Spędzałam coraz więcej czasu z Jacobem. Na początku pilnowałam tego aby codziennie zdawać raporty moim dowódcą lecz teraz.. Nie wiem sama co się ze mną dzieje.
Ale jedno wiem. Przestaję go traktować jak cel, sprawę, dojście do pozytywnego ukończenia misji.
A to nie jest dobre. Nie powinnam!!! Nie powinnam..
Od miesiąca byłam w Paryżu. Moja znajomość z Jacobem przerodziła się w związek.
Tłumaczyłam sobie że to na potrzeby misji.
Ale czy ja w to wierzyłam??
Dziś poraz pierwszy miałam spotkać się z jego rodziną. Szykowałam się długo.
Jacob podjechał po mnie limuzyną równo o 20. Pojechaliśmy do restauracji. Jal tylko usiedliśmy przy sroliku przyszli jego rodzice.
-Mamo, Tato to jest moja dziewczyna Izabella.
-Miło mi Państwa poznać. Teraz już wiem dzięki komu Jacob jest tak wspaniałym człowiekiem.
-Witaj Izabello.
Usiedliśmy a po chwili przuszło nasze zamówione danie.
-Skąd pochodzisz Izabello?
-Z Ameryki. Jestem pełnokrwistą Amerykanką.
-Czym zajmują się twoi rodzice?
-Tata był przedsiembiorcą a mama prowadziła własną kancelarię adwokacką.
-Był? Prowadziła? A więc co teraz robią?
-Zgineli 2 lata temu.
-Współczujemy utraty rodziców. Oczywiście przejęłaś ich interesy? Czy podzielone to zostało na twoje rodzeństwo?
-Jestem jedynaczką. Dla rodziców ważniejsza była kariera ale nigdy nic mi nie brakowało. Tak dostałam wszystko w spadku.
-Masz głowę do interesów?
-Tak.
-Śmiała i odważna. Nadajesz się dla naszego syna.
-Do tego ładna i dovrze wychowana. Cieszymy się że wreszcie nasz syn znalazł godną siebie dziewczynę.
Po zjedzeniu kolacji pojechaliśmy do ich rezydencji.
Była ogromna!!! Tak samo duża jak moja jesnostka! Nie mogłam uwieżyć że w tak dużym domu mieszka tylko 4 osoby (rodzice Jacoba, Jacob i jego młodsza siostra). Tyle miejsca się marnuje.
-Izabelo powiedz nam.. Co chciałabyś w życiu robić?
-Zajmować się interesami. Adwokactwo nigdy mnie nie i teresowało ale także chcę dokończyć to co zaczęła moja mama i rozwinąć ten biznes. Jestem podzielona na dwa zawody. Ukończyłam dwa lata wcześniej studia ekonomiczne w dobrej uczeli.
-Dwa lata?
-Szybko przeskoczyłam materiał.
-To świetnie. Jakbyście planowali coś więxej abym miał pewność że zaraz się nie rozstaniecie to może bym zatrudnił cię w swojej firmie? Jacob i Tina mają dostać ją w spadku.
-Tato.. Powoli.-powiedział Jacob.
Spacerowaliśmy po ich ogrodzie. Potem poszliśmy do rezydencji. Piliśmy whiskey. Bawiłam się dobrze.
-Może zostaniesz na noc?-zaproponował Jacob koedy byliśmy już sami.
-Nie wie..
-Nie daj się prosić.
I co teraz??? Musiałam grać!
Ale czy ja tak na prawde grałam..?
Zostałam na noc. Obym nie żałowała tego.
czwartek, 28 lipca 2016
Od Julii
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz