Wydawało mi się że znowu jestem w celi. Tylko teraz miałam wygodniejsze łóżko i większe okno. Okno które mogłam otworzyć. Było tu też cieplej i przytulniej. Jednak nadal czułam się jakbym była w tamtym zakładzie.
Sama.
Bez nikogo, komu na mnie zależy.
Z myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi. Uchyliły się i zobaczyłam w nich Sama.
-Mogę?-zapytał.-Przyniosłem Ci kolację.
Patrzyłam na niego podwijając kolana pod brodę.
Wszedł do środka i położył talerz z kanapkami i kubek jakiegoś napoju na stoliku obok łózka.
-Mogę?-wskazał na miejsce na łóżku.
To jego dom. Kiwnęłam głową.
-Julia tak? Spokojnie nie skrzywdzę Cię. Domyślam się że ktoś Cię skrzywdził w życiu i teraz się boisz jednak zaufaj mi. Zaopiekuję się tobą bo obiecałem to Adamowi. Musimy wiec zacząć jakoś razem funkcjonować zgadza się? -uśmiechnął się.
Uśmiech miał miły, ciepły i uroczy. Wręcz słodki. Mimowolnie kąciki moich ust także się uniosły.
-Nie jesteś moim więźniem a... współlokatorką? Jak mi zaufasz może nawet się zaprzyjaźnimy? Co ty na to?
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i czyjś głos.
-Sammy!!!-powiedział jakiś mężczyzna.
-Chwila Dean!
-Przyszedł mój brat. Nie musisz do nas wychodzić jak nie chcesz.. a te. Tu masz swoją prywatna łazienkę za tymi drzwiami. Możesz się wykąpać a tu w tych torebkach masz jakieś ubrania. Zrobiłem zakupy ale.. jak rozmiary nie będą właściwe to powiedz i wymienię. Jednak powinny być dobre. Wziąłem same najmniejsze a ty jesteś bardzo szczupła.
Wstał i skierował siew stronę drzwi.
-Jak poczujesz się lepiej i stwierdzisz że warto mi może zaufać to wyjdź.. Tu w pokoju nie będę zakłócał Ci spokoju jeśli nie będziesz tego sobie życzyła. Ja ani nikt inny.
Otworzył drzwi i już miał wychodzić kiedy powiedziałam ciche.
-Dziękuję.
Spojrzał się na początku zaskoczony a potem się uśmiechnął.
Wyszedł a ja zostałam sama. Słyszałam jego rozmowę z bratem?
Po chwili wahania wstałam i skierowałam się w stronę łazienki.
Jeśli pokój wydał mi się w jakimś stopniu luksusowy to łazienka pobiła go na całości.
Nigdy nie miałam tak wiele..
Ciepła woda w kranie. Mydło. Ręczniki. Dużo czasu na relaks.
Popłakałam się.
***
Cała pokryta rumieńcami po kąpieli w ciepłej wodzie owinęłam się ręcznikiem. Spojrzałam na swoje ubrania. Nie nadawały się bym dalej w nich chodziła. Tuż za drzwiami w pokoju w którym przebywałam były nowe ubrania. Sam mi je podarował.
Uchyliłam drzwi i upewniłam się że "mój" pokój jest pusty. Przemknęłam szybko i usiadłam na łóżku. Podniosłam torebki i wypakowałam z nich ubrania. Były cudowne! Takie pachnące..
Były tam dwie pary spodni i kilka koszulek oraz.. bielizna. No to Sam się postarał.
Założyłam pierwsze ubrania z brzegu. Kiedy już miałam je na sobie podeszłam do lusterka. Ubrania praktycznie były na mnie dobre.. ale trochę jednak za luźne. Zdjęłam je i przyjrzałam się swojemu ciału.

Byłam na prawdę bardzo chuda. Za chuda. Ale tyle lat.. tak mało jadłam. Nie z własnego wyboru. W sumie to od dziecka dostawałam jedzenie z litości.. i to nie zawsze. Czasem zapominali mi dać. Przyzwyczaiłam sie do głodu i nawet go już nie odczuwam.
Ubrałam się i mimowolnie spojrzałam na talerz z kanapkami.
Zjadłam wszystkie.
Nadal słyszałam rozmowy Sama i jego brata. Nie chciałam im przeszkadzać. Zwinęłam się w kłębek na kanapie i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz