To wszystko było dziwne. Na prawde! Te gigantyczne willi, ten chłopak. Byłam u niego w domu. Nie wiem po co mnie tu przyprowadził ale chyba nie chciał źle? Była tu jego rodzina. Nie skrzywdziłby mnie przy nich?
Kiedy sie obudziłam i przemyślałam wszystko nadal nie wiedziałam co robić ale nie mogłam mieszkać u Dominica.. Nie mogłam. Nie znałam go, nie chciałam robic problemu.
Do tego wszystkiego dochodziła ta nieznana i tajemnicza pustka. Czułam się tak jakby mi coś odebrano. Coś co było częścią mnie.
Ale co takiego????
Siedziałam skulona na kanapie. Zastanawiałam się co robić.
Przyszła do mnie dziewczyna która wcześniej pdzedstawiła się mi jako Katherina.
-Hej Balla. Chciałabym z tobą porozmawiać-miała czerwone oczy
-Nie chcę robić wam problemu. Zaraz stąd zniknę. Na prawde.
-Nie o to chodzi. Powiedz mi.. Dominoc powiedział mi że nic nie pamiętasz a przynajmniej tak mu mówiłaś. Jak masz na imię?
-Izabella.. Tak mi powiedzieli w szpitalu.
-W szpitalu?
-Obudziłam się w szpitalu. Twierdzili że trfiłam do nich z Francji w bardzo ciężkim stanie. Straciłam pamięć.
Kath przyglądała mi się dziwnie. Dotknęła mojej ręki aby dać mi wsparcie? Jednak cofnęła ją zaskoczona? Coś takiego..
-Coś nie tak?-zapytałam.
-Nie, przepraszam po prostu kogoś mi przypominasz.
-Kogo? Znasz mnie?!
-Znałam kiedyś pewną Julie ale.. To nie ty.
Mówiąc to spojrzała na moje ręce.
Do salonu wszedł Dominic i jakaś mała dziewczynka która zabrała gdzieś Kath.
-Dziękuje za pomoc. Nie będę sięcej robiła problemu.
-Nie robisz problemu.
-Jest już dzień. Poradzę sobie. Może znajdę jakiś motel.
-Dasz sobie radę?
-Tak sądze. Może gdzieś tu mam jakąś rodzinę.. Bliskich. Może ktoś mnie zna.
-Nie chcę się o ciebie martwić.
-I tak mi pomogłeś wystarczająco.
-Jakbyś kiedyś potrzsbowała pomocy to wiesz gdzie mnie naleźć..
-Wiesz w sumie mógłbyś mi jeszcze pomóc. Pokazałbyś mi gdzie mogłabym tu znaleźć jakiś niedrogi motel??
(sorki ze tylko tyle ale straszny ruch mam.. :(( )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz