sobota, 30 kwietnia 2016

Od Jansen'a



Zerwałem się z łóżka, z pozycji leżącej od razu na siedzącą. Byłem mokry, to pot, jeszcze nigdy
nie bałem się tak koszmaru. W gruncie rzeczy nie był wyjątkowo przerażający ale miał w sobie
coś co inne nie miały, coś chciało wejść mi do głowy albo z niej wyjść, szukały drogi ucieczki.
Tę postać widuje dziesiątki razy gdy zamykam oczy ale nigdy się nie poruszała jedynie co
to patrzyła się wprost na mnie lub niemo krzyczała, nie było słychać głosu ale łatwo dało się
go sobie wyobrazić, głośny, skrzeczący, może nieco ochrypnięty, ale kobietę widzę po raz pierwszy.

Obejrzałem się w prawo, Emilie już zniknęła, coś bardzo mnie uszczęśliwiło, bo tej akcji
oczekiwała by wytłumaczeń a nawet jeśli by uwierzyła w zwykły koszmar senny została by w jej
umyśle iskra niepewności, a nawet taka może zniszczyć zaufanie które jest mi teraz bardzo
potrzebne, Emilie wiele mi nie mówi, gdy jestem przy niej czuje jakbym miał tuż na wyciągnięcie
ręki Lucyfera niestety jest obłokiem dymu który w nijaki sposób nie da się złapać, jest to
bardzo frustrujące, tak blisko a jednak tak daleko. Obawiam się ,że podzielił swoją postać
na wiele szczepów i jeden z nich jest w Emilie, w sumie jestem tego pewny ,że jej w niej ale
nie wiem dlaczego, nie dopuszczam do siebie tej myśli, nie wiem czy nawet bym uwierzył gdyby
sama Em mi to powiedziała albo Lucyfer. Potrzebny mi jest Damon, nie wiem jak go wezwać,
Emilie to potrafi ale ostatnim razem dobrze się to nie skończyło. Mam kilkanaście umiejętności
związanych z tym co we mnie siedzi ale nie chce ich używać, zrobię to w ostateczności.
Wiem ,że dzieki nim bym znalazł potrzebą mi osobę ale to jest strasznie delikatna struktura,
jedyne czego sie obawiam na czas dzisiejszy to ,to ,że zacznę stanowić zagrożenie dla Emilie,
Gaby i innych niewinnych. Taki paradoks, teraz inni nic dla mnie szczególnego nie znaczą,
ale pamiętam chwilę kiedy znaczyli dla mnie wszystko i trzymam się jedynie wspomnień tego uczucia.
Wstałem z łóżka i nagle zauważyłem ,że jestem nagi a pod paznokciami mam pełno brudu,
poszedłem do łazienki i stanąłem przy zlewie, wziąłem szczotkę do mycia pięt i brudu spod paznokci,
spuściłem gorącom wodę i zacząłem szorować, zaschnięty syf nie chciał łatwo puścić
ale gdy zaczął się roztapiać zrozumiałem ,że była to zaschnięta krew, czerwona farba
mieszała się z wodą i spływała nieznacznie po zlewie. Czyżby Emilie mnie nie uprzedziła ?
Nic nie zauważyłem, przedtem
. Uznałem to za małą wpadkę przy pracy, domyłem krew i po chwili
ogarnięcia wyszedłem z domu.
Byłem w okolicy domu bliźniaczek, tak po prostu spacerowałem przypadkiem może znajdę
pijącego kawkę Lucyfera, byśmy sobie pogadali. Przez długi czas nic, miałem czas na kolejne
refleksje a podczas jednej z nich natknąłem się na Gabi, szła w stronę parku. Zszedłem z chodnika
i na skróty ruszyłem w jej stronę, była sama ciekawe gdy się podział jej ptasi przyjaciel.
Już szedłem zaledwie parę kroków za nią gdy ta się odezwała.
-Jansen ? - odwróciła się
-We własnej osobie - uśmiechnąłem się i stanąłem obok niej.
-Co z Em?
-W porządku, jest w pracy. A jak tam nauka latania ?
-Co ? ... Aaaaa że anioł..i skrzydła... . Jest okej.
-Jest coś co powinienem wiedzieć o Em ?
-Czyli ? Słodzi herbatę 2 łyżeczkami gdy ma zły humor a gdy dobry to w ogóle jej nie słodzi,
lubi słuchać muzyki podczas gotowania, robi doskonałe desery, nie je zielonej galaretki bo
źle jej się kojarzy... - ciągnęła
-Heh, dobrze wiedzieć ale chodzi bardziej o jakieś jej problemy
-To chyba ci powiedziała o wszystkim
-Jakby tak było to bym się nie pytał ciebie - powiedziałem z lekkim uśmiechem
Nagle pojawił się między nami Eryk. Nie był zadowolony z naszego spotkania.
Był bojowo nastawiony ale nie szykował sie do ataku tylko do dyplomatycznej rozmowy.
Jego pojawienie nie bardzo mnie uszczęśliwiło.

-Odejdź - powiedział krótko
-Może masz i rację, ale jeśli wiecie coś co może pomóc to mówcie. Jak się dowiem ,że ukrywaliście coś to własnymi zębami wyrwę ci te skrzydełka i wyssę aurę a gdy będziesz już naziemnym człowiekiem wyrwę  ci kończyny a ty będziesz patrzył jak jedzą je muchy.
Gabi spojrzała się na mnie z lekko opuszczoną szczęką, tak jakby nie wierzyła w to co powiedziałem
i że wymówiłem to z taką powagą. Zaatakowałem Eryka wzrokiem ale gdy spojrzałem się na Gabi, zaśmiałem się szeroko.
-Żartuje ! Ale każda pomoc się przyda. To ja lecę a wy się bawcie.
Poszedłem przed siebie a gdy zniknąłem zza zakrętem przez okno w barze zauważyłem
telewizor zawieszony na rogu przy suficie, zwrócił moją uwagę bo mówili o brutalnym morderstwie.
Właśnie pokazywali co nagrała kamera.
W nocy na dom Kelwinów napadli bandyci, gdy ojciec rodziny Kevin otworzył drzwi jeden z bandytów
uderzył go kijem bejsbolowym w głowę, następnie gdy upadł okładał go dalej po całym ciele
do momentu gdy ten stracił przytomność, drugi bandyta związał mu ręce z tyłu.
Do pomieszczenia weszła żona Mary, gdy zobaczyła co sie dzieje zaczęła krzyczeć, wtedy
napastnik rzucił się na nią i uderzył nią w szafę ze szklanymi drzwiami która pod
wpływem uderzenia rozbiła się raniąc Marry. Kobieta upadła na podłogę i resztkami sił
obserwowała co się dzieje i rozpaczliwie krzyczała . Jeden z napastników okradał dom gdy
drugi pochylił się nad Kevinem i powoli wbił mu długie ostrze w klatkę piersiową, mężczyzna
nie mógł krzyczeć bo miał usta zaklejone taśmą. Następnie napastnik wrócił do Marry, usiadł
na niej i wbił jej ostrze pod żebra. Mocno przylegał do niej tłustym, spoconym ciałem.
Drugi bandyta stał już przy drzwiach wyjściowych i krzyczał aby tamten przestał,
ale to go nie powstrzymało, odwrócił Mary na brzuch i podwinął
jej spódnicę, po czym rozerwał majtki. Kevin starał się krzyczeć i pomóc żonie gdy ta była brutalnie
gwałcona ale był bez silny. Widok gwałconej żony przez 40'paro latka, z otyłością,
śmierdzącego w brudnych ubraniach i spoconego tak że z niego kapało musiał być straszne,
na domiar złego mężczyzna obrzydliwie sapał.
Nagle do pokoju weszła mała dziewczynka, ich córka,
zamurowana przyglądała się całej sytuacji, miała może 6 lat. Tępym wzrokiem badała to co się dzieje.  Gwałciciel po chwili zostawił Mary i ruszył w stronę dziewczynki mówiąc.
-Spokojnie dzieciaki mnie lubią.
Podniósł małą i zabrał do pokoju obok gdzie już kamera nie sięgała i nie wiadomo do końca co sie stało, było jedynie słychać krzyki i wołanie taty po czym trzask i napastnik wrócił.
Mary z już prawie martwa wyciągnęła dłoń w stronę rozpaczającego męża i umarła. 
Po chwili w pomieszczeniu pojawiła się 6'sta osoba, nie weszła drzwiami, wyszła z cienia
jak by duch, kamera zaczęła się zacinać i teraz łapała tylko pojedyncze klatki.
Po kolei pokazywały mężczyznę przyglądającemu się zdarzeniu, następnie moment gdy ten wbija
sztylet oprawcy w serce, uniesienie dłoni nad Kevinem pod wpływem czego umiera, i to samo
w przypadku drugiego oprawcy. Tajemniczy mężczyzna podchodzi jeszcze do ciał żony i córki
i znika.
W tym mężczyźnie rozpoznałem siebie. Ciężko było zidentyfikować tam moją osobę ale ja sam siebie potrafię poznać,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz