sobota, 10 września 2016

Od Belli

Kiedy wreszcie wyruszyliśmy na akcje znowu czułam adrenalinę. Uwielbiałam czuć ją!! Wszystkie zmartwienia natychmiast znikły.
-Pamiętajcie.. Mamy odbić tylko dwóch naszych.. Nie narażamy się niepotrzebnie. Działamy szybko i pocichu.-powiedział Mark.
Tym razem było nas mniej. Oprócz mnie i Marka było tylko troje żołnierzy.
Wysiedliśmy pod starym hotelem.
-Z naszych informacji wynika że zakładnicy są na trzecim piętrze. Łowców jest sporo jak na naszą liczebność jednak jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z...
Nie dokończył bo zostaliśmy zaatakowani.
Łowcy wychodzili z cieni. Strzelali do nas. Jeden z nas poległ od razu. Zaczęła się walka.
Zaatakowałam jednego z łowców. Odcięłam mu szybko i zwinnie głowę.
Kiedy jego ciało upadło spojrzałam przed siebie.
Zobaczyłam go w cieniu. Patrzył się na mnie. Ruszyłam w jego stronę czym straciłam szanse na ewentualne wsparcie czy pomoc. Kiedy tylko zniknęłam w cieniu byłam zdana tylko na siebie.
-Adam!-powiedziałam z nadzieją.
On zaczął iść w przeciwną stronę. Zaczęłam go gonić.
Kiedy znikł w jakimś zaułku bez namysłu skręciłam za nim.
I to był błąd.
Poczułam tylko ból z tyłu głowy.
Upadłam twarzą do ziemi.

***

Ocknęłam się w jakimś pomieszczeniu. Głowa strasznie mnie bolała. Miałam mroczki przed oczami. Ktoś musiał mnie uderzyć bardzo mocno w tył głowy.
Kiedy w miarę mogłam coś dostrzeć zobaczyłam kogoś w kącie.
Był to Adam. Podszedł do mnie. W jego oczach nadal nie widziałam swojego przyjaciela.
-Adam..-wyszeptałam
-Skąd mnie znasz?
-Nie pamiętasz mnie?
-Jesteś wilczą dziwką.
-Jestem twoją przyjaciółką!
Wziął zamach zanim się zorientowałam i uderzył mnie z całej siły pięściom w twarz..
Krzesło do którego byłam przywiązana upadło a ja wraz z nim. Uderzyłam tyłem głowy w betonową posadzkę.
Dodatkowe uderzenie w to samo miejsce sprawiło że znowu straciłam przytomność..
Jak on mógł mi to zrobić..

***

Kiedy znowu (ZNOWU) się obudziłam Adam siedział naprzeciwko mnie. Krzesło wraz ze mną zostało podniesione kiedy byłam nieprzytomna.
-Zapytam jeszcze raz.. Skąd mnie znasz?
-Uratowałeś mi kiedyś życie..-odparłam czując metaliczny smak w ustach..
-Nie możliwe. Jestem łowcą a ty wilczą dziwką suko!
Gdyby nie sytuacja w jakiej byłam jego obelga.. W pewnym sensie rozśmieszyła mnie. Bo to zabawne by było ale nie w tej sytuacji i nie z ust mojego przyjaciela.
-Gdzie jest reszta?-zapytałam.
-Tamci nieudacznicy? Nieżyją.
-Co?!-zamarłam zdławiając jęk.
-Wybiliśmy wszystkich pokolei. Nie martw się na ciebie też nadejcie kolej.
-Boże.. Adam.. Co oni Ci u diabła zrobili..-wyszeptałam łamiącym się głosem.
Wszyscy nieżyją? Tamci młodzi żołnierze? Mark? Nie.. To nie możliwe.. Ktoś musiał przeżyć.. Na pewno.. Adam kłamie.
Ale po co by kłamał? W sumie jest mu na ręke to że tamci nieżyją..
Nikt nie wróci do bazy.. Nik nie powiadomi reszty o moim zaginięciu.. Ale po co ja im jestem potrzebna?
-Czego ode mnie chcecir skoro jeszcze żyje?
-Wyśliewasz nam wszystko co wiesz..
-Po moim trupie..
-Oj skarbie.. Z doświadczenia wiem że trupy nie mówią.. Jeśli nie chcesz za długo cierpieć to wyśliewasz wszystko jak na spowiedzi..
-Adam.. Nic wam na powiem..-powiedziałam a on tylko się zaśmiał..
Straciłam go???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz