wtorek, 12 lipca 2016

Od Julii

Następnego dnia wstałam trochę później niż zwykle. Po porannej toalecie wyszłam do kuchni. Sama nie było nigdzie. Na stole czekało na mnie śniadanie i kartka. Było na niej napisane
"Wyszedłem załatwić praę spraw. Wrócę wieczorem. Sam"
Byłam więc sama w domu. Zjadłam i posprzątałam. Koda nie opuszczał mnie nawet na krok. Usiadłam w salonie na kanapie i włączyłam telewizor. Mówiono o licznych morderstwach. Słuchałam o tym przerażona! Jak ludzie mogą umyślnie robić innym krzywdę!!! Ja dotykiem mogę zabić ale jest to przeklęstwo którego sobie nie wybrałam i staram się w miarę z tym żyć. Ludzie są potworami.
Położyłam się na kanapie a Koda wtulił się we mnie. Zasnęłam.

***

Szłam przez jakąś hale. Była noc. Zobaczyłam 2 mężczyzn. Zatrzymałam się 10 metrów przed nimi.
-Witaj Julio. Czekamy na Ciebie.
-Dołącz do nas.
Patrzyłam się w ich czarne oczy.
-Kim jesteście??
-Ty wiesz.
-Siostrzyczko.
Śmiali się a ich śmoech osbijał się echem.

Obudziłam się. Koda patrzył się na mnie niespokojnie.
-Ale miałam dziwnely sen-powiedziałam nieprzejmując się niczym.
Za oknem zaczeła zapadać noc. Sam powinien wrócić.
Podeszłam do okna. Wyjrzałam na ulicę i pod lampą zobaczyłam na drodze jakąś ciemną zakapturzoną postać. Patrzyła się prosto na mnie a po chwili odeszła.
Kto to?! Teraz zaczęłam się bać. Koda podbiegł do mnie i zaczął niespokojnie powarkiwać.
-Koda co jest??
Usłyszałam hałas dobiegający z mojego pokoju. Koda pobiegł tam szczekając. Bałam się lecz poszłam za nim. W moim pokoju było wybite okno a kamień lerzał na podłodze. Zobaczyłam też ślady zabłoconych butów.
-Koda chodź..
Wybiegłam na korytarz i wbiegłam do łazienki. W tej łazience nie było okien. Koda pobiegł ze mną. Zamknęłam drzwi na klucz i schowałam się pod prysznicem.
Niech Sam już wraca...

***

Musiałam zasnąć bo ubudziło mnie wołanie.
-Julia!! Julia!!
To był Sam!!
Zerwałam się wraz z Kodą i otworzyłam drzwi. Wybiegając na korytarz wpadłam na Sama i gdyby nie jego zręczność upadłabym. Na szczęście podtrzymał mnie za biodra a że przecież byłam w ubraniach to nic mu się nie stało.
-Julia co się tu stało? Czemu u Ciebie w pokoju jest wybite okno??
-Ktoś tu był! Spałam na kanapie a jak się obudziłam było już ciemno. Wyjrzałam przez okno i kogoś zobaczyłam na drodze. Patrzył się prosto na mnie! Kiedy po chwili odszedł ktoś wybił kamieniem okno i wszedł do mojego pokoju ale Koda musiał go wypłoszyć bo jak tam weszłam to nikogo nie było. Schowałam się w łazience bo tam nie ma okien.. Bardzo się bałam..-zaczełam szybko mówić łamiącym się głosem.
-Skojnie. Już jestem tu z tobą. Nic ci się nie stanie.
-Kto to mógł być?
-Nie wiem.
Pogłaskałam Kode.
-Dobry pies. Broniłeś mnie. -pocałowałam go w głowe.
To zawsze mnie dziwiło. Mój "dar" działał tylko na ludzi. Zwierzętom nic się nie działo.
-Julia musimy porozmawiać.-odparł nagle Sam.
Spojrzałam się na niego zaskoczona.
-Tak??

(teraz musisz cos napisac :D )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz