Przesiedziałam w więzieniu juz drugi dzień. Nadchodził trzeci. Moje życie straciło sens, przyniosłam wstyd ojcu i matce, chociaż mama przychodziła do mnie, ale policja była nie ugięta. Czasem trafiałam do jakiejś dziwnej sali gdzie przeprowadzali ze mną rozmowę by dojść do tego kto jest naprawdę winny tej całej akcji z handlem. Jednak ja nie miałam sił. Oni mnie bili za każdym razem gdy mówiłam im ze nic nie wiem. Policja musiała być z jakiejś chorej grupy czy organizacji bo policja się tak nie zachowuje. Tęskniłam za domem i za spokojem, Simon tez mnie odwiedzał. Jednak ja czasem nie miałam sił by wstać z zimnej podłogi. Lekarz oglądał mnie gdy byłam w złym stanie i stwierdził pogorszenie się mojego stanu zdrowia, ponownie. Byłam zrezygnowana i chciałam by mnie jak najszybciej zabili. Jednak to były tylko przesłuchiwania. Ten jeden policjant mnie bił, brzydził się ludźmi takimi jak ja - którzy są w więzieniu.
-Gadaj albo uniemożliwię Ci widywać się z rodziną! - uderzył mnie w twarz.
-Nic nie wiem, przysięgam... - wyplakalam.
-Jeszcze z Ciebie to wyciągnę. Tymczasem masz zakaz widzeń. - zaśmiał się i wrzucił mnie za kraty na podłogę. Uderzyłam głową o ścianę i straciłam przytomność.
czwartek, 15 września 2016
Od Lucy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz