Słyszałem wiele żartów o tym jak dużo czasu kobiety poświęcały na malowanie się i sam czasem byłem świadkiem jak długo to robiły, ale jeszcze nie zetknąłem się nigdy z nikim tak bardzo pustym jak Roksana.
W końcu nie wytrzymałem i zirytowany zajrzałem przez uchylone drzwi.
- No wejdź - westchnęła Roksana.
Sama wyglądała na śmiertelnie znudzona co mnie szczerze zaskoczyło.
- Co się stało? - spytałem nagle rozbawiony.
Roksi westchnęła.

- Zły kolor mi wyszedł. Wolałam bardziej miedziany, a ten podchodzi w złoty.
- I tak pani pięknie wygląda - przysłodziła jej kosmetyczka.
Wytrzeszczyłem oczy ze zdziwienia. Miedziany? Przechodzi w złoty? Po co te baby do cholery tak sobie komplikują życie.
- Rudy to rudy - wyrwało mi się na głos.
Roksana obrzuciła mnie urażonym spojrzeniem.
Kosmetyczka parsknęła śmiechem i po raz pierwszy przyjrzała mi się dłużej. Reakcja była natychmiastowa, choć przewidywalna i dobrze mi znana. Kosmetyczka spłonęła rumieńcem i odwróciła szybko wzrok na twarz Roksany.
Pani 'plastik' też to zauważyła, bo zmrużyła rozdrażniona oczy.
- Długo jeszcze będę czekać? - warknęła.
Dziewczyna drgnęła i zamrugała gwałtownie oczami.
- Słucham..? Ee tak ja zaraz już kończę.
- To dobrze bo jedziemy z m o i m chłopakiem jeszcze na zakupy a potem na kolacje.
Zamurowało mnie. Moim chłopakiem? Na zakupy? Kolacje?
Kosmetyczka popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem. Tak jakby współczuciem i.. żalem?
Ja za to zaskoczony zerknąłem na Roksi.
- Zakupy? Kolacja? Przecież miałem cię odwieźć pod galerię, umówiłaś się z przyjaciółkami do kina...
- Ale zmieniłam zdanie - odparła niewzruszona - Chcę ten dzień spędzić z t o b ą.
- Ale ale przecież.. -zacząłem dukać - Dziś miałem się spotkać z Jassem i Ashem..
- Przełożysz - mruknęła - Albo mam lepszy pomysł! Spotkamy się wszyscy razem! Prawda, że genialne?!
Ścisnąłem sobie grzbiet nosa i westchnąłem ciężko. Czułem się jak pies na smyczy, której nie mogłem zerwać. Tak bardzo tęskniłem za Lucy.
Ale na razie nic nie mogłem zrobić.
Musiałem tylko czekać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz