środa, 27 lipca 2016

Od Julii

Wieczorem naszykowana w czerwonej mini sukience i czarnych spilkach (20cm) z czerwonymi podeszwami podjechałam limuzyną pod najdroższą restauracje.
Miałam zarezerwowany stolik dla dwóch osób. Usiadłam przy nim i sprawdziłam menu.
Zamawiałam właśnie najdroższe wino i najdroższe danie kiedy ktoś z tyłu powiedział.
-Dwa razy to co zamawia ta Pani.
Odwróciłam się i ujżałam Jacoba.
Usiadł naprzeciwko mnie.
-Najdroższa restauraxja w Paryżu. Kto by się spodziewał.
-Idealne miejsce dla takich ludzi jak my.
-Dokładnie. Prawdę mówiąc jadam tu co niedziela.
Uśmiechnełam się i wzniosłam toast bo właśnie kelner nalał nam wina.
-Za tak przepiękny wieczór jak ten
Wypiliśmy i zaczeliśmy jeść.
Po wszystkim kiedy on zapłacił wyszliśmy z restauracji i wybraliśmy się na spacer.
-Przepiękna noc.-powiedziałam.
-Czym się zajmujesz?
-Prowadzę przeróżne interesy.
-Doprawdy? Ile masz lat? Wiem że damy nie powinno się o to ptytać ale jestem ciekaw.
-21 lat.
-Młodziutki z ciebie przedsiembiorca.
-Wiek się nie liczy. Trzeba mieć do tego głowę. W spadku po rodzicach dostałam sporą sumke którą zgrabnie i szybko pomnożyłam.
-Słabo Cię znam ale przydałaby mi się taka osoba do interesów.
No nie wierzę! Aż tak łatwo ma mi iść?
-Jakie to interesy?
-Przeróżne. Obracam sporymi sumami.
-Może byłabym zainteresowana.
-Tyle że musiałabyś się najpierw sprawdzić.
-To oczywiste.
Rozmawialiśmy do późna. Potem odprowadził mnie do hotelu.
-Może herbata?
-Innym razem.
Pocałowałam go w policzek i skierowałam się do hotelu.
-Kiedy się znowu spotkamy?
-Mam ochotę zwiedzić Francję.
-Mogę pokazać Ci wiele ciekawych miejsc.
-Jutro o 13??
-Jak najbardziej pasuje.
-A więc do zobaczenia.
Weszłam do hotelu i windą wjechałam na ostatnie piętro. Weszłam do swojego apartamentu.
Dwa dni tu jestem a mój cel już zabiega o spotkania. Zapowiada się udana misja.

***

Równo o 13 wyszłam z hotelu. Zobaczyłam go opartego o motocykl. Na szczęście dziś założyłam trampki, spodenki i koszulkę.
Pomógł mi założyć kask. Usiadłam za nim i objęłam go w pasie. Pojechaliśmy.
Pierszym celem wycieczki była winnica.
Patrzyliśmy jak wyglądają zbiory oraz degustowaliśmy wina.
Zabawa była świetna. Nawet nie musiałam udawać.
Potem pojechaliśmy jeszcze w koilka miejsc. Wróciliśmy przed północą.
-Może..
-Masz ochotę na herbatę?-wyprzedziłam go.
-Już myślałem że nigdy nie zaproponujesz.
Poszliśmy do mojego apartamentu.
Rozglądał się i podziwiał wystrój.
-Nie żartowałaś z tym że bierzesz od życia to co najlepsze.
-Nie.
Zrobiłam nam drinki.
-Miała być herbatka.-zaśmiał się
-Jak nie chcesz to..
-Nie no żartuję.
Popijaliśmy drinki i rozmawialiśmy.
Był moim celem. Dzięki tej znajomości miała się powieść moja misja. Nie powinnam czuć się tam dobrze w jego towarzystwie!
Okolo 2 w nocy odprowadziłam go do drzwi.
Nic między nami nie zaszło. Nie mogło. To tylko praca. Znajomość czysto zawodowa a wręcz przymusowa.
Choć nie powiem. W jego towarzystwie czułam sie dobrze. Ale nie mogłam zapomnieć po co tu jestem. Nie mogłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz