poniedziałek, 18 lipca 2016

Od Julii

To wszystko było dla mnie trudne. Ktoś coś chciał ode mnie a ja nawet do końca nie wiedziałam kto. W ogóle po co temu komuś ja? W domu Deana i Emilie nie rozmawiałam z nikim jeśli ten ktoś sam nie zaczął. Siedziałam przeważnie oddalona od reszty, cicho.
Bałam się.
Ledwo co odzyskałam swobodę a już ją straciłam.
Dean użyczył mi na ten czas jeden z pokoi. Siedziałam w nim sama. Sam dyskutował o czymś z bratem. Zasnęłam.

Byłam w tym samym pokoju lecz było dziwnie. Była noc. Zobaczyłam przy oknie jakąś dziewczynę. Myślałam na początku ze to Emilie, ale młodsza. 
-Kim jesteś?-wyszeptałam.
-Spokojnie, jestem Aniołem. Ty jesteś tu tylko duchem. Twoje ciało śpi. 
-Aniołem? Nie wierzę w Anioły..
-My istniejemy. Chciałam z tobą porozmawiać.
-O czym?
-Od dawna obserwuję, Emilię. Widzę praktycznie wszystko. 
-Emilię?
Uśmiechnęła się.
-Tak.
-Jesteś do niej podobna. 
-Jestem jej siostrą. Umarłam w wieku 20 lat. Nie możesz nikomu powiedzieć że rozmawiałaś ze mną. To nasza tajemnica. 
-Dobrze.
-Słuchaj. Emilie nie jest zła. Wiele razy zstąpiła na złą drogę lecz nie na długo a potem znów wracała na drogę dobra. Teraz wszystko u niej jest skomplikowane. Mogę Ci tylko powiedzieć że nie musisz się jej bać. Sama i Deana też. Ja im ufam. Powierzyłam Deanowi moją siostrę bliźniaczkę. 
-Im ufam, jej nie.
-Ona nie chciała dla ciebie źle. Nie mogła nic zrobić. Chce chronić swoje dziecko. 
-Przyszłaś porozmawiać o Emilie? Bym się do niej przekonała?
-Nie do końca.
-A więc o czym jeszcze?
-O twoim darze.
-To nie jest dar. 
-Ty tak to rozumiesz. Kiedy tylko pojawiłaś się w życiu Emilie od razu mnie zainteresowałaś. Dowiedziałam się wiele rzeczy na twój temat. O twoim darze też.
-To przekleństwo.
-Musisz znaleźć jego dobre strony. To prawda. Twój dotyk potrafi zabić, ale nie tylko. Nie mogę powiedzieć Ci co ale mogę dać Ci radę. Postaraj się go zrozumieć. Znajdź inne jest strony. 
-Ale jak?
-Pamiętasz tego psa? Kodę? 
-Tak.
-Zauważyłaś że twój dotyk nie działa na zwierzęta?
-Tak.
-Zwierzęta działają instynktownie. Potrafią być najlepszym przyjacielem człowieka. Mogą być dobre ale i mogą stać się narzędziem zła jeśli tylko zostaną pokierowane przez złe ręce. 
-Nie rozumiem.
-Zwierzęta są czystymi istotami. Ludzie to co innego. 
Patrzyłam się na nią nadal nic nie rozumiejąc.
-Na Adama mój dotyk nie działał a na Sama i moją mamę działał. 
-Więc dowiedz się dlaczego. 
-Ale jak?! Co ja mogę?! Nic!
-Możesz więcej niż Ci się wydaje. 
-Pomóż mi!
-Pomogłam na tyle ile mogłam. Muszę już iść.
-Nie odchodź!-wstałam a ona zaczęła znikać..
-To nie jest nasze ostatnie spotkanie Julio. Dasz radę.
Znikła a ja się obudziłam... 


Obok mnie był Sam. Na początku się zlękłam lecz lęk szybko minął.
Sammy dziwnie się na mnie patrzył.
-Przepraszam nie chciałem cię obudzić.-powiedział jednak.
-Nic się nie stało.
-Miałaś sen?
-Tak.-powiedziałam mechanicznie zanim to przemyślałam.
-A co Ci się śniło?
Wtopa.. Siostra Emilie prosiła mnie o dyskrecję.
-Nie pamiętam.-powiedziałam.
Ten dziwny wyraz nie opuszczał twarzy Sama.
-Co jest?
-Nic.
-Powiedz, Sam.
-Mówiłaś przez sen.
-Tak? Co takiego?
Teraz na twarzy Sama malowała się troska.
-"Będę walczyć o to co dobre". Cały czas mówiłaś to zdanie.
-Nie wiem o co chodzi.
Sam się uśmiechnął. Nie tak jak zawsze ale uśmiechnął się.
-Jesteś głodna?
-Nie. Napiłabym się tylko wody.
-Zaraz Ci przyniosę.
Wyszedł a ja spojrzałam na swoje dłonie.
Mój dar nie jest tylko zły? Ciekawe. Jak mam znaleźć jego dobre strony? Dlaczego siostra Emilie mówiła o zwierzętach? Musiałam to wszystko przeanalizować.
****
Wyszłam z pokoju po paru godzinach. Słyszałam rozmowę Sama i Deana w kuchni. Usłyszałam cichy płacz dochodzący z pokoju dziecka Emilie i Deana.
Zawahałam się lecz zajrzałam tam. Mały musiał się obudzić i zaczęło mu się nudzić.
Stał w łóżeczko i trzymał się ścianek.
-Hej mały.
Ten się uśmiechnął i usiadł.
-Chcesz się bawić? Głodny jesteś?
Podeszłam do łóżeczka a ten wyciągnął przed siebie ręce. Chciał bym go wzięła na ręce. Nie mogłam. Zrobię mu krzywdę jeśli go tylko dotknę.
Zarzuciłam na ręce kocyk i dopiero wtedy podniosłam małego. Dzięki materiałowi nie zrobię mu krzywdy. Poprawiłam go na rękach. Był taki słodziutki. Bardzo przypominał tatę. Kołysałam się delikatnie. Nawet nie usłyszałam ze ktoś wszedł.
-Tata!-zawołał mały.
Odwróciłam się i zobaczyłam przerażonego Deana.
-Mały się obudził i popłakiwał. -powiedziałam tłumacząc swoje zachowanie.
Dean szybko podszedł i wziął małego na ręce. Musiał wiedzieć o moim darze. To było oczywiste.
-Nic mu nie zrobiłam. Uważałam.-powiedziałam szybko.
Sam wszedł.
-Co jest?
-Nic.-powiedział Dean
-Mały się obudził. Zabezpieczyłam się, nic mu nie zrobiłam. Wzięłam go na ręce przez kocyk.
-Małemu nic nie jest.-powiedział Dean.
-To dobrze. Julia potrafi uważać. Spokojnie bracie.
-Wiem.-powiedział z uśmiechem.
Wszyscy wyszliśmy.
Dean bawił się z synkiem na dywanie w salonie a ja siedziałam skulona na kanapie Sam usiadł obok mnie.
-Emilie zaraz wróci.-powiedział Dean patrząc na mnie i Sama.
Sam teraz spojrzał na mnie.
-Spokojnie chłopaki. Nie ucieknę jak tylko ja usłyszę czy zobaczę. Nie boję się jej. -odparłam sprawiając że obu spadł kamień z serca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz