Szłam korytarzem. Zaraz miałam wyruszyć na akcje. Przechodząc obok pokoi uczniów usłyszałam rozmowę jakiś dziewczyn przez uchylone drzwi.
-Mówie Ci on jest taki słodki!
-Ale to trener.. Nie wypada..
-No i co z tego? A tobie nie marzył się gorący romans z nauczycielem?
-Nie koniecznie.. A poza tym on ma dziewczynę..
-Pokłócili się. Nawet ze sobą nie rozmawiają!
Poznałam tą dziewczynę.. To ona kręciła sięprzy Dominicu.
-Moim zdaniem źle robisz mieszając się między nich.
-Przesadzasz. On będzie mój. Dziś jedliśmy nawet razem kolację! Mamy się jeszcze spotkać jak wróci z akcji..
-Rób co chcesz.. Nie mieszam się w to..
-Oj tam. Zobaczysz.. On ze mną będzie szczęśliwy. Zapomni o niej. A poza tym słyszałam że dziś ona też idzie na akcje ale inną. Może.. No wiem że to źle komuś źle życzyć ale wtedy on byłby tylko mój.
-El! Nie możesz tak nawet myśleć! Ona jest dobrą dziewczyną! Jak możesz mieć nadzieję że coś jej się stanie?
Byłam wkurzona. Co za suka..
-Oj.. No wiesz.. On jest tego wart. A poza tym ona na niego nie zasługuje. Słyszałam plotki że ona i ten Gnashow.. No wiesz..
-Serio? Nie.. Nie wydaje mi się..
-Dominic chyba tego jeszcze nie wie.. Może by tak się dowiedział przez przypadek?
-Zobaczysz.. Dostanie Ci się za to.
Miałam ochote wejść tam i powiedzieć jej co o niej myślę ale po co? Co by mi to dało?
A w ogóle co to za ploty? Mogłam przysiąść że to wina Gnashowa.. Nie spodobało mu się to jak mu dałam kosza. Wiktor mnie przed nim ostrzegał..
-A może ona nie tylko z tym Gnashowem? Widziałam jej relacje z tym jej prywatnym trenerem. W ogole fakt że ma prywatnego trenera jest podejrzany..
-Ona po prostu ma dar i jest dobra? Dlatego?
-E tam.. A i tak wiem że ona nie jest taka dobra jak się wydaje..
Miałam tego dość. Ruszyłam dalej cała kipiąc ze złości. Zobaczyłam po drodze do swojego pokoju grupę trenerów. Był tam też Wiktor. Podeszłam do niego.
-Już wyruszacie?
-Tak.
-Wróć cały.-powiedziałam i objęłam go po przyjacielsku.
-Martwisz się?
-No jasne że tak!-zaśmiałam się-Jesteś moim kumplem i trenerem. Kto będzie mnie trenował jak nie ty? A poza tym komu był truła pytając o rady i wyżalając się??
-Jednak jestem niezastąpiony-zaśmiał się.
Zobaczyłam za nim Dominica.
-Ty też jedziesz zaraz?-zapytał Wiktor.
-Co?-zapytałam odwracając wzrok od Dominica.
-Pytałem czy ty też już dziś jedziesz na akcje-zaśmiał się.
-Ta. Ide na zbiórkę.-odparłam wracając wzrokiem do Dominica.
Nasze oczy się spotkały. Patrzyłam tak przez kilka sekund aż wreszcie nie wytrzymałam czując że łzy napływają mi do oczu i odwróciłm wzrok.
-Powodzenia-odparłam do Wiktora-Pamiętasz co mi obiecałeś?
-To że.. -spojrzałam na niego znacząco-Tak.. Pamiętam.
-Dobrze. Uważaj na siebie.. I na niego-to ostatnie dodałam tak cicho że ledwo Wiktor to usłyszał.
Minęłam go i ruszyłam dalej. Zatrzymałam się z wahaniem przy Dominicu
-Powodzenia.-wyszeptałam czując że jakbym powiedziała to głośniej to na pewno załamałby mi się głos.
-Wzajemnie..-odparł..
Patrzyłam mu w oczy jeszcze chwilę poczym uśmiechnęłam się smutno i odeszłam.
Czemu on wybrał ją? A może to moja wina?
Ruszyłam prosto korytarzem w kierunku sali gdzie odbywała się zbiórka na akcję.
sobota, 10 września 2016
Od Belli
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz