Bałam się. Siedziałam przy Adamie i nic nie mówiłam.
-Julia zjedz coś.-powiedział.
Spojrzałam się na niego milcząc. Uratował mnie. Prawie umarł przy tym. Ten Sam.. miał coś w sobie że mu ufałam. Jednak nie wiedziałam czy to dobrze i ograniczałam się do obserwowania go.
Adam to zobaczył.
-Spokojnie. Sam jest moim przyjacielem. Znam go od wielu lat. Możesz mu zaufać. Jest dla mnie jak brat. Gwarantuje Ci że z jego strony nie spotka Cie żadna krzywda. -powiedział tak by Sam który był w pokoju obok nas nie usłyszał.
Spojrzałam się na Adama.
-Jak się czujesz?-wyszeptałam.
-Lepiej. -powiedział lecz przez jego twarz przemknął ból.
Stracił dużo krwi.
-Prześpij się.-powiedziałam.
-Ty też.
Postanowiłam go posłuchać i poszłam do pokoju w którym wcześniej się obudziłam. Zasnęłam.
*** Od Adama ***
Gdy tylko upewniłem się że ona śpi wstałem z bólem i skierowałem się do Sama. Usiadłem ciężko w fotelu.
-Co wam się w ogóle stało i kim jest ta dziewczyna?-zapytał.
-Uciekliśmy z pewnego zakładu. Ja byłem tam zaledwie niecały miesiąc ale Julia spędziła tam prawie 3 lata.
-Kim ona jest?
-Słuchaj. Ludzie którym uciekliśmy widzieli tylko mnie. Ale już na pewno zorientowali się że ona też zniknęła. Potrzebują ją. Nie wiem konkretnie po co ale jest dla nich cenna. Oni ją skrzywdzą jeszcze bardziej. Nie możesz do tego dopuścić. Ja muszę ją zostawić. Jak będziemy osobno to trudniej im będzie nas wyśledzić.
-Co ja mam zrobić?
-Zaopiekuj się nią. Nie pozwól nikomu ja skrzywdzić.
-Adam nie mogę..
-Proszę. Zawsze chciałeś jakoś mi się odwdzięczyć z tamto. Pamiętasz?
-Tak.. ale..
-Proszę.
Sam spojrzał się w stronę drzwi i westchnął.
-No dobrze.
-Dzięki.
-Kiedy odchodzisz?
-Z rana. Tylko z nią porozmawiam.
-Dobra ale opowiedz mi o niej coś więcej.
-Wiem tylko że ma około 18 lat i ze skrzywdzono ją. Obiecałem jej ochronę. Ja nie dotrzymam tej obietnicy ale ty to zrobisz za mnie.
-A jej rodzina?
-Nie mówiła mi nigdy o swojej rodzinie ale podejrzewam że jest sama.
*** Od Julii ***
Obudził mnie hałas otwieranych drzwi. Słuch miałam doskonały i wyczulony na nawet najmniejszy hałas.
Do pokoju w którym byłam wszedł Adam. Świtało.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Julia muszę wyjechać. Zostaniesz z Samem. Zaopiekuje się tobą.
-Nie chcę! Nie zostawiaj mnie!
Byłam przerażona i zrozpaczona.
-Spokojnie. Tu nic Ci nie grozi, nie ze strony Sama.
-Nie zostawiaj mnie.. Ja chcę jechać z tobą.
-Ze mną będziesz w niebezpieczeństwie.
-Adam..
-Proszę..
Miałam łzy w oczach. Przytulił mnie.
Jego dotyk był dla mnie za razem kojący jak i bolesny. Nie chciałam zostawać sama, bez niego. Miałam tylko go.
Jednak w życiu każdy mnie zostawiał. Najpierw rodzice.. a teraz Adam.
-Może się jeszcze spotkamy.-pocałował mnie w czoło i wyszedł. Zacznij żyć. Zacznij na nowo.
Wyszedł zostawiając mnie samą. Samą w tym wielkim świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz