Kiedy już odsunęliśmy się od siebie zamrugałam by wszystko wróciło do normy.
-Proszę, nie jedź dziś.-wyszeptał nadal trzymając mnie w ramionach.
Patrzyłam się mu w oczy. Widziałam w nich rozdarcie. To nie było sztuczne. Westchnęłam.
Odeszłam od niego i usiadłam na łóżku.
Zamknęłam oczy a kiedy je otworzyłam spojrzałam na niego.
-Nie mogę teraz zrezygnować, Dominic..-powiedziałam prawie szeptem.
-Możesz. Dowódca powiedział że tylko ty..-przerwałam mu.
-Wiem Dominic. Jednak nie mogę.
-Dlaczego?!-był wściekły ale i załamany.
-Nie mogę ich zostawić. Grupa z którą jadę nie jest duża.. jeśli zrezygnuję możemy ponieść porażkę. Nie możemy sobie na to pozwolić..
-Proszę, mimo to zostań. To nie nasza wojna.. nie musisz ryzykować..
-Jesteś w błędzie. To nasza wojna. Prędzej czy później będę musiała zaryzykować. Ty nie, ty jesteś im tu potrzebny. Jesteś trenerem, ja żołnierzem. Po to tu przyjechaliśmy. Wiedzieliśmy jakie będzie ryzyko.
-Bells..
-Będę uważała. -uśmiechnęłam się.
Usiadł obok mnie.
-Nic nie przekona Cie do zmiany decyzji?-powiedział ze smutkiem w oczach.
-Mówiłam już.. nie mogę ich teraz wystawić..
-Obiecaj że wrócisz i że niepotrzebnie nie będziesz się narażała.
Spojrzałam mu w oczy. Nie mogłam obiecać że wrócę.. żywa.. ale on chciał abym mu obiecała że wrócę.. Nawet jeśli nie uda mi się wrócić samodzielnie to pewnie i tak przyniosą tu moje ciało więc obietnica nie byłaby złamana.
-Obiecuję.-powiedziałam i przytuliłam go.
Objął mnie. Cała złość na niego znikła. Nie wiem czy.. na prawdę mu zależy czy po prostu nie chce abym zginęła. Nie chciałam jednak teraz, dziś już o tym myśleć.
***
Leżeliśmy u mnie na łóżku przytuleni. Czasem się całowaliśmy. Nic więcej. Prawie też nie rozmawialiśmy. Cieszyłam się jego obecnością.
Czas mijał aż usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Przyszli po mnie..-powiedziałam lecz to było oczywiste.
-Na pewno nie zmienisz zdania?-zapytał lecz wiedział jaka będzie odpowiedź.
-Nie zostawię ich ale tobie obiecuję że wrócę.
-Trzymam Cię za słowo.-powiedział i odgarnął mi włosy z twarzy.-Mimo to wolałbym abyś została.
-Ja wiem..-powiedziałam i uśmiechnęłam się smutno.
Pukanie znowu się rozległo.
Wstaliśmy a ja wzięłam swoją torbę gdzie miałam broń i strój.
-Wróć szybko.-powiedział i pocałował mnie.
Odwzajemniłam pocałunek.
Świat znowu stanął. Chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie lecz szybko minęła. Przytuliłam się do niego.
Nie mogłam powstrzymać łez które spłynęły mi po twarzy. Zanim je jednak zobaczył zdążyłam je wytrzeć. Nie chciałam aby dodatkowo się martwił.
Ktoś znowu zapukał do drzwi.
-Lepiej już pójdę.-powiedziałam. -Postaram się wrócić jak najszybciej tylko będę mogła.
Odchodząc od niego czułam się tak jakby większa moja część gdzieś zniknęła. Przy drzwiach jeszcze na niego spojrzałam. Zawahałam się przed przekręceniem klucza. Podbiegłam do niego i złożyłam pocałunek na jego ustach. Zdjęłam swój naszyjnik (pamiątka którą miałam od dziecka i był cały czas przy mnie) i dałam mu.
Chciałam już coś powiedzieć kiedy wyprzedził mnie.
-Zachowam go dla ciebie. -odparł.
Uśmiechnęłam się i skierowałam do drzwi. Przed otworzeniem ich jeszcze raz na niego spojrzałam po czym wyszłam.
Wolałabym zostać ale nie mogłam wystawić grupy.. beze mnie akcja może sienie udać jak to powiedział Gnashow..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz