Emilie miała wypadek a dziecko zostało porwane. Mogłam spokojnie stwierdzić że to byli Ci sami faceci, istoty które chciały mnie. Zaczęłam się obwiniać. Może gdybym z nimi nie walczyła, nie opierała się tylko im się oddała.. Emilie i dziecku nic by nie było?
Zadręczałam się.
Zaczęło się ściemniać a ja nadal byłam sama w domu. Przyszedł mi pomysł do głowy. Postanowiłam odejść. Zabrać problemy wraz ze swoją obecnością. Życie już mnie tego nauczyło. Tak gdzie jestem ja zawsze muszą dziać się złe rzeczy.
Może kiedy opuszczę ten dom Ci dwaj mężczyźni mnie znajdą? Zabiorą. Zabiorą problem.
Założyłam cieplejszą bluzę z kapturem i wyszłam. Było już ciemno.
Wtedy uświadomiłam sobie że nie zostawiłam żadnej wiadomości w domu. Nie mogę tak zniknąć.. Będą mnie szukać! A przynajmniej Sammy.
Wróciłam i zaczęłam szukać jakiejś kartki wtedy ktoś zaszedł mnie od tyłu.
Poczułam delikatne ukucie w rękę. Przestałam się szarpać. Osunęłam się w silne ręce. Zobaczyłam wtedy strzykawkę na której było tak bardzo znajome mi logo.
***
Ocknęłam się w kaftanie. Taaa...
Byłam w jakimś samochodzie. Nie trudno mi było się domyślić jakim. Raz już nim jechałam. Tylko wtedy byłam młodsza.
Pojazd się zatrzymał a po chwili dwóch mężczyzn wyciągnęło mnie z niego i prowadziło w stronę budynku. Jeszcze nie mogłam uciekać, szarpać się. Byłam nadal pod działaniem jakiś leków. Otumanili mnie. Ledwo co szłam.
Dopiero w budynku kiedy byliśmy na jednym z korytarzy odzyskałam pełną sprawność i zaczęłam się rzucać, próbowałam uciekać.
-Proszę! Nie!
-Myślałaś że będziesz długo wolna? Nic bardziej mylnego.
Wepchnęli mnie do jednej z celi. Od razu ją poznałam. To moja cala w której spędziłam prawie 1000 dni.
-Proszę..-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Nie licz na nic. Twoi znajomi też Ci nie pomogą. Zatarliśmy wszelki ślady naszej obecności a wszystko zorganizowaliśmy tak jakbyś sama dobrowolnie odeszła. Opuściła ich. Nawet zostawiliśmy list "twojego autorstwa".
Drzwi się zamknęły a ja zostałam sama.
Kiedy opadły emocje doszłam do wniosku że może to i lepiej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz