Może powinnam poprowadzić wywiad z Jansenem? Aczkolwiek chyba porzucę robotę ze względu na to, Że może mnie znaleźć Damon.
Myliłam się, on znajdzie mnie wszędzie.
Przyszedł do mnie i mówił coś o tym, że jest wysłannikiem śmierci. Posłańcem. A mi proponuje dołączenie do nich. Mówił, że będę zajmowała się również dobrymi sprawami, nie tymi złymi. Jeśli mówi prawde, jeśli będę odgrywać rolę dobrej dziewczyny i nikomu nie stanie się krzywda... zgadzam się.
Miałam wcześniej styczności z wampirami, z wilkołakami, ale nie osobiście. Pisałam do gazet, ale redaktorzy nigdy nie chcieli tego publikować, uznawali to za kłamstwa i informacje wzięte z palca. Wyrzucali mnie z pracy za takie coś.
-Pięknie wyglądasz. - powiedział do mnie Damon.
Spojrzałam na niego wściekła.
-Co mam robić?
-Wykonywać polecenia które ci wydam.
-A jakie są to polecenia?
-Od dziś jestem Twoim szefem, nie ufasz ''ludziom'' od których bije biała aura, rozumiesz? To są tzw. anioły.
-Dlaczego mam nie ufać istotom które są najszczersze na świecie?
-Bo jesteś posłańcem śmierci.
Milczałam.
Wyszłam z domu Damona prosto do swojego. Gabi znikała, a ja czułam pustkę w sercu i wygodną obojętność. Nie odbierała telefonu, czułam niepokój, ale również podekscytowanie tym kim sie stałam. Wszyscy postrzegali mnie za kogoś nowego, kogoś mniej doświadczonego komu można wcisnąć kit. Ale czułam zaufanie tylko do Damona, jeśli chodzi o wykonywanie pracy i o nią samą... bo przecież... nie okłamałby mnie.
Wyprowadziłam się, po prostu wyszłam, wsiadłam w taksówkę i pojechałam przed siebie. Zadzwoniłam do Jansena, może rzeczywiście powinnam poprowadzić sprawę dopóki jeszcze pracuję w redakcji i dostać wypłatę, a potem odejść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz