dean się wścieknie...
-Jesteś silna, możesz mu tam namieszać w głowie, poprzestawiac tak żeby zapomniał ze się pokłóciliście,  problem z głowy!
-Nie usuwam pamięci niepotrzebnie, już dość mu musze kłamać.Nie skrzywdze tej dziewczyny.
-Musisz to przemyśleć, inaczej zerwe umowę i ucierpi dzieciak.
-Tylko spróbuj go dotknąć...
-Albo jakaś dziewczyna albo ten dzieciak.
  Zniknęli.

  W domu zajęłam się dzieckiem i właśnie bawił się moimi włosami, Rich działał na mnie kojąco, był niesamowity i juz teraz dawał znaki swoich umiejętności. Umiał delikatnie przesuwać przedmioty gdy czegoś mu nie dawałam albo zapomniałam.
  Sam siedział w fotelu i wpatrywał się we mnie dziwnie jakby czegoś szukał w moim zachowaniu czy spojrzeniu. Pogłaskałam synka po głowie i spojrzałam na niego.
-Coś nie tak?
-Byłaś w celi z Julia gdy Abaddon ją krzywdził?
-Byłam. -odparłam szczerze.
-Pozwoliłaś na to?
-Nie miałam żadnego wpływu.
-Doskonale wiemy oboje ze miałaś.
-Do czego zmierzasz?
-Do tego, że Ci nie ufam. Nie chce żebyś skrzywdziła Julię.
-Nic takiego się nie stanie.
-Na razie się ich pozbylismy ale szybko wrócą. Nie wejdą tu prawda?
-Nie. Ale znaki wam nie pomogą wiemy jadam przed Abaddonem. Jest bardzo uważny i teraz się nie pokaże od tak.
-Skąd wiesz?
  Zamilkłam.
-Znam swoich braci. - odparłam szybko.
-Yhm...
-Zrobić coś do jedzenia dla Julii?
-Spytam jej czy jest głodna...
  Nie ufał mi. Julia również, nie wiem czy Dean nie ma podobnie. Nie mogłam sobie pozwolić na taki szantaż ze strony braci, ale jestem bezsilna. Musiałam coś wymyślić... by wilk był syty a owca cala...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz